Kibice
Kibicowski raport z dzielnic i FC
Od dłuższego czasu zwracaliście nam uwagę, że brakuje na naszej stronie treści typowo kibicowskich. Wraz z naborem, który ogłosiliśmy tutaj (klik), znalazła się osoba, która zadeklarowała się do cotygodniowego typowo kibolskiego raportu z trójkolorowych dzielnic i FC.
Witam! Zapraszam do przeczytania raportu kibicowskiego z ostatniego tygodnia. Mam nadzieję, że raporty będą się pojawiały regularnie, ale dużo jest zależne od kiboli. Jedziemy!
1. Zaczniemy od 10 sierpnia. W Katowicach odbyły się protesty środowisk LGBT na naszym rynku. Kibice stanęli oczywiście po drugiej stronie barykady i obserwowali, co się wydarzy. Wzajemne krzyki przez kordon policji to wszystko, co można było w ten dzień zrobić w ścisłym centrum miasta przy sporej ilości policji. Zresztą, osoby stojące po tęczowej stronie to z reguły 15-letnie dzieciaki, które idą ślepo za modą z Zachodu, więc raczej zawsze będzie kończyło się na szyderczym śmiechu.
Z kibicowskich akcentów po stronie „ciepłych” był gość w koszulce Zagłębia, który zwrócił na siebie uwagę wszystkich zainteresowanych. Trzeba jednak dopowiedzieć, że na podobnym proteście w Sosnowcu to ZS zmobilizowało się bardzo dobrą liczbą i jako zorganizowana grupa kibicowska stoją oczywiście po tej samej stronie co kibole GKS-u Katowice. Na naszej zbiórce obecnych jest także kilku kibiców Górnika Zabrze.
2. Profil SK64 kibiców GieKSy z Mysłowic pochwalił się nowymi malunkami sławiącymi nasz klub w Anglii. Chłopaki dbają, by na emigracji zachować naszą mentalność i starają się pokazywać, że pomimo bycia daleko od domu pamiętają, o co chodzi w naszym kibicowskim rzemiośle.
3. Kibice z Centrum szukają osób, które mogą oddać krew i były zarażone wirusem Covid-19 (ozdrowieńców). Siostra naszego kibica jest w ciężkim i potrzebuje krwi! [pisaliśmy o tym też tutaj – przyp. kosa]
4. Pożegnaliśmy Gladiatora ROW-u Rybnik z Rydułtów – Arka. Do grobu zabrał flagę łączoną ROW i Naprzód Rydułtowy. Łączymy się w żałobie z kibicami z Rybnika oraz Zabrza.
5. Banik organizuje sparing młodym składem z chuliganami z Zubr Gang Prerov. Walka 8 na 8 po 45 sekundach kończy się wygraną Banika. To już nie pierwsza potyczka z Prerovem i Banik zawsze wychodzi zwycięsko. Gratulujemy!
6. W Bogucicach odbywa się turniej piłkarski Północnych Katowic. Zaproszone zostają drużyny z Zawodzia, Burowca, Młodych Katowic oraz Torcidy Rokitnica. Przez turniej przewija się około 100 kiboli GieKSy oraz zgód. Przy piwku i grillu oraz głośnym dopingu turniej kończy się rzutami karnymi, w których górą jest Zawodzie.
7. Kibice z Wesołej i Morgów zbierają się w około 30 osób na swoich terenach, by okazać szacunek Powstańcom Śląskim. Został wykonany transparent w górnośląskich barwach z datami powstań i przy akompaniamencie okrzyków patriotycznych oraz kibicowskich zostały odpalone race i stroboskopy. Kibice GieKSy pamiętają o historii swojego regionu i chcą, aby Powstania Śląskie były przypominane co roku, a nie tylko na 100-lecie.
8. 17 lat temu zaliczyliśmy wyjazd do Skopje na mecz pucharowy z Cementarnicą, pomimo „eurowpierdolu” i tak bardzo byśmy chcieli, by te czasy wróciły.
9. UG03 wrzuciło na swój profil oprawę z Rejtanem i krzepiący tekst „W tym dziwnym okresie pozostaje nam powspominać fajne dzieje. 8 lat temu oprawa, która daje nadzieje. Pamiętajcie, że niezależnie ile trwa burza, po niej zawsze wychodzi słońce! ZAWSZE WIERNI!”. I tym akcentem chcemy zakończyć pierwszy raport z dzielnic i FC.
To działo się u nas w ostatnim tygodniu. Jak widać mecze to czasami tylko dodatek do stylu kibolskiego i nie ma tygodnia, by coś się nie działo na osiedlach. Zapraszamy na GieKSa.pl w każdą środę po skrót wydarzeń z dzielnic i FC. Pozdro!
BGC64
Piłka nożna
Górnik Łęczna – GKS Katowice 1:0
27.10.2026 Łęczna
Górnik Łęczna – GKS Katowice 1:0
Bramki: Tkacz (32)
Górnik: Wilk – Turek, Radkowski (38. Kobryń), Kruk, Rogala (69. Quainoo), Tkacz (81. Deja), Walski, Myszkor, Akhmedov, Janaszek (69. Niewiarowski), Antkowiak (81. Korbecki)
GKS: Kikolski – Jirka (57. Galan), Olsen (57. Czerwiński), Jędrych, Klemenz, Wdowiak, Milewski, Wolski (75. Kowalczyk), Nowak, Wędrychowski (57. Bartlewicz), Szkurin (75. Kokosiński)
Ż.kartki: Myszor – Bartlewicz
Cz.kartki:
Sędzia: Paweł Malec (Łódź)
Widzów: 1333
Felietony Piłka nożna
Taką GieKSę chcę oglądać zawsze
Po 344 dniach GKS Katowice przegrał u siebie. Przez niemal rok Nowa Bukowa była nie do zdobycia. Jak na drużynę „aspirującą”, a nie będącą na topie, jest to wynik wybitny. Rozegrać w tym czasie 17 meczów, w których rywal nie pokonał naszego zespołu to przestrzeń całego sezonu bez porażki. A gdy dodamy do tego, że zremisować się w Katowicach udało się tylko Legii, Jagiellonii oraz Widzewowi (ale przegrał w karnych) to należy dojść do wniosku, że każdemu przeciwnikowi w Katowicach jest niebywale ciężko. Nawet jeśli strzelali oni gola czy dwa, to jedynie rozjuszali maszynę Góraka, która potrafiła wbić jeszcze więcej bramek.
Aż przyjechała Pogoń Szczecin, z którą GieKSa zaczęła budować swoją twierdzę. Jakże to był inny mecz rok temu. Wówczas GieKSa oddała rywalowi piłkę i chciała umiejętnie defensywą kontrolować spotkanie. Wtedy Pogoń miała absurdalną wręcz statystykę posiadania piłki – 77 procent. Oddali aż 27 strzałów, ale… tylko 3 celne. Nasza taktyka okazała się wówczas skuteczna, bo GKS strzelił dwie bramki jeszcze w pierwszej połowie i skutecznie neutralizując poczynania gości – wygrał to spotkanie. Wczoraj obraz był inny. Widzieliśmy GieKSę ofensywną, prącą do przodu, starającą się grać nie tylko skuteczną, ale i ładną dla oka piłkę. To Pogoń była w pozycji wyczekującej i w pewnym momencie zadała decydujący cios. Można powiedzieć, że zarówno rok temu, jak i teraz drużyny zwycięskie wygrały wyrachowaniem.
Mimo wszystko uważam, że w związku z tzw. optyczną przewagą to GieKSa była bliżej osiągnięcia korzystnego rezultatu niż Szczecinianie rok temu. Wówczas ataki Pogoni ostatecznie były w większości jałowe i oprócz tego, że często byli na naszej połowie, niewiele z tego wynikało.
GieKSa rozegrała wczoraj dobre spotkanie, a nawet uważam, że fragmentami to był bardzo dobry mecz. Zwłaszcza w pierwszej połowie zwróciłem uwagę na to, jak potrafimy kapitalnie zagrać w destrukcji, wykorzystać ten swój pressing nie tylko jako sztuka dla sztuki, ale naprawdę, by odebrać piłkę rywalowi. Bardzo ciekawie rozgrywamy krótką grę w środku boiska, również przecież będąc pod presją przeciwnika. Tu Kowal, tu Kacper, tu pomoże Bartek – i gramy gdzieś na lewe czy prawe skrzydło, zdobywając teren. Po stracie bramki to już był napór GieKSy i ciągłe zbliżanie się pod pole karne rywala.
Przeciwnika jednak mieliśmy godnego. Pogoń jest bardzo dobrze zorganizowana w swoje obronie – postawili na obronę niską i w niej bardzo skutecznie neutralizowali nasze ataki. Nie mówię, że wszystko było u nas idealnie, ale trzeba przyznać, że imponująca liczba straconych bramek Pogoni – sześć w dziesięciu meczach – nie jest dziełem przypadku i goście to wczoraj po prostu udowodnili.
Naszych ataków nie nazwałbym jałowymi. Uważam, że były dobre i dynamiczne. Brakowało natomiast trochę precyzji, a czasem decyzji. Trochę za dużo w tej końcowej fazie jest kombinacji – oczywiście, jak ta kombinacja wyjdzie, że to jest szansa na piękną, bramkową akcję. Ale nie przeplatamy właśnie tych kombinacji z próbami uderzeń. Ja wiem, że było ciasno w polu karnym, ale mimo wszystko, czasem można byłoby pokusić się o jakąś bardziej bezpośrednią próbę, na ten mityczny strzał z dystansu – i nie mam na myśli uderzenia z 25 metrów, ale jak już jesteśmy niemal na linii szesnastki, to można byłoby spróbować. Wystarczy choćby spojrzeć na wczorajsze starcie Cracovii z Legią, gdzie padły dwa podobne gole i oba zza pola karnego. U nas nie ma w ogóle takich prób.
Mimo to i mimo tej kapitalnej defensywy Pogoni, do wyrównania brakowało naprawdę niewiele. Sam ten napór naszej drużyny powoduje, że w którymś momencie jakaś piłka może przejść, nawet jakiemuś obrońcy między nogami, tu się poodbija i padnie bramka. W doliczonym czasie gry Ilja miał bardzo dobrą sytuację i minimalnie przestrzelił. Byliśmy o włos.
Nie zapominajmy też o samym początku, kiedy Borja oddał strzał, ale Cojocaru kapitalnie to wybronił. Gdybyśmy prowadzili, obraz meczu mógłby być inny.
Ten napór GieKSy – zwłaszcza po straconej bramce – był tak wielki, że chyba… czasem zapominaliśmy o obronie. Mam na myśli pójście bardzo wysoko i sytuację, w której ze dwa czy trzy razy Pogoń po prostu „wykopała” piłkę do przodu i rywale wychodzili 2 na 1 czy 2 na 2. To jest koszt aż tak bardzo ofensywnej gry. Trochę ryzykownej. Ale trzeba powiedzieć, że GKS bramki po takich kontrach nie stracił.
Piłka nożna to gra błędów i po takim błędzie Pogoń strzeliła gola. Rzeczywiście – za duża była luka pomiędzy naszymi dwoma środkowymi obrońcami, gdy Szalai zagrywał długą piłkę do Sancheza. A potem to już był indywidualny pojedynek, nie najlepsze zachowanie Pau Resty, za to Sanchez pokazał swój kunszt, zastawił się, zrobił zwód i zaraz pozostawało mu tylko wykończenie akcji.
Tak więc w tym pojedynku na styku minimalnie lepsza oraz cwańsza okazała się Pogoń. Przegraliśmy naprawdę z dobrą drużyną.
I powiem tak – bo po różnych meczach, które GieKSa przegrywała miałem różne emocje – czasem smutek, czasem żal, czasem dużą złość, jak choćby po meczu z Lubinie. Tutaj jest zupełnie inaczej. Ani wczoraj, ani dzisiaj – nie mam kompletnie negatywnych odczuć. Naprawdę byłem dumny z tej drużyny, uważam, że zrobili wszystko, by ten mecz wygrać. A że pojawiły się błędy, to mogę tylko rozłożyć ręce i powiedzieć, że taki jest sport.
Mówiąc, że zrobili wszystko, mam na myśli nie tylko „zapieprzanie”. To oczywiście było widoczne aż nadto. Ale poza tym GKS pokazał kawałek dobrej piłki i jeśli w taki sposób czasem zdarzy się przegrać mecz, to nie będę miał żadnych pretensji. Jeszcze z jednego podstawowego powodu – ta gra napawa mnie optymizmem. I dokładnie z taką postawą w starciu z rywalem, który nie ma tak żelaznej defensywy jak Pogoń – GieKSa by taki mecz wygrała lub w najgorszym przypadku zremisowała.
Więc mam prośbę. Utrzymujcie to. Wiadomo oczywiście, że taktyka jest też uzależniona od przeciwnika. Ale utrzymujcie realizowanie tej taktyki w tak rzetelny sposób jak wczoraj. I wiadomo, że można jeszcze coś dołożyć. Niech Marcel czasem strzela. Niech Bartek Nowak też czasem zdecyduje się na uderzenie. Niech Wasyl czasem po prostu dośrodkuje tą prawą nogą lub wejdzie w pole karne. Tam brakuje czasem niuansów natomiast podkład jest bardzo dobry.
Obrona dalej musi pracować, bo choć ostatnio nie gra źle, to dalej mamy zaledwie jedno czyste konto w tym sezonie. Czasem jeden błąd kosztuje tyle, ile wczoraj.
To było piękne widowisko, prawdziwy ligowy pojedynek w środku jesieni, przy jupiterach, z dopingiem kibiców gospodarzy i gości. Po prostu esencja ligowej piłki. Z dwoma bardzo dobrymi drużynami, z których jedna okazała się minimalnie lepsza.
Ostatecznie po powrocie do ekstraklasowych zmagań mamy sześć punktów w trzech meczach. Nieźle, naprawdę nieźle. Teraz mamy tydzień przerwy i za chwilę znowu zacznie się bardzo intensywny czas. Sam nie wiem, jaka jest ta Korona, bo potrafi zagrać super mecz, a potem dość mizerny. Zobaczymy, jak zagrają dziś z Lechem. No a potem włączamy się do gry o Puchar Polski i mecz z zawsze groźną Łęczną na ich zawsze trudnym terenie. I na koniec października Widzew.
Walczymy dalej!
Felietony Piłka nożna
Post scriptum do Kielc i Łęcznej
Trudno wracać myślami do dwóch ostatnich pojedynków. Wiemy, jak zagrała GieKSa i jakie wyniki osiągnęła. Nie może jednak zabraknąć tradycyjnego post scriptum. Tym razem łączonego, bo na wyjazd wybrałem się kilkudniowy. Na pierwszy mecz do Kielc dojechał Misiek, a drugi do Łęcznej – Misiek i Kazik.
1. Moja podróż rozpoczęła się już w piątek od… śniadania w Katowicach. Wiadomo, że trzeba się solidnie posilić. Tak więc z Katowic ruszyłem około godziny 12.00.
2. Droga przebiegła sprawnie i po niecałych trzech godzinach zameldowałem się w Hotelu pod Jaskółką nieopodal Kielc, w jednym z Tumlinów. Znałem to miejsce z opowieści, gdyż zatrzymują się tu czasem wędrowcy Głównego Szlaku Świętokrzyskiego.
3. Sam przemierzałem ten szlak dwa lata temu w majówkę. Wówczas po skończonym etapie w Miedzianej Górze autobusem podjechałem do hotelu Grafit. Jak się okazało, zarówno w poprzednim sezonie, jak i teraz, była to baza noclegowa drużyny.
4. Miejscówka nad zalewem Umer, robiła miłe wrażenie. Hotel to chyba jakiś rodzinny, bo w „barze” przesiadywała rodzinka gospodarzy.
5. Z okien można było podziwiać sympatyczne alpaki. Ogólnie sielanka. To był piątek, więc jeszcze nie byłem skażony przykrymi emocjami sportowymi.
6. Zaczynała się kolejka. Czas więc był śledzić poczynania ligowych rywali. Derby Lublina, czyli Motor grał z Zagłębiem. Na początku oglądałem na laptopie, ale pan chyba dziadek zaproponował, że włączy telewizor. Co uczynił.
7. W międzyczasie obiad. Befsztyk po królewsku, z cebulką, jajkiem sadzonym, frytkami i kapustą zasmażaną. Coś pięknego. Tak mi zasmakowało, że potem podczas pobytu wziąłem to jeszcze dwa razy. Na doprawienie się był krem z pieczarek z groszkiem ptysiowym.
8. Wieczorem Widzew – Górnik i kolejny brak wygranej naszego najbliższego rywala. Do tego wykartkował się Fornal, Świder chyba odniósł jakąś kontuzję. Zobaczymy.
9. No i nadeszła sobota. Śniadanie było sowite – z jajecznicą z wkładką. I tu trzeba było zdobyć kalorię, które będą spalane podczas meczu.
10. Niestety nie dostałem miejsca parkingowego, więc musiałem szukać w okolicach stadionu. Wiedziałem, że są ogólnodostępne parkingi i myślałem, że będąc niemal dwie godziny przed meczem nie będzie problemu. Nie wziąłem pod uwagę, że to ostatni weekend przed Wszystkich Świętych. Na parkingach były dzikie tłumy.
11. Musiałem kluczyć i szukać ponad pół godziny. Ostatecznie zaparkowałem na ulicy niedaleko stadionu, pod cmentarzem, na jakiejś trawie.
12. Czirliderki – podobnie jak ostatnio – miały swoją rozgrzewkę na bocznym boisku. A ja zacząłem kierować się do obiektu.
13. Akredytację odebrałem, trzeba było też sprawdzić, czy w sklepiku jest proporczyk. W poprzednim sezonie go zabrakło. Tym razem udało się – był w asortymencie, więc moja na razie niewielka kolekcja została powiększona.
14. Na stadionie byłem nieco ponad godzinę przed meczem. Ciekawe, że tym razem dojście do prasówki było z drugiej strony niż ostatnio. Ale wyjątkowo ochroniarz przepuścił mnie przez catering dla VIP-ów. Nic nie zachachmęciłem.
15. W dojściu do sektora prasowego, można było odnieść wrażenie, że zaraz się wejdzie do Lewiatana, bo taka reklama jest na stadionie, a wygląda dosłownie, jak szyld sklepu.
16. Czirliderki już oficjalnie wystąpiły, Marek Grechuta zaśpiewał i mogliśmy zacząć grać.
17. U gości wystąpił Pau Resta, były zawodnik Korony. Kibice gospodarzy chyba nie narzekali, bo to Hiszpan dał się nawinąć Menie, który strzelił zwycięską bramkę.
18. Camilo Mena to z jednej strony człowiek mocno zamieszany w awans GKS do ekstraklasy, ale też już w tej ekstraklasie całkiem konkretnie nas tępi. Raz już trafił jako zawodnik Lechii w meczu z GKS, a teraz jako piłkarz Korony.
19. Po meczu konferencja, na której było wyjątkowo dużo dziennikarzy. Każdy chciał zobaczyć debiut Roberta Kolendowicza. Ogólnie sama sala ciekawa, ciemna, ciepła, dość kameralna i schludna.
20. Rozczarowany wróciłem do auta i wróciłem na miejscówkę.
21. Niedziela upłynęła pod znakiem odpoczynku i ekstraklasy oraz oczywiście El Clasico. W tym polskim Lech wygrał na wyjeździe z Legią, a hiszpańskim Real pokonał Barcelonę.
22. Ale przynajmniej mogłem ukoić nerwy w towarzystwie alpak. Zawsze to coś, gdy nie ma wyników.
23. W poniedziałek przemieściłem się do Łęcznej. Trzy godziny drogi, trochę zadupiami. Ale jeszcze za widna byłem na Lubelszczyźnie.
24. Jeszcze udałem się na oddalony o kilometr od mojej miejscówki stadion Górnika, by zrobić nagrywkę i cyknąć parę zdjęć. Ku mojej uciesze stadion był otwarty, więc wszedłem i sobie połaziłem dookoła. Nieniepokojony przez nikogo.
25. Wieczorkiem w sushi/pizzerii pyszna picka. I jesienna herbata. Ogólnie Łęczna jest całkiem przyjemnym małym miastem. Są knajpy, sklepy, kebab, mak. Są też stosunkowo tanie noclegi. Bardzo przyjemnie.
26. Rano śniadanie i na tym skończyły się przyjemności i dobry nastrój. To znaczy jeszcze przez jakiś czas było okej, ale w pewnym momencie zaczęło się robić źle – dokładnie w momencie, jak piłkarze wyszli na boisko.
27. Na stadionie Górnika Łęczna byłem wcześniej sześć razy, ale pięć z tych meczów było przegranych. Jedynie raz GieKSa potrafiła tam wygrać, gdy w końcówce trzy razy strzeliliśmy bramkę.
28. Co ciekawe akredytacja była w formie on line. Nie dostałem plakietki, musiałem się zalogować do systemu biletowego i spoko – tam akredytacja czekała.
29. Ale musiałem czekać aż przyniosą skaner do skanowania. Na szczęśćie może trzy minuty i wszystko było załatwione.
30. Warunki do pracy przyzwoite. Prąd i widoczność spoko. Na stadion schodziły się dzieciaki ze szkół, trzeba było jakoś zbudować frekwencję. Młyn był niewielkie, kibice GKS, cali na żółto, jak zwykle dali radę.
31. Nie zabrakło pozdrowień dla Grzegorza Rogali, kibice GKS pamiętają, że ten zawodnik dał dużo naszej drużynie w drugiej i pierwszej lidze. Teraz broni barw Łęcznej.
32. Luboń, Zdzieszowice, Skierniewice, Garbarnia Kraków, Chrobry u siebie, Tarnobrzeg… To niektóre z kompromitacji, jakie GieKSa zaliczyła w Pucharze Polski w ostatnich kilkunastu latach. Teraz dołożyliśmy do tego drugoligową Łęczną. Fajny był ten puchar w poprzednim sezonie, ale wychodzi na to, że absolutnie nie są to nasze rozgrywki.
33. Po meczu zadałem trochę pytań na konferencji trenerowi, ale byłem tak rozemocjonowany, że zapomniałem włączyć nagrywanie. Z pomocą przyszli chłopacy z oficjalnej, którzy wspomogli mnie nagraniem audio. Wielkie dzięki!
34. Zadałem też pytanie asystentowi trenera gospodarzy, takiemu o aparycji Michaela Ameyawa, na co kładli nacisk i w czym widzieli szansę. To powiedział, że w tym, że obrońcy GKS są wysocy, ale mało zwrotni. Żodyn się nie spodziewał.
35. Wróciłem do auta, które miałem pod miejscówką noclegową, z kilometr od stadionu. I ruszyłem w drogę powrotną. O godzinie 22:00 byłem w domu.














































Adi
19 sierpnia 2020 at 19:20
Lepiej jak ten chłopak nie będzie kontynuował kolejnych wpisów na gieksa.pl…zenujace, homofobiczne, potwierdzające niesłuszna teorie, że każdy kibic to niemyslacy, ograniczony cep.
AP
20 sierpnia 2020 at 19:37
Może lepiej jak ty przestaniesz komentować. Super artykuł
Marecki
19 sierpnia 2020 at 20:04
Masz rację ten wpis to żenada.
Adi
19 sierpnia 2020 at 20:12
Idioci
jezyk
19 sierpnia 2020 at 21:31
Mam nadzieję ze ten chłopak właśnie będzie pisał i to dużo. To że ktoś jest typowym lemingiem i kupuje te bajeczki o lgbt to jego sprawa. Ze to szkodliwa ideologia nie mająca za wiele wspólnego z realna ochrona osób homo wiedza ludzie samodzielnie myślący. Dziwnym trafem cała kibicowska Polska jest przeciwko lgbt tak jak i zdecydowana większość społeczeństwa. Dla lemingów wyjaśnienie ze nie ma to nic wspólnego z realnym prześladowaniem osób homo bo chodzi o szkodliwa ideologie a nie konkretne osoby. osobom homo akurat w Polsce żadna krzywda się nie dzieje a to ze nie maja ekstra praw no cóż o tym decyduje prawo naturalne i konstytucja. Skoro dzieci zawsze pochodzą w sensie naturalnym od kobiety i faceta to czyja to wina ze nie chce być inaczej. Skoro małżeństwo to związek kobity i faceta i tak od zarania dziejów to kto jest temu winien. Pomijając te dwie kwestie nie widze żadnych rożnic w prawach osób homo.
Gosc
20 sierpnia 2020 at 00:49
Homo niech se sa w swoich 4 scianach a nie beda sie obnazac publicznie… jak chca miec dzieci to niech trze tak dlugo az cos utrze…
Kamel
20 sierpnia 2020 at 01:53
Inkszo typowo bajeczka kero kupujom lemingi – „polski slonsk” abo „powstonio slonske”,niyudolno propaganda niy mojonco za wiele spulnygo ze historiom (punkt 7)
palec Lichockiej
20 sierpnia 2020 at 04:09
Kibole niech walczą z brunatnymi pałkarzami zamiast tęczowymi dzieciakami, chyba się nie boicie tęczy
BGC64
20 sierpnia 2020 at 15:16
Kamel, moja rodzina i od strony ojca i matki brała udział w powstaniach śląskich(po przeciwnych stronach) więc o czym ty do mnie piszesz? I wszyscy byli z hanysowa, 0 przyjezdnych zza buga
Kibic
20 sierpnia 2020 at 16:33
Mnie zastanawia punkt 5 ma to coś wspólnego z kibicowaniem? Jakaś bijatyka w polach… Czego tu gratulować że to niby jest fajne?
Ja
20 sierpnia 2020 at 17:02
Ludzie chłopak ma jakas zajafke to niech sobie pisze lepiej to poczytać w tym okresie ogórkowym niż oglądać jaka zjebana legi co ledwo wygrywa z kelnerami i lisronoszami bez obrazy do tych zawodów
Mecza
20 sierpnia 2020 at 19:09
Dobra inicjatywa. Wkurzają mnie komentarze osób które niczego sami nie zrobią (przypominam że jest nabór do redakcji i można zrobić nawet to samo ale lepiej) a potrafią tylko krytykować.
jezyk
20 sierpnia 2020 at 23:15
Janek osoby homo dopóki grzmocą się w dupsko w swoich pieczarach to mi nie przeszkadzają. Kiedy jednak epatują mnie obscenicznymi gestami i prowokacjami a tym bardziej żądaniami przywileji które im się nie należą to już mi to przeszkadza. Jakie prawo do dzieci. O tym decyduje natura. Jak to takie dobre i zgodne z naturą to niech sobie zrobią dziecko i tyle. Ciekawe czy się uda. Wara od dzieci wszelkim zboczeńcom i dewiantom. To samo tyczy się małżeństw. Małżeństwo o związek faceta i kobiety. I tak jest od zarania dziejów. Zresztą jak sobie wyobrażę dwóch facetów lądujących się w dupsko to rzygać mi się chce i tyle w temacie.
tombotleg
20 sierpnia 2020 at 23:40
Nie no ludzie, zaczyna się jakiś obłęd światowy, podręczniki,tęcze, wybór płci?, chop stwierdził wczoraj sobie że jest babą i mów mi Gienia, wszyscy dostali sraczki, oczywiściw mowa o mainstreamie, to trzeba zatrzymać, czy ten świat kurwa zwariował?, chcą zrobić druga Holandie?, prochy w kiosku, dziadka i babcie uśpić a pedalstwo dzieci ma prawo adoptować?, u nas to kurwa NIE przejdzie zapamiętajcie.
Kamel
21 sierpnia 2020 at 01:45
BGC64 – konflikty inspirowone od polski a francji,coby przejonc kontrola nod slonskimi grubami,hutami,coukom resztom,finansowone za francusko kasa,kaj karty rosdowajom „slonsoki” ze warszawy,krakowa lwowa,plus 1 slonsko polityczno kurwa,a te pora prozent niydoinformowonych slonsokuw kerzy decydujom sie w to wlysc robi za asysta, trudno godoc no to powstonio slonske.
Mecza
21 sierpnia 2020 at 18:04
jprdl…raport o aktywności kibiców a tu jakieś pierdolamento o lgbt się włączyło. Wypierdalać, gdyby nie wasze wpisy bym nie zwrócił na to uwagi w artykule. Wyjątkowo 100% zgody z @jezyk. Jestem tolerancyjny i róbcie co chcecie ale bez afiszowania się (ale już mi się rzygać chce że muszę tu na tej stronie o tym czytać) Naprawdę nikt mi nie przeszkadza, to wasze życie i zostawcie to dla siebie.
GNLS
21 sierpnia 2020 at 21:28
GieKSa zawsze po prawej stronie!
Good Night Left Side!