Hokej Piłka nożna Piłka nożna kobiet Prasówka Siatkówka
Krężołek: Postawimy sobie poprzeczkę wysoko
Zapraszamy do przeczytania doniesień mass mediów, które obejmują dotyczące sekcji piłki nożnej, siatkówki oraz hokeja GieKSy.
Piłkarze GieKSy rozpoczęli rozgrywki w sezonie 2022/23 Fortuna I ligi zwycięskim pojedynkiem (2:0) z ŁKS-em Łódź. Prasówkę po tym meczu przeczytacie TUTAJ. Do drużyny dołączył Daniel Krasucki. Piłkarki w ramach przygotowań do nowego sezonu rozegrały mecz sparingowy z Mistrzyniami Polski TME SMS-em Łódź w którym padł remis 0:0. Rozgrywki pań w sezonie 2022/23 rozpoczną się 13 sierpnia, piłkarki rozpoczną rozgrywki wyjazdowym meczem z AZS-em UJ Kraków.
W drużynie siatkarzy przedłużono kontrakty z Jakub Lewandowskim oraz Dawidem Ogórek. Poznaliśmy również plan przygotowań drużyny do nowego sezonu. Do zespołu Mistrzów Polski w hokeju dołączyli Hampus Olsson oraz Niko Mikkola.
PIŁKA NOŻNA
ukssmslodz.pl – Remis TME SMS w Katowicach
Piłkarki nożne TME SMS rozegrały drugi tego lata mecz sparingowy. Tym razem łodzianki w wyjazdowym spotkaniu rozegranym w Katowicach zremisowały 0:0 z innym przedstawicielem ekstraligi, miejscowym GKS
Spotkanie z mistrzem Polski było debiutem dla nowych zawodniczek śląskiej drużyny – Patrycji Kozarzewskiej oraz Nicole Zając. Mecz rozegrano na stadionie przy ul. Bukowej i był to pierwszy sparing okresu przygotowawczego katowiczanek.
sportdziennik.com – Jakub Arak: Kiedyś będzie można fajnie mnie przedstawić
Rozmowa z Jakubem Arakiem, napastnikiem GKS-u Katowice, 2-krotnym wicemistrzem Polski i 3-krotnym zdobywcą Pucharu Polski.
[…] Już kilkukrotnie pojawiał się pan w dżinglach zapowiadających magazyn ligowy popularnego portalu „Weszło!”. Potrafi się pan śmiać sam z siebie?
Jakub ARAK: – Dystans do siebie mam, ale akurat o tym nie wiedziałem.
Aż tak jest pan odcięty od mediów?
Jakub ARAK: – Odkąd urodziła mi się córka, ograniczyłem je do minimum i akurat tam nie wchodzę. Będę musiał odsłuchać, ale domyślam się, że pojawiam się tam w formie szyderstw, bo nie jestem ich ulubieńcem. Powtórzę, że mam do siebie dystans. Rozumiem krytykę, „szyderę”, ale nie szczucie na ludzi. Moim zdaniem czasem przesadzają. Ja nie mam jednak do nikogo pretensji. Sam, będąc w wieku gimnazjalnym, czytałem „Weszło” i często się śmiałem, nie mając pojęcia jak to wszystko wygląda od środka. Dlatego dziś, jako piłkarz koncentruję się na tym, na co mam wpływ i nie zakłóca to mojej uwagi. Wiem, że jest to część piłki nożnej, z którą trzeba sobie umieć poradzić.
GieKSa zaawizowała, że z dwoma wicemistrzostwami, trzema Pucharami i Superpucharem Polski jest pan najbardziej utytułowanym zawodnikiem w kadrze.
Jakub ARAK: – Śmieję się, że w telewizji czasem kogoś przedstawiają: zdobywca Pucharu i Superpucharu… Jeśli gdzieś mnie kiedyś zaproszą, to też będzie można fajnie przedstawić (śmiech). Nie przywiązuję do tego wielkiej wagi. Już skupiam się na tym, co w Katowicach. Cieszę się, że tu trafiłem. To klub fajnie prowadzony. Co było – już za mną. Czas na kolejne wyzwanie.
Gdyby się pan uparł, po odejściu z Rakowa zostałby pan w ekstraklasie? Odejść z wicemistrza Polski do 1. ligi – to jednak nie jest codzienność.
Jakub ARAK: – Były jakieś telefony, zapytania, sygnały zainteresowania, ale nie chciałem czekać, być w niepewności. Może coś by się znalazło, może nie. Przekonał mnie projekt GKS-u. Bardzo spodobało mi się profesjonalne podejście dyrektora Góralczyka. Zadzwonił do mnie już w końcówce poprzedniego sezonu, przedstawił całą wizję.
Pierwsza reakcja? Pomyślał pan: „to tylko 1. liga”?
Jakub ARAK: – Nie, nie. Nic z tych rzeczy. Brałem to pod uwagę. Wiadomo, jak jest w piłce – trzeba rozważyć każdą ofertę. Jasne, że moim priorytetem było zostać w ekstraklasie, ale po rozmowie z dyrektorem Góralczykiem uznałem, że GKS może być naprawdę ciekawym miejscem. Potem odebrałem telefon od trenera Góraka, który przedstawił swoją wizję budowania drużyny. Dałem sobie czas na zastanowienie, ale gdy w połowie czerwca wszystkie zespoły wznawiały treningi, uznałem, że muszę szybko podjąć decyzję i zacząć przygotowywać się do sezonu. Poszło sprawnie, szybko dogadaliśmy się i jestem tutaj.
Miał pan jakieś wspomnienia z Bukowej?
Jakub ARAK: – Takie, że zawsze fajnie się tu grało – dzięki temu, że jest „Blaszok”. Mecze, które tu rozegrałem, cieszyły się dużym zainteresowaniem kibiców. W 2015 roku przyjechaliśmy tu z Zagłębiem Sosnowiec. Akurat siedziałem na ławce, ale atmosfera zrobiła na mnie duże wrażenie. Później zawitałem tu jeszcze ze Stalą Mielec. GKS zaczął wtedy rundę od kilku zwycięstw, rozpalił nadzieje, przyszło sporo ludzi. Stal wygrała po fajnym meczu.
Grał pan w Sosnowcu, Chorzowie, Częstochowie, teraz przyszła pora na Katowice. Używa pan jeszcze w województwie śląskim nawigacji?
Jakub ARAK: – Nie. Skoro jestem już w czwartym klubie tego regionu, to już go znam. Bardzo dobrze mi się tu żyje, szczególnie w Katowicach. Wiadomo – Częstochowa znajduje się ciut dalej, nie jest tak rozbudowana i rozwinięta, ale prócz infrastruktury, klub stoi tam za to na naprawdę najwyższym poziomie organizacyjnym. To top3 w Polsce. Być może nie mieszkało się tam tak przyjemnie, jak gdzieś indziej, ale klub robił wszystko, by nadrabiać to z nawiązką. A ja wszędzie sobie poradzę.
Ma pan tu swoje ulubione miejsce?
Jakub ARAK: – Park Śląski! Chodzimy z żoną, córką. To nasze miejsce, gdzie lubimy sobie pospacerować, mamy blisko. Żona jest z tego powodu bardzo szczęśliwa.
W GieKSie kibice spodziewają się po zawodniku sprowadzonym z ekstraklasy gry w pierwszym składzie. To dwa różne zawody, w porównaniu z rolą zadaniowca, jaką wchodząc z ławki pełnił pan w Rakowie czy Lechii?
Jakub ARAK: – Nie uważam, by coś się w moim podejściu zmieniało. Sam tak kiedyś patrzyłem: że liczą się tylko bramki, bycie liderem, ciągnięcie drużyny. Ale przez lata grania w piłkę nauczyłem się, że musisz być kompleksowy. Im bardziej kompleksowy jesteś – tym potrzebniejszy dla drużyny. Być może nie wszyscy to widzą, ale uważam, że każdy zawodnik musi wiedzieć, jak zachować się w obronie niskiej, wysokiej, gdy drużyna buduje akcję od tyłu w fazie otwarcia, fazie rozwinięcia, fazie finalizacji. Jak się ma zachować każdy zawodnik, gdy jest odbiór piłki na własnej połowie albo gdy jest odbiór wysoko. Jak zachować się przy stracie – wysoko i nisko. W każdym z tych elementów staram się dawać z siebie tyle, ile mogę, ile wiem, ile potrafię, a ocenia to trener.
Wchodząc w 80 minucie jest jazda na maksa, a wchodząc w 1 minucie – trochę więcej kalkulacji?
Jakub ARAK: – Nie zgadzam się. Jasne, że gdy zawodnik wchodzi na ostatnie minuty, oczekuje się od niego, by zwiększył intensywność, ale przecież nią dziś w piłce trzeba utrzymywać cały czas. Trzeba robić swoje – niezależnie od tego, ile minut dostaniesz. To decyzja trenera, zawodnicy muszą się dostosować i robić swoje zamiast analizować.
Podpisał pan z GieKSą kontrakt 2+1, dający perspektywę tego, że coś można tu po sobie pozostawić.
Jakub ARAK: – Zgadza się. Na takim mi zależało, by były minimum dwa lata z ewentualną opcją przedłużenia. GKS właśnie taką ofertę mi przedstawił. Wierzę, że klub będzie się rozwijał. W ostatnich latach ma opinię coraz mądrzej zarządzanego, prędzej czy później powinien iść w górę.
[…] Czyli wnioskuję, że śledził pan 1. ligę, w której trochę pana nie było. Od wypożyczenia z Lechii do Mielca minęły 4 lata.
Jakub ARAK: – Kiedyś śledziłem bardziej, to się zmieniło, kiedy urodziła mi się córka. Dziś już ma 2 lata. Wcześniej nazywałem siebie pasjonatem, uwielbiałem rozmawiać o piłce, oglądać mecze. Teraz oczywiście też się staram – nie tylko z racji tego, że to moja praca. W wielu klubach mam przyjaciół, bliskich znajomych, którym kibicuję. Siłą rzeczy to polskie podwórko jest mi bliskie.
W Katowicach spotkał pan kumpli z dawnych czasów?
Jakub ARAK: – Akurat niewielu. Z Marcinem Stromeckim przez rok byliśmy w Legii, przyszedł wtedy z Młodej Ekstraklasy Korony Kielce, ale szybko odszedł do Siedlec. Znałem się też z Arkiem Jędrychem, bo na tej samej uczelni w Pruszkowie studiowaliśmy wychowanie fizyczne.
Kiedyś miał pan plan zdobycia licencji trenerskiej, najpierw UEFA B. Wyszło?
Jakub ARAK: – Akurat te plany trochę zmienił covid, bo byłem już zapisany na kurs, gdy zaczęła się pandemia. Dziś skłaniam się ku temu, by poczekać, aż bliżej mi będzie końca grania w piłkę. Wtedy spróbowałbym dostać się na kurs A+B w Szkole Trenerów w Białej Podlaskiej. Grając na profesjonalnym poziomie wydaje się to trudne do zrealizowania. Tam są zjazdy w niedziele i poniedziałki, więc albo odpuszczałbym zjazd, albo nie trenował w klubie, a na to nie mogę sobie pozwolić. Jeśli coś trzeba robić, to na 100%. Ale inwestuję w siebie, „podpinam się’ w internecie na różne kursokonferencje trenerskie, no i staram się rozwijać językowo. W naszej lidze gra coraz więcej obcokrajowców, a to dobra okazja, by się podszkolić. Szczególnie w Rakowie było ich sporo, w Lechii też.
I jak panu idzie ten językowy rozwój?
Jakub ARAK: – Angielski i hiszpański mam opanowany w stopniu na tyle komunikatywnym, że bez problemu się dogadam. A wiadomo, jaki jest hiszpański – dzięki niemu porozumiem się też z Portugalczykami, bo te języki są podobne. To mój cel, by znać ich więcej, choćby niemiecki, w którym jeszcze mam zbyt mało podstaw.
[…] Zapytam jeszcze o pańskiego młodszego brata, Filipa – rocznik 2003 – który jako środkowy obrońca awansował z Polonią Warszawa do drugiej ligi. Ma papiery, by osiągnąć więcej od pana?
Jakub ARAK: – Kibicuję mu bardzo mocno. Wierzę, że ma potencjał, by zaszedł wysoko. Ciężka praca przed nim, ale cieszę się, że trafił na świetnego trenera (Rafała Smalca – dop. red.) oraz fajny projekt w klubie, który będzie się rozwijał i prędzej czy później wyląduje w wyższych ligach. Mam nadzieję, że kiedyś uda nam się spotkać razem na boisku.
Grał pan u Waldemara Fornalika w Ruchu, u Piotra Stokowca w Lechii, u Marka Papszuna w Rakowie. Teraz trafił pan pod skrzydła Rafała Góraka, przed którym czwarty sezon w GieKSie. Z perspektywy zawodnika jak istotne jest to, by trafić do miejsca, w którym trenerzy mają mocną pozycję?
Jakub ARAK: – Gdy rozmawiam z klubami, jest to dla mnie bardzo ważne. Stabilizacja, wizja – to był jeden z argumentów, by przyjść do GKS-u. Choć w pierwszym sezonie w 2. lidze nie było awansu – wytrzymano ciśnienie i drugim był. W trzecim było nerwowo, niejeden klub pewnie miałby problem wytrzymać ciśnienie, w ludziach byłaby panika i podejmowanie gwałtownych decyzji. Podoba mi się, że w Katowicach było inaczej. Cały czas potrafiono realnie ocenić sytuację. Piłka to emocje, ale trzeba też umieć racjonalnie myśleć. To też przekonało mnie do Katowic. Widzę, że podejmuje się tu racjonalne decyzje i w danej chwili, nawet trudnej, racjonalnie ocenia potencjał.
Z przyczyn zdrowotnych nie zagrał pan tego lata w sparingach z Zagłębiem Sosnowiec i GKS-em Tychy. Kibice mają się obawiać, że coś panu jest?
Jakub ARAK: – To były drobne urazy. Myślę, że na pierwszy mecz ligowy już będę zdrowy.
Pierwszego gola dla GieKSy strzelił pan z rzutu wolnego w Bańskiej Bystrzycy. Nietypowo.
Jakub ARAK: – W sparingach jest pod tym względem większa dowolność niż w lidze. Akurat zawodników wyznaczonych do wolnych nie było wtedy na boisku. Uznałem, że z tej pozycji mogę uderzyć tam, gdzie stoi bramkarz, bo było całkiem blisko i wpadło. Zwykle w lidze ciężko się do wolnych dopchać. Przecież kiedy ma się obok siebie Iviego Lopeza, to aż głupio byłoby zabierać mu piłkę. Zresztą, i tak jej nie da (śmiech).
Czekali na to 15 lat
Tego dawno nie było. GieKSa w sobotę wygrała w Łodzi 2:0, co oznacza, że zgarnęła pełną pulę na inaugurację sezonu pierwszy raz od 7 lat. W 2015 roku pokonała Wigry Suwałki 2:0.
Potem ulegała kolejno… Wigrom, Pogoni Siedlce, Podbeskidziu, Zniczowi Pruszków i Hutnikowi Kraków, a przed rokiem zaczęła od domowego remisu 2:2 z Resovią. Ogółem, odkąd wróciła na zaplecze ekstraklasy (w 2007 roku, z 2-letnią przerwą na grę w II lidze w sezonach 2019/20 i 2020/21), tylko 3-krotnie wygrywała w 1. kolejce: w 2015 (z Wigrami), 2014 (z Widzewem) i 2007 roku. Właśnie wtedy, 15 lat temu, po raz ostatni zdarzyło jej się zacząć sezon od wyjazdowej wiktorii. Również… z ŁKS-em, tyle że tym z Łomży. Wywiozła stamtąd 3 punkty po golach Huberta Jaromina i Krzysztofa Kaliciaka (2:1). Co ciekawe, kilka dni później przy Bukowej uległa Zniczowi Pruszków, dla którego jedną z bramek zdobył sam… Robert Lewandowski, a meczu tego nie dograł, bo w 90 minucie został ukarany drugą żółtą kartką!
Warto przy okazji zauważyć, że GKS odniósł zwycięstwo na inaugurację sezonu pierwszy raz pod wodzą Rafała Góraka, a zaczynał z zespołem jesień 2011 (0:1 z Niecieczą), 2012 (1:2 z… ŁKS-em Łódź), 2013 (0:1 w Świnoujściu), 2019 (1:3 ze Zniczem), 2020 (2:3 z Hutnikiem) i 2021 (2:2 z Resovią). Teraz ta zła seria została przełamana.
– Inauguracje zawsze są bardzo trudnymi meczami z pewną dozą niewiadomych – powiedział szkoleniowiec.
– Byliśmy w Łodzi dobrze zorganizowani i na tym mi bardzo zależało: byśmy jeszcze poprawili to, co widzieliśmy w ostatnich spotkaniach poprzedniego sezonu. Ja to na boisku widziałem i tego drużynie gratuluję. Wygraliśmy z bardzo mocnym zespołem – mam przekonanie, że ŁKS będzie punktował – na pięknym stadionie. Jestem niezmiernie szczęśliwy. W poprzednim sezonie na trzy kolejki przed końcem zapewniliśmy sobie utrzymanie, o co bardzo mocno walczyliśmy przez cały rok. To była trudna droga, budowaliśmy zespół. Często mówiłem, że „uczymy się tej ligi” i byłem za to wyśmiewany, ktoś potrafił z tego szydzić. Ale trzeba być pokornym, chcieć pracować i coś umieć wypracować – dodał Górak.
Wczoraj drużyna miała wolne, dziś rozpocznie przygotowania do niedzielnej konfrontacji z Bruk-Betem Termaliką Nieciecza, która również zaczęła sezon od zwycięstwa (2:1 z Odrą Opole). Dzisiaj też powinno okazać się, co ze zdrowiem Marko Roginicia, który w I połowie meczu w Łodzi zdążył zaliczyć asystę, strzelić gola i… doznać urazu pleców, wskutek którego w przerwie zmienił go Jakub Arak.
dziennikzachodni.pl – GKS Katowice ma zawodnika z RB Lipsk. Na razie nie zagra, bo jest kontuzjowany. Jego dziadek był mistrzem Polski w Polonii Bytom
W środę 13.07.2022 r. GKS Katowice ogłosił kolejny transfer przed nowym sezonem Fortuna 1. Ligi. Zawodnikiem GieKSy został Daniel Krasucki, który ostatnio reprezentował RB Lipsk. Nowy pomocnik nie może jednak grać, bo jest kontuzjowany.
Daniel Krasucki podpisał z GKS-em Katowice kontrakt obowiązujący do 30 czerwca 2024 z opcją przedłużenia o rok. Urodził się w Niemczech, przy czym posiada polskie obywatelstwo. Jego dziadek Jerzy Krasucki zdobył dwa mistrzostwa Polski z Polonią Bytom (1958, 1959). Daniel swoją przygodę z piłką nożną rozpoczął w klubie Lichtenrader BC 25 e.V., ale to w FC Victorii 1889 Berlin zaprezentował swój duży potencjał i w 2016 roku przeszedł do RB Lipsk. Tam reprezentował kolejne roczniki zespołów młodzieżowych. Latem 2021 roku dołączył do pierwszej drużyny z Lipska i wystąpił w kilku meczach sparingowych.
Ciekawostką jest fakt, iż Daniel w sezonie 2021/22 został zgłoszony do rozgrywek Ligi Mistrzów. Z powodu kontuzji w poprzednim sezonie nie udało mu się zadebiutować w seniorskim zespole RB Lipsk. Warto wspomnieć, że pomocnik ma na swoim koncie występy w młodzieżowych reprezentacjach Polski oraz kadrze Niemiec do lat 15.
– Pozyskaliśmy młodego, perspektywicznego zawodnika, szkolonego w RB Lipsk z myślą o najbliższym sezonie, ale również w perspektywie kolejnych lat, bowiem zawodnik w świetle obowiązujących przepisów posiada jeszcze przez co najmniej dwa sezony status młodzieżowca, a do tego duży potencjał rozwojowy. Zawodnik trafia do naszego klubu z dolegliwością, która w ostatnich miesiącach uniemożliwiała mu grę w klubie. Wykonaliśmy natomiast szczegółowe badania medyczne oraz motoryczne, które w oparciu o wiedzę specjalistyczną dają pozytywne rokowania, stąd zdecydowaliśmy się na podpisanie kontraktu. Mamy świadomość, że powrót zawodnika do pełnej dyspozycji zdrowotnej wymaga czasu, natomiast zarówno Klub, jak i sam zawodnik dostrzegają szanse i korzyści płynące z tej współpracy – mówi Robert Góralczyk, dyrektor sportowy GKS-u Katowice.
Latem ubiegłego roku pojechałem z pierwszą drużyną RB Lipsk na obóz przygotowawczy, w trakcie którego zagrałem kilka meczów sparingowych. Następnie wróciłem do zespołu U1-9 i prezentowałem się dobrze, bo udało się strzelić kilka bramek. Niestety w listopadzie doznałem kontuzji, która uniemożliwiła mi występy. W Lipsku nie ma drugiego zespołu, więc zaraz po roczniku U19 walczysz o miejsce w seniorach pierwszego zespołu. Mój kontrakt się skończył, więc szukałem dla siebie nowego Klubu. Było zainteresowanie nawet wśród zespołów polskiej Ekstraklasy, ale wtedy zadzwonił GKS i od razu poczułem, że w Katowicach bardzo im na mnie zależy. GieKSa zgłosiła gotowość, by pomóc mi wrócić do pełni zdrowia. Chcą mnie postawić na nogi, żebym wyszedł na boisko i pokazał na co mnie stać. Wierzę, że to dla mnie odpowiedni krok. Mogę się tutaj rozwinąć. Zdaje sobie jednak sprawę, że o minuty na boisku muszę powalczyć i nie dostanę ich w prezencie, bo jest tutaj naprawdę dobry zespół – mówi w wywiadzie na stronie GKS-u.
– Skupiam się na indywidualnych treningach. Liczę na to, że wszystko pójdzie po mojej myśli i wkrótce będę mógł wrócić na boisko. Bardzo mi na tym zależy i jestem gotowy do wszelkich poświęceń, by jak najszybciej odzyskać zdrowie i pomóc drużynie – powiedział nowy zawodnik katowiczan.
SIATKÓWKA
siatka.org – Poznaliśmy plan przygotowań siatkarzy GKS-u Katowice
Znamy ramowy plan przygotowań siatkarzy GKS-u Katowice do nowego sezonu PlusLigi. Siatkarze GieKSy rozpoczną cykl przygotowań do nadchodzącej edycji PlusLigi 1 sierpnia. Pierwsze dwa dni zostaną poświęcone na testy siły i mocy na Akademii Wychowania Fizycznego w Katowicach oraz badania lekarskie, ponadto tradycyjnie przejdą przejdą badania sprawnościowe i testy w ramach diagnostyki funkcjonalnej przygotowane przez sztab trenerski.
Zajęcia w hali połączone z treningami na siłowni rozpoczną się 3 sierpnia. Podobnie jak w minionym roku, od poniedziałku do czwartku drużyna trenera Grzegorza Słabego będzie trenować dwa razy dziennie, w piątki będzie się odbywał jeden trening. Weekendy będą wolne z wyjątkiem dni, w których rozgrywane będą sparingi. W dniach 11-14 sierpnia drużyna weźmie udział w plażowym turnieju PreZero Grand Prix, który po raz kolejny zostanie rozegrany w Krakowie.
Znamy już rozkład wrześniowych gier sparingowych, jakie rozegra GKS Katowice przed startem kolejnego sezonu PlusLigi. Siatkarze GKS-u pojadą do Bielska-Białej na turniej z ligowymi rywalami, następnie rozegrają dwumecz z Aluronem CMC Wartą Zawiercie, by potem rozegrać dwa towarzyskie spotkania we własnej hali. Okres gier kontrolnych zakończymy udziałem w drugiej edycji Turnieju o Puchar Złotego Kiwona w Kobylance koło Gorlic. Przypomnijmy, że GieKSa rozpocznie zmagania w PlusLidze 1 października wyjazdowym spotkanie z Jastrzębskim Węglem, natomiast pierwszy domowy mecz sezonu, w którym zmierzymy się z Projektem Warszawa, został zaplanowany wstępnie na 5 października.
Ramowy plan sparingów siatkarzy GKS-u Katowice przed sezonem 2022/2023 PlusLigi:
2-3 września: turniej w Bielsku-Białej (BBTS Bielsko-Biała, Aluron CMC Warta Zawiercie, LUK Lublin)
9-10 września: dwumecz z Aluronem CMC Wartą Zawiercie (pierwszy mecz w Katowicach, drugi w Zawierciu)
16-17 września: turniej z udziałem Jastrzębskiego Węgla, Cuprum Lubin i BBTS-u Bielsko-Biała (mecze GKS-u w hali OS Szopienice)
22-23 września: Turniej o Puchar Złotego Kiwona w Kobylance (Volley Club Barkom Lwów, Cerrad Enea Czarni Radom, VK Spartak UJS Komarno)
Jakub Lewandowski i Dawid Ogórek na dłużej w GKS-ie
Środkowy Jakub Lewandowski i libero Dawid Ogórek podpisali nowe, roczne umowy z GKS-em Katowice.
Jakub Lewandowski dołączył do składu GieKSy w 2021 roku, przenosząc się z pierwszoligowego KKS-u Mickiewicza Kluczbork. W swoim pierwszym sezonie w PlusLidze Lewandowski wystąpił w 14 spotkaniach ligowych, w których zdobył łącznie 43 punkty, w tym 5 zagrywką i 8 blokiem. Z kolei Dawid Ogórek rozegra swój czwarty sezon w barwach katowickiego klubu; w minionym sezonie libero pojawił się na parkiecie w 11 meczach PlusLigi, odpowiadając przede wszystkim za obronę.
Co ciekawe, „Ogór” ma na swoim koncie także 4 punkty zdobyte w domowym spotkaniu z Indykpolem AZS Olsztyn, w którym ze względu na sytuację kadrową drużyny wystąpił na pozycji przyjmującego.
– Od początku okienka transferowego postawiliśmy na stabilizację składu, który przecież tak dobrze zaprezentował się w sezonie 2021/2022, osiągając historyczny wynik. Przedłużenie umów z Jakubem i Dawidem jest kolejnym ruchem w tę stronę. Cieszymy się, że zostają z nami, bo obaj są bardzo ważnymi ogniwami tej grupy – powiedział dyrektor siatkarskiej sekcji GKS-u Katowice Jakub Bochenek.
Tym samym skompletowana kadra GKS-u Katowice na sezon 2022/2023 PlusLigi liczy 13 zawodników, przy czym klub nie wyklucza dalszych decyzji transferowych. Zespół rozpocznie oficjalne przygotowania do sezonu 1 sierpnia. Kolejna edycja rozgrywek PlusLigi rozpocznie się 1 października wyjazdowym meczem z Jastrzębskim Węglem, natomiast 5 października GKS Katowice podejmie w ramach meczu 2. kolejki Projekt Warszawa.
Skład GKS-u Katowice na sezon 2022/2023 PlusLigi:
Rozgrywający: Micah Ma’a (USA), Jakub Nowosielski
Atakujący: Jakub Jarosz, Damian Domagała
Środkowi: Piotr Hain, Marcin Kania, Jakub Lewandowski
Przyjmujący: Tomas Rousseaux (Belgia), Gonzalo Quiroga (Argentyna), Jakub Szymański, Wiktor Mielczarek
Libero: Bartosz Mariański, Dawid Ogórek
HOKEJ
hokej.net – Krężołek: Postawimy sobie poprzeczkę wysoko
GKS Katowice, który w minionym sezonie Polskiej Hokej Ligi sięgnął po złoto, w przyszłym również chce powalczyć o jak najwyższe cele, także i te zagraniczne. – Będziemy starali się grać jeszcze lepiej niż w poprzednim sezonie, żeby udowodnić, że nasz tytuł mistrzowski nie był dziełem przypadku – zaznaczył Patryk Krężołek, skrzydłowy GieKSy.
Katowiczanie – jak co roku – do sezonu przygotowują się indywidualnie. W poniedziałek 1 sierpnia zespół mistrzów Polski rozpocznie wspólne przygotowania do sezonu 2022/2023 treningami na lodowisku Jantor oraz badaniami wydolnościowymi.
– Nie było za dużo wolnego, bo od maja zaczęliśmy już treningi indywidualne. Przygotowuję się według planu nadesłanego przez klub, ponadto współpracuję także z własnymi trenerami, tak że praca do nowego sezonu idzie dwutorowo i przebiega zgodnie z założeniami – wyjaśnił wychowanek KTH Krynica, który do przygotowań wpisał też grę w hokeja na rolkach.
– Przede wszystkim te rolki to zabawa i tak to traktuję, ale jest to także forma utrzymania kontaktu z dyscypliną w miesiącach letnich, a także dalsza praca nad hokejowym warsztatem. Czasami podczas okresu przygotowań czysto motorycznych brakuje rywalizacji i gry. Taka odmiana hokeja pozwala jednocześnie na odskocznię od codziennej pracy i na utrzymanie kontaktu z zagraniami typowymi dla hokeja na lodzie – dodał.
23-latek w minionym sezonie rozegrał 57 spotkań w barwach GieKSy, zdobywając w nich 32 punkty. Złożyło się na nie 12 goli i 20 asyst. Skrzydłowy GKS-u miał w tym sezonie więcej obowiązków defensywnych.
– Nie grałem często w przewagach, skupiałem się na defensywie i to na pewno zaprocentuje w przyszłości. To była dla mnie cenna lekcja, bo jestem zawodnikiem usposobionym dość ofensywnie i czułem, że mam braki w grze obronnej, a w hokeju ważne są nie tylko punkty, ale i wywiązywanie się ze swoich zadań na lodzie – przyznał napastnik katowiczan.
Nie da się ukryć, że w poprzednim sezonie trzon drużyny z Katowic stanowili polscy zawodnicy, w odróżnieniu do innych polskich ekip. Postrachem całej ligi był atak Bartosz Fraszko -Grzegorz Pasiut – Patryk Wronka, z którym każda obrona miała problemy.
– Cieszy to, że mamy w składzie wielu świetnych graczy z Polski i pokazaliśmy, że nie tylko obcokrajowcy mogą stanowić o sile naszej ligi i całego hokeja w Polsce. Pokazaliśmy, że czołowi polscy gracze mogą zrobić różnicę w ważnych spotkaniach i stanąć na wysokości zadania. To motywuje do jeszcze większej pracy, by przekonać jak najwięcej osób, że warto stawiać na polskich graczy w klubach naszej ligi – stwierdził 23-latek.
Nie od dziś wiadomo, że zdobycie tytułu mistrzowskiego jest nieco łatwiejsze niż jego obronienie. Przekonali się o tym ostatnio hokeiści JKH GKS-u Jastrzębie.
– Postawimy sobie poprzeczkę wysoko i będziemy starali się grać jeszcze lepiej niż w poprzednim sezonie, żeby udowodnić, że nasz tytuł mistrzowski nie był dziełem przypadku, a ciężkiej pracy. Trzon zespołu z poprzedniego sezonu, który zostaje w klubie, może grać jeszcze lepiej i potwierdzić to zwycięstwami – zaznaczył były reprezentant Polski.
– Będziemy się starali dać kibicom GKS-u jak najwięcej radości naszą grą. Zapowiada się wymagający sezon, ale będziemy walczyć o absolutnie każdy kawałek lodu i wierzę, że staniemy na wysokości zadania zarówno w lidze, jak i w rozgrywkach międzynarodowych. Ze swojej strony liczę na punkty, na dobrą grę w obronie i pomaganie drużynie w sięganiu po kolejne sukcesy – zakończył.
Młodzi zostają. Prokurat i Lebek z nowymi umowami
Jakub Prokurat i David Lebek pozostaną w drużynie GKS-u Katowice. Obaj zawodnicy złożyli podpisy pod nowymi, rocznymi kontraktami.
Niespełna 21-letni Prokurat w poprzednim sezonie wystąpił w 47 spotkaniach ligowych. Zgromadził w nich 5 punktów za 2 gole i 3 asysty.
Lebek jest dwa lata młodszy i w minionym sezonie pojawił się na lodzie w 14 meczach. Wato dodać, że jest wnukiem legendy GKS-u Maksymiliana Lebka.
– Jakub i David to młodzi i utalentowani zawodnicy, którzy dołożyli swoją cegiełkę do sukcesu w poprzednim sezonie i ciężko zapracowali na to, by pozostać z nami na kolejne rozgrywki. Ciężka praca na treningach to także klucz do tego, by czynili dalsze postępy i z czasem zaczęli odgrywać coraz większą rolę w zespole. W przypadku Davida nastąpi ważna zmiana, bo przymierzamy go do gry na pozycji obrońcy – podkreśla Roch Bogłowski, dyrektor sekcji hokeja na lodzie.
Olsson nowym zawodnikiem GieKSy. Ma potężne warunki fizyczne
Szwed Hampus Olsson został nowym zawodnikiem GKS-u Katowice. 27-letni skrzydłowy podpisał dziś roczny kontrakt.
Olsson (197 cm, 106 kg) jest wychowankiem Rögle BK, który będzie rywalem GieKSy w tegorocznej edycji Hokejowej Ligi Mistrzów.
Dobrze zbudowany skrzydłowy zdecydowaną większość swojej kariery spędził w swojej ojczyźnie, gdzie występował na bezpośrednich zapleczach SHL.
