Dołącz do nas

Piłka nożna

Legionovia: siedem kolejnych porażek…

Avatar photo

Opublikowany

dnia

W najbliższą sobotę (14 września 2019 roku o godz. 18:00) piłkarze GieKSy sprawdzą formę i umiejętności kolejnego, po Stali Rzeszów, beniaminka II ligi Legionovii Legionowo.

Dla klubu spod warszawskiego Legionowa występy w drugiej lidze są największym sukcesem (w sezonie 2013/14 drużyna zajęła czwarte miejsce w tabeli) w historii sekcji piłkarskiej i w związku z tym będzie to pierwsze spotkanie na szczeblu centralnym rozgrywek czy też w Pucharze Polski.

Drużynę z Legionowa prowadzi od 01 stycznia 2019 Marcin Sasal, znany z prowadzenia ekstraklasowych drużyn Korony, Pogoni czy Podbeskidzia. Sasal, objął drużynę w połowie poprzedniego sezonu na trzecim miejscu w tabeli, ze stratą aż ośmiu punktów do liderującego Sokoła Aleksandrów Łódzki. Na zakończenie sezonu Legionovia miała przewagę nad drugim Sokołem pięciu punktów… Wiosną sobotni przeciwnicy GieKSy zanotowali rewelacyjny wynik w rozgrywkach ligowych: piętnaście wygranych oraz po jednym remisie i porażce. Przegrana i remis, „dopadła” biało-żółto-czerwonych zaraz na starcie rundy wiosennej, czyli przez kolejnych piętnaście meczów nie zaznali goryczy porażki!

W II lidze nie idzie, już tak dobrze ekipie z Legionowa: po inauguracyjnym zwycięstwie ze Skrą (2:0), drużyna w następnych meczach nie zdobyła nawet punktu. Siedem kolejnych porażek i bilans bramkowy 7-18 mówi sam za siebie. Na wyjeździe Legionovia rozegrała trzy spotkania, kolejno ze Stalą (1:3), rezerwami Lecha (1:2) i Elaną (1:4).

W meczu beniaminków II ligi, czyli w meczu ze Stalą, zawodnicy z Legionowa mieli optyczną przewagę, ale to rzeszowscy piłkarze strzelali gole, dwa po ewidentnych błędach obrony drużyny z Mazowsza.

W kolejnym meczu beniaminków, z rezerwami Lecha, po szybko straconej bramce na początku spotkania, Legionovia przez większość I połowy miała lekką przewagę – Lechici grali z kontry. Wyrównanie padło w ostatniej minucie I połowy. W II połowie lepsze sytuacje do strzelenia gola mieli goście, ale to poznaniacy strzelili gola w 70 minucie. Od tego momentu zawodnicy z Legionowa jakby stracili nadzieję na remis, nie starali się, oprócz końcowych minut, zagrozić bramce Lecha.

W ostatnim meczu na wyjeździe w Toruniu Legionovia od razu przystąpiła do ataku i od razu pierwsza akcja przyniosła im prowadzenie. Przez resztę czasu tej połowy Elana miała lekką przewagę, ale bez specjalnego zagrożenia bramce gości. Po przerwie torunianie wzięli się na poważnie do roboty i na efekty nie trzeba było czekać: po 20 minutach II połowy było 3:1 dla Elany. Legionovia została dobita golem w ostatniej minucie spotkania.

W drużynie biało-żółto-czerwonych na wyróżnienie zasługują: strzelec trzech bramek (z siedmiu strzelonych przez Legionovię) 22-letni Karol Podliński oraz jedyny piłkarz w ekipie z Legionowa z ekstraklasową przeszłością, obrońca Jonatan Straus (Jagiellonia, Sandecja) – strzelec jednej z pozostałych bramek.

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Galeria Piłka nożna

My im nie dali wygrać

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Ostatni mecz w tym sezonie na Nowej Bukowej GieKSa zremisowała z Jagiellonią Białystok 2:2. Zapraszamy do fotorelacji z Areny Katowice.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

LIVE: Remis cenniejszy niż złoto

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

17.05.2026 Katowice
GKS Katowice – Jagiellonia Białystok 2:2
Bramki: Nowak (3), Galan (78) – Vital (31), Pululu (56-k)
GKS: Strączek – Wasielewski, Czerwiński, Jędrych, Olsen (90. Klemenz), Galan (90. Jirka) – Kowalczyk, Milewski (65. Rasak), Nowak, Marković (65. Wędrychowski) – Zrel’ák (65. Szkurin).
Jagiellonia: Abramowicz – Wojtuszek, Vital, Kobayashi, Montoia, Pozo (76. Jóźwiak), Kozłowski (90. Nahuel), Lozano (63. Mazurek), Imaz, Szmyt, Pululu (63. Bazdar).
Ż.kartki: Wasielewski, Jędrych, Galan, Olsen
Cz.kartki: 
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)
Widzów: 14651

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Rafał Strączek: To duża sprawa

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Przed spotkaniem z Jagiellonią Białystok miała miejsce konferencja, w której udział wzięli trener Rafał Górak oraz bramkarz Rafał Strączek.

Michał Kajzerek: Witam wszystkich bardzo serdecznie na konferencji przed meczem 33. kolejki z Jagiellonią Białystok. Wszystkie bilety sprzedane, dlatego apelujemy o przekazanie/odsprzedanie biletów przez kibiców nie mogących przyjść na mecz, aby jak najwięcej pojawiło się nas na arenie.

