Dołącz do nas

Kibice

Kibicowski raport z dzielnic i FC

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Od dłuższego czasu zwracaliście nam uwagę, że brakuje na naszej stronie treści typowo kibicowskich. Wraz z naborem, który ogłosiliśmy tutaj (klik), znalazła się osoba, która zadeklarowała się do cotygodniowego typowo kibolskiego raportu z trójkolorowych dzielnic i FC.

Witam! Zapraszam do przeczytania raportu kibicowskiego z ostatniego tygodnia. Mam nadzieję, że raporty będą się pojawiały regularnie, ale dużo jest zależne od kiboli. Jedziemy!

1. Zaczniemy od 10 sierpnia. W Katowicach odbyły się protesty środowisk LGBT na naszym rynku. Kibice stanęli oczywiście po drugiej stronie barykady i obserwowali, co się wydarzy. Wzajemne krzyki przez kordon policji to wszystko, co można było w ten dzień zrobić w ścisłym centrum miasta przy sporej ilości policji. Zresztą, osoby stojące po tęczowej stronie to z reguły 15-letnie dzieciaki, które idą ślepo za modą z Zachodu, więc raczej zawsze będzie kończyło się na szyderczym śmiechu.

Z kibicowskich akcentów po stronie „ciepłych” był gość w koszulce Zagłębia, który zwrócił na siebie uwagę wszystkich zainteresowanych. Trzeba jednak dopowiedzieć, że na podobnym proteście w Sosnowcu to ZS zmobilizowało się bardzo dobrą liczbą i jako zorganizowana grupa kibicowska stoją oczywiