104 dni minęły od ostatniego meczu w rundzie jesiennej. Długo oczekiwane spotkanie oraz runda, która ma zakończyć się awansem do upragnionej ekstraklasy. Trener Moskal postawił w pierwszym meczu na doświadczenie w wyjściowej jedenastce pojawili się Gancarczyk, Wróbel, Napierała oraz tradycyjnie Pitry i Fonfara. Skład uzupełnili Dobroliński, Czerwiński, Pietrzak, Duda i Kamiński, a na szpicy zadebiutował Skrzypczak.
GKS: Dobroliński – Czerwiński, Napierała, Kamiński, Pietrzak – Wróbel, Duda, Fonfara, Pitry, Gancarczyk – Skrzypczak
Pierwsza połowa całkowicie należała do podopiecznych trenera Moskala. Już w 6. minucie padł gol dla GieKSy, niestety strzelec bramki znajdował się na znacznym spalonym. Katowiczanie próbowali w różnoraki sposób pokonać Cabaja, jednak za każdym razem strzały lądowały wprost w rękach doświadczonego golkipera. Najdogodniejsze sytuacje zmarnował Napierała, Skrzypczak oraz Wróbel. Niestety GieKSa w pierwszej połowie nie udokumentowała przewagi bramką, jednak gra naszej drużyny mogła się podobać i ze spokojem wyczekiwaliśmy na drugą połowę.
W drugiej części spotkania katowiczanie nie grali już tak efektownie jak to miało miejsce w pierwszej połowie. Akcje się nie kleiły, brakowało sytuacji strzeleckich, a rywale groźnie kontratakowali. W 59. minucie gospodarze objęli prowadzenie. Czerwiński dał się ograć Grzeszczykowi i ten ze spokojem umieścił piłkę w bramce strzeżonej przez Dobrolińskiego. GieKSa po stracie bramki rzuciła się na rywala, jednak znów szwankowała skuteczność. Świetną okazję miał Pitry, który minimalnie niecelnie główkował. Nawet wprowadzone zmiany (Goncerz-Skrzypczak, Wołkowicz-Gancarczyk, Zieliński-Duda) nic nie dały, można nawet stwierdzić, że wprowadzeni zawodnicy osłabili poczynania naszej drużyny. To rywale byli bliżsi podwyższenia prowadzenia ponieważ GieKSa się otworzyła. W jednej z sytuacji zawodnik gospodarzy przypadkowy został trafiony piłką, która zmierzała do siatki, a w następnej Dobroliński instynktownie zdołał sparować piłkę na poprzeczkę.
Mecz zakończył się niesprawiedliwą porażką, niestety znowu pojawia się problem ze skutecznością. Mimo, że nasz zespół wyglądał dobrze na boisku liczy się tylko to co jest w siatce. Szkoda straconych punktów, które mogą kosztować nas bardzo wiele..
Ewan
20 maja 2014 at 17:12
It’s awesome in support of me to hɑve a web site, աhich is valuable designed fօr my know-how.
thanks admin
My blog :: who owns a domain name