Na taflach HockeyAllsvenskan rozegrał w sumie 88 spotkań (7 goli, 6 asyst), a w HockeyEttan dane było mu wystąpić w 240 meczach, w których strzelił 56 bramek i zanotował 85 kluczowych zagrań.
W poprzednim sezonie szwedzki napastnik grał dla HC Vita Hästen, czyli 11. drużyny drugiej ligi szwedzkiej. W 50 konfrontacjach zaksięgował 11 punktów (5 G + 6 A). Jego statystyki uzupełnił bilans -12 w klasyfikacji plus/minus oraz 35 minut na ławce kar.
– To zawodnik obdarzony bardzo dobrymi warunkami fizycznymi, co z powodzeniem wykorzystuje w grze ofensywnej i defensywnej. Dzięki temu powinien dać nam sporo jakości po obu stronach tafli. Tak silny i waleczny hokeista z pewnością będzie też pożyteczny w formacjach specjalnych – mówi Roch Bogłowski, dyrektor sportowy GKS-u Katowice.
To trzecie wzmocnienie mistrzów Polski przed sezonem 2022/2023. Wcześniej do ekipy dołączyli Japończyk Shigeki Hitosato oraz Szwed Christian Blomqvist.
Mikkola nowym zawodnikiem GieKSy. To ofensywnie usposobiony obrońca
Fin Niko Mikkola został nowym zawodnikiem GKS-u Katowice. 25-letni defensor podpisał dziś roczny kontrakt.
Mikkola (178 cm, 76 kg) urodził się w Oulu i jest wychowankiem miejscowego Kärpäta. W tej drużynie występował we wszystkich grupach młodzieżowych, ale nie dane było mu zagrać w jego barwach w fińskiej Liidze.
Większość swojej seniorskiej kariery spędził na jej zapleczu. Na taflach Mestis rozegrał w sumie 164 spotkań, w których zgromadził 89 punktów za 22 bramki i 67 asyst. Na ławce kar spędził 24 minuty, a w klasyfikacji plus/minus wypadł na -35.
Grał też Hockey Ettan, czyli na trzecim poziomie rozgrywkowym w Szwecji. W ekipie Visby/Roma jego dorobek zatrzymał się na 17 meczach, 7 golach i 7 kluczowych zagraniach.
– To obrońca z prawym uchwytem kija o ofensywnych inklinacjach. Jako jego walor określiłbym umiejętność rozpoczynania akcji i podłączania się do nich. Jak na defensora jest stosunkowo skuteczny i notuje sporo punktów. Co ważne, ma dopiero 25 lat, więc wiąż rozwija swoje umiejętności – powiedział Roch Bogłowski, dyrektor hokejowej sekcji GKS-u Katowice.
W poprzednim sezonie fiński defensor, który ma na swoim koncie grę w ataku, występował w drużynie Kiekko-Vantaa. Zajęła ona 10. miejsce po sezonie zasadniczym Mestis i odpadła w kwalifikacjach do fazy play-off. W 50 konfrontacjach zaksięgował 31 punktów (9 G + 22 A). Jego statystyki uzupełnił bilans -18 w klasyfikacji plus/minus oraz 12 minut na ławce kar. Okazał się najlepiej punktującym zawodnikiem tej ekipy. Warto dodać, że przez pewien czas jego klubowym kolegą był Miro-Pekka Saarelainen, który sezon kończył właśnie w ekipie GKS-u Katowice.
Niko Mikkola jest czwartym wzmocnieniem mistrzów Polski przed sezonem 2022/2023. Wcześniej do ekipy dołączyli Japończyk Shigeki Hitosato oraz dwaj Szwedzi Hampus Olsson i Christian Blomqvist.
„Profesor” Pasiut zostaje w Katowicach. Na trzy lata
Grzegorz Pasiut pozostanie kapitanem GKS-u Katowice. Kontrakt 35-letniego środkowego będzie obowiązywał do końca sezonu 2024/2025.
Wychowanek KTH Krynica występuje w ekipie GieKSy nieprzerwanie od 2018 roku. Szybko stał się ulubieńcem katowickiej publiczności, która nadała mu przydomek „Profesor”. W drużynie z alei Korfantego rozegrał w sumie 186 meczów, w których strzelił 79 goli i zanotował 132 asysty.
W poprzednim sezonie zaprezentował się ze znakomitej strony, a wielu ekspertów określiło go mianem najlepszego napastnika Polskiej Hokej Ligi. Imponował spokojem, dobrą wizją gry i świetną produktywnością. Każdy rywal, który zostawił mu nieco miejsca przed własnym polem bramkowym, musiał liczyć się z ryzykiem utraty gola.
W fazie zasadniczej „Pasionek” rozegrał 33 spotkania, w których zapisał na swoje konto 50 punktów za 21 bramek oraz 29 asyst. Trzeba też zaznaczyć, że z powodu urazu kolana opuścił siedem meczów.
Szybko odbudował formę, a w fazie play-off zaprezentował się z genialnej strony. Okazał się najlepszym snajperem i najlepiej punktującym zawodnikiem nie tylko GieKSy, ale i całej ligi. Na jego koncie pojawiło się 10 goli i 7 kluczowych zagrań. 17 punktów w klasyfikacji kanadyjskiej zdobył też Victor Rollin Carlsson z Re-Plast Unii.
– Grzegorz jest związany z GKS-em już od kilku lat i zawsze w tym okresie prezentował wysoką formę sportową. Co ważne, jego doskonałe statystyki indywidualne w poprzednim sezonie przełożyły się także na wielki sukces całej drużyny – ocenił Roch Bogłowski, dyrektor hokejowej sekcji GKS-u Katowice.
– Jego dotychczasowy kontrakt był ważny jeszcze na najbliższy sezon, ale postanowiliśmy docenić jego wkład w osiągnięcia GieKSy. Właśnie dlatego podjęliśmy decyzję o tym, by związać się z nim na jeszcze dłużej. Znając profesjonalizm Grzegorza i jego podejście do sportu, wiem, że stać go na to, by jeszcze długo utrzymywać wysoką dyspozycję. Cieszę się, że osiągnęliśmy porozumienie i możemy mieć pewność, że kapitan naszej drużyny jeszcze przez trzy lata będzie filarem GieKSy – dodał.
Kibice Piłka nożna SK 1964 Społecznie Stadion
Budżet Obywatelski – głosujemy!
Zachęcamy wszystkich kibiców GKS Katowice, którzy są mieszkańcami Katowic, do głosowania w Budżecie Obywatelskim na Projekt Ogólnomiejski „Arena Katowice – stwórzmy strefę codziennego relaksu dla całych rodzin przy naszej GieKSie!”.
Głosowanie w ramach Budżetu Obywatelskiego potrwa do środy 23 września do godziny 23:59. Do głosowania potrzebujemy numeru PESEL oraz nazwiska pańskiego matki. Następnie z puli dostępnych projektów ogólnomiejskich wybieramy ten o ID „M/19/XIII” o tytule „Arena Katowice – stwórzmy strefę codziennego relaksu dla całych rodzin przy naszej GieKSie!„, który został zgłoszony przez Agnieszkę Piątek.
Po wybraniu projektu musimy mu przyznać punkty od 1 do 3. My zachęcamy oczywiście do przyznania maksymalnej liczby punktów. Na sam koniec musimy zatwierdzić wszystko bezpłatnym SMS-em, który otrzymamy z systemu po podaniu naszego numeru telefonu. Głosować można raz, ale na jeden numer telefonu można otrzymać 5 kodów potwierdzających, więc jeśli ktoś z Waszej rodziny nie posiada telefonu komórkowego (np. osoby starsze), to możecie jej pomóc w głosowaniu.
W środę 16 września o 12:00, dokładnie w połowie głosowania, opublikowano bieżące wyniki. Nasz projekt ma na koncie 5438 punktów i zajmuje drugie miejsce na liście projektów ogólnomiejskich. Wyprzedza „doposażenie katowickiego OSP” (4974 punkty), ale ma mniej niż „kastracja, sterylizacja, chipowanie oraz szczepienia zwierząt” (6085 punktów).
Szczegóły projektu dostępne są tutaj, a instrukcja głosowania tutaj. Głosujemy natomiast na stronie internetowej bo.katowice.eu. Zachęcamy wszystkich kibiców GieKSy nie tylko do głosowania, ale także do przekazywania informacji pozostałym sympatykom/mieszkańcom Katowic.
Felietony Piłka nożna
GieKSa nie do złamania
Zastanawiam się czasem, co i dlaczego mnie wkurza w tej naszej GieKSie. Skąd ta złość na przykład po meczach z Piastem i Zagłębiem. I już dobrze wiem, skąd.
Gdyby to była drużyna słaba jakościowo, z kiepskim trenerem, pewnie jakoś godziłbym się na to, że jesteśmy gdzieś w ogonie tabeli. Ot, uznawałbym, że po prostu grają na tyle, na ile potrafią i ostatecznie w związku z tymi umiejętnościami nie ma co mieć wielkich pretensji. Tak było w niektórych sezonach lata temu. Jeszcze w „starej” ekstraklasie na przykład.
Teraz jednak jest tak, że wiem, że GKS stać na wiele. Że ta drużyna ma potencjał, że poszczególni piłkarze są przecież w stanie po prostu dobrze grać w piłkę. Udowadniają to za każdym razem, gdy mecz rozgrywany jest przy Nowej Bukowej. Istnieją na razie dwa duże mankamenty – gra obronna i gra na wyjazdach. Tak jak pisałem – gdyby nie te przywary – bylibyśmy pewnie w czwórce. Ktoś powie, że przesadzam. Ale dlaczego? Przecież mając te minusy jesteśmy drużyną środka, a naprawdę nie ma specjalnie wielkiego dystansu pomiędzy ekipami z ekstraklasy.
Wiem więc, że ten potencjał zespół ma i stąd frustracja, gdy nie jest on wykorzystywany. Oczywiście świat nie jest idealny i potencjał nie równa się efekt. Natomiast złość dotyczy tego, że na wyjazdach nie wykorzystujemy go choćby w 20 procentach. W zasadzie nie wykorzystujemy go w ogóle.
Ale to tylko taki wstęp. Bo wczoraj graliśmy u siebie. Pisałem przed meczem o statystyce, która mówi, że w końcu u siebie przegramy, a już na pewno stracimy punkty. I było tego wczoraj blisko, ale tak jak zamieściłem w tytule przedmeczowego felietonu – GieKSa stoczyła niesamowitą batalię z tą statystyką. I to batalię zwycięską, a było przecież piekielnie trudno.
Piekielnie trudno wynikowo, bo jeśli o samą grę, to przecież ona była bardzo dobra i GKS był w tym spotkaniu drużyną zdecydowanie lepszą. Jednak utrata bramki w pierwszej minucie drugiej połowy, potem – wydawałoby się – opanowanie sytuacji na 2:1 i utrata tego prowadzenia. Niejedna drużyna by się podłamała. GKS jednak grał swoje, dążył, ciągle dążył do tego, żeby jednak wygrać. A zadanie w końcówce było tym trudniejsze, że Cracovia wcale nie cofnęła się do dramatycznego bronienia remisu, tylko zwietrzyła szansę na zwycięstwo. I w 89. minucie mieli strzał w poprzeczkę.
Ofensywa GieKSy bardzo się podobała. To nie było to mozolne, bezradne próbowanie jak w Gliwicach, Lubinie czy wcześniej w Lublinie. Tutaj Katowiczanie dochodzili do sytuacji, mieli swoje dynamiczne akcje i groźne strzały. Naprawdę trzy razy trafić w obramowanie bramki w pierwszej połowie mówi o tym, że brakowało tak bardzo niewiele, by objąć prowadzenie. W drugiej już wpadało. GKS znów był u siebie efektowny i skuteczny. Kapitalnie się na to patrzyło.
To był kolejny tych meczów, w których miałem przeczucie, że GKS w końcu bramkę strzeli. Najpierw w przerwie – byłem o to absolutnie spokojny, z taką grą. Wiadomo, że bramka zaraz po przerwie wkurzyła, ale to się po prostu zdarza. Wiedziałem, że z dużym prawdopodobieństwem GKS wyrówna, a nawet wyjdzie na prowadzenie. Wątpliwości nadeszły dopiero przy stanie 2:2, ale to już wynikało po prostu z małej ilości czasu do końca meczu. Zespół jednak konsekwentnie dążył do przodu i tego rywala na koniec decydującym ciosem trafił.
Trener dokonał kilku zmian w podstawowym składzie. Przede wszystkim na ławce tym razem zasiadł Arkadiusz Jędrych. I tutaj trochę się rozwinę, bo poświęciłem Arkowi trochę miejsca ostatnio. Tu absolutnie nie chodzi o robienie z zawodnika kozła ofiarnego czy żeby ktoś sugerował, że potencjalne odstawienie go to „wotum nieufności”. Wszyscy musimy sobie zdawać sprawę, że tzw. dobro drużyny, choć ja bym powiedział dobro klubu, musi być ponad kogokolwiek, niezależnie od statusu, nawet statusy legendy czy ikony. Arek jest w naszym panteonie, jakbyśmy spojrzeli na GieKSę w XXI wieku. Wielka postać i twarz wygrzebywania całego klubu ze zgliszczy.
I ucieszyła mnie ta decyzja. Nie dlatego, że wyszło na moje czy że pomyślałem sobie, że „zawodnik się doigrał”. Nic z tych rzeczy. Ucieszyłem się z tego, że trener reaguje, że liczy się dyspozycja sportowa i szukanie jak najlepszych rozwiązań na ten moment. I jeśli trener porozmawiał z kapitanem, zakomunikował mu to, a Arek bez pretensji i obrażania się zaakceptował tę decyzję – to mimo, że pewnie w jakiś sposób go to boli – to oznacza to, że jest prawdziwym kapitanem, już nie tylko na boisku. Dla mnie – patrząc szerzej – ma to większe znaczenie niż jakaś pojedyncza roszada z meczu na mecz. Jeśli takich akcji nie podejmuje się ze względu na strach przed jakimś kwasem, to nie świadczy to dobrze o zespole. Jeśli wszystko kończy się co najwyżej na „sportowej złości”, to znaczy, że drużyna naprawdę jest monolitem i dobrze funkcjonującą organizacją, w której podejmujemy takie próby, żeby usprawniać. Zresztą patrzyłem sobie na Arka kątem oka podczas rozgrzewki przed meczem i w trakcie meczu. Totalnie normalne, niesfochowane zachowanie. Nie żebym go o to wcześniej podejrzewał, absolutnie. Ale teraz to zobaczyłem. I szczerzę życzę mu powrotu do formy. Kapitan.
Ciężko ocenić defensywę w tym meczu. Bo z jednej strony uważam, że zagrała dobrze i pewnie, ale… straciła dwie bramki. Cracovia – trzeba przyznać – strzeliła je dobrze. To były bardzo dobre dośrodkowania i wykończenia. Popełniliśmy błędy, ale nie były to takie wielbłądy jak w meczach poprzednich. Przyspał trochę Marcin Wasielewski w obu sytuacjach. Przy drugim golu zawodnik rywala okazał się sprytniejszy niż Pau Resta i Lukas Klemenz.
Z drugiej strony Marcin miał udział przy dwóch bramkach GieKSy. Najpierw swoją dynamiką wdarł się w pole karne i pozwolił Al-Ammariemu na zagranie ręką, a przecież potem jeszcze dobrze dośrodkował. No i centra przy drugim golu była bardzo dobra – mocna, na dobrej wysokości, tak że Mateusz Kowalczyk mógł efektownie strzelić, a Mateusz Wdowiak dobić. Tak więc Wasyl był zamieszany w całkiem sporo bramek w tym meczu.
Jednak te tracone gole to jest dość potężny mankament, bo jak pytałem trenera na konferencji po Piaście, to mieliśmy średnią półtorej traconej bramki na mecz. W kolejnych dwóch spotkaniach cztery razy pokonywali nas piłkarze rywali, więc ta średnia wzrosła. Absolutnie musimy się w tym temacie ogarnąć.
Jak w kilku meczach – znów popisali się zmiennicy. Mieli oni olbrzymi udział przy trzecim golu. Kapitalny przechwyt wykonał Mariusz Olsen. Bartosz Wolski zaliczył całkiem dobre dośrodkowanie. A Borja świetnie – już w ramach pola karnego – obsłużył po ziemi Ilję.
No a potem już był show naszego napastnika. Oczywiście po raz kolejny zawodnik świetnie pracował w meczu. W tej sytuacji natomiast zrobił to, co rasowy napastnik umie – zastawił się, przyjął i przygotował do strzału, a potem uderzył precyzyjnie. Tak, że piłka śmignęła koło ucha Traoré i wpadła do siatki.
Tym samym Białorusin po raz drugi w ostatnim czasie dał zwycięstwo GieKSie w doliczonym czasie. No dobra… teraz tak minimalnie przed, bo zegar pokazywał 89:55. Ale nadal mieści się to w definicji hasła „jesteś tak piękna jak gol w 90. minucie”. Tak jak w życzeniach na telebimie w przerwie meczu. Ziściło się. GieKSa w lidze drugi raz, a jeszcze była wygrana na koniec meczu z Hapoelem. Wolimy strzelać w końcówce niż tracić.
Przede wszystkim jednak GKS Katowice po raz czwarty w tym sezonie odwraca wynik z przegrywania na końcowe zwycięstwo. Tak było z Radomiakiem, Hapoelem i Górnikiem. Cztery razy dokonać takiej sztuki na dystansie dwunastu meczów – to jest wyczyn. Wiadomo, że wynika on z tego, że… GKS bramki traci. Ale skoro już traci, to niech zdobędzie więcej. Dodam tylko, że w pierwszym sezonie po awansie na taką sytuację czekaliśmy aż do kwietnia i meczu z Puszczą Niepołomice. Potem jeszcze zrobiliśmy to w ostatniej kolejce w Gdańsku. A w poprzednim rozgrywkach sytuacja, w której GKS przegrywał, a jednak wygrał spotkanie zdarzyła się zaledwie raz – z Radomiakiem. Więc w obecnym sezonie – a ściślej na dystansie nawet nie dwunastu, a dziewięciu meczów – GKS odrobił straty z nawiązką więcej razy niż w całych dwóch poprzednich. I jak pisałem, że w pewnych aspektach jest „opór na rozwój”, czyli te nieszczęsne wyjazdy, to w tym aspekcie jest niesamowity progres mentalny. Nasza drużyna ma te słabsze mecze, ale generalnie jest nie do złamania.
Drugi raz ucierpiała na tym Cracovia. Pamiętamy przecież mecz przy Kałuży sprzed dwóch lat. Tam Källman trafił na 3:3 w 93. minucie, a GieKSa potrafiła jeszcze trafić za sprawą Sebastiana Milewskiego. W ogóle mecze z Pasami mają swoją historię, wygraliśmy przecież z nimi na Nowej Bukowej 2:1, a ostatnio przegraliśmy 0:3. Choć bardziej bolesna była porażka na wyjeździe, gdzie ultrasłaba tego dnia Cracovia jednak wygrała z GieKSą po golu Hasića wiosną tego roku.
Niezłomność to niezaprzeczalna cecha tej drużyny. Nie da się ich nie lubić, choć potrafią być niesforni i nieraz wkurzają. No, jak to w rodzinie bywa. Znów mieliśmy dreszczowiec na Bukowej i euforię na sam koniec. Wspaniały wieczór.
Trzeba tylko jeszcze odczarować tę bramkę po przeciwległej stronie niż Blaszok. Bo tam piłkarze GKS strzelili tylko dwie bramki. Chyba chcą, żeby kibice z Blaszoka mieli bardzo dobry widok na gole, bo dla odmiany do tej bramki pod najbardziej dopingującą trybuną trafili aż czternaście razy.
Galeria Piłka nożna
Rollercoaster na Nowej Bukowej
GieKSa zafundowała nam dzisiaj niezłe emocje na Arenie Katowice. Zapraszamy do obejrzenia galerii z wygranego meczu 3:2 z Cracovią.


Najnowsze komentarze