Czego trener się spodziewa pod kątem tego meczu? O wielką rzecz walczą także piłkarki.
Rafał Górak:
Kobiety mają pierwszeństwo, więc zacznijmy od nich. Trzymamy kciuki, liczymy na następne trofea i medale w gablocie. Piękna sprawa, fajnie, że udało się to przenieść bliżej. Trzymamy kciuki bardzo mocno. My mamy swoje sprawy do załatwienia, musimy się koncentrować na spotkaniu z Jagiellonią – godzinę przed finałem mamy trening. My z racji tego, gdzie jesteśmy w tabeli, po prostu musimy być jak najlepiej przygotowani do rywala trudnego, wymagającego. Mieliśmy okazję się już spotkać w tym roku, graliśmy bardzo dobrze momentami. Jeśli zagramy tak przez cały mecz, zawiesimy poprzeczkę bardzo wysoko.

Zostałeś nominowany do nagrody dla najlepszego bramkarza sezonu.
Rafał Strączek:
To duża sprawa, jest to dla mnie ogromne wydarzenie. Cieszę się, że ta praca została doceniona.

Wczoraj Jagiellonia grała w rytmie niejako europejskich pucharów.
Rafał Górak:
Drużyna grająca w środę nie czuje żadnego zmęczenia, jest wystarczająco czasu do niedzieli na regenerację. Dla Jagiellonii wypadł bardzo ważny zawodnik, doświadczony. Trener Siemieniec ma w kim jednak wybierać.

Raków nie wykorzystał sytuacji, ale stłamsił Jagiellonię.
Było widać duży napór Rakowa, brakowało bramki. To też świadczy o jakimś braku. Jagiellonia wygrała zasłużenie, nie ma co dyskutować.

Mówicie o szansie na awans do pucharów?
Rafał Strączek:
Mamy świadomość tego, że zostały dwa mecze i jakie miejsce zajmujemy. Ta liga jest mega szalona, różnice między miejscami są bardzo małe. Patrzymy w górę i robimy wszystko, by zająć jak najwyższe miejsce.

Była obawa po powrocie?
Trzy mecze, bark mi doskwierał. W miarę szybko to wyleczyłem i dałem znać trenerowi, że dobrze się czuję.

Spodziewaliście się, że tak blisko będzie do podium?
Nikt o takich rzeczach nawet w Katowicach nie myślał. Tym bardziej się cieszymy z takiej okazji, spinamy się wszyscy w szatni, motywujemy. Musimy poświęcić całych siebie, by osiągnąć jak najlepszy wynik.

W Gliwicach nie grał Klemenz.
Rafał Górak:
Lukas dzisiaj zaczyna proces treningowy, będziemy się zastanawiać, czy wróci w niedzielę. Pozostali zawodnicy, poza Paluszkiem i Trepką, są do mojej dyspozycji.

Jak oglądasz takie mecze z nadchodzącym rywalem?
Rafał Strączek:
Podchodzę trochę zawodowo, trochę jednak na spokojnie. Staram się patrzeć na zachowania zawodników, poruszanie systemowe. Fajnie, że grali wczoraj, można się przypatrzeć i wyciągnąć więcej wniosków.

Jest presja na zwycięstwo?
Rafał Górak:
To nie presja, że chcemy wygrać. Chcemy podjąć rywalizację sportową. Od kilkunastu dni nie ma biletów, to daje do myślenia. Wczoraj z zawodnikami i zawodniczkami mieliśmy wielką imprezę, radosne dzieci, kobiety i mężczyźni. To jest wyzwanie, żeby tym ludziom zrobić fajny dzień. Po tym ile otrzymaliśmy od nich miłych słów… Zawodnicy byli pod wrażeniem. Ludzie kupują koszulki z ich nazwiskami, potem jeszcze chcą ich autograf. Dawno tego nie było, to niesamowite.

Odczuwacie mentalne zmęczenie na finiszu sezonu?
Nie będziemy się porównywać ze słowami piłkarzy Jagiellonii, oni mają swoje problemy. My w ogóle nie jesteśmy zmęczeni, na pewno każdy w jakiś sposób o wakacjach marzy. Zawodnicy się realizują, doskonale zdają sobie sprawę, że teraz czas świetnej, ciężkiej roboty.

Motywować drużyny nie trzeba, a trzeba im mówić, by cieszyli się grą?
Jest pula do zdobycia. Sześć punktów załatwi nam wszystko – będziemy grać w europejskich pucharach, taka jest prawda. Nie ma co kalkulować, przemotywowywać. Oni wypracowali to miejsce, wielu z nich nigdy tam nie grało. Dzisiaj mogą w nich zagrać, nie ma mowy o wakacjach, o zmęczeniu. Nie wolno się też presować, trzeba się radować. Musimy wykonywać nasze zadania taktyczne, pokazać momenty i błyski – wtedy będzie mnóstwo zabawy.

Jest pomysł na wymóg Polaków w kadrze, jak pan na to patrzy?
Wszystko, co związane z limitami, zaczyna mi się to robić niezgodne z tym, jak lubię żyć. To jakbym kazał dzieciom uczyć się polskiego, mówić po angielsku, a przy śniadaniu po francusku. To w klubie powinniśmy brać odpowiedzialność za to, jak one wyglądają. Ja swoją ideę mam i wiem, od jakich piłkarzy zyskujemy najwięcej. Wiem, co dają nasi piłkarze, chcę, by szatnia mówiła w języku polskim. Ja sam się uczę języka angielskiego, mam deficyty, ale jesteśmy u siebie.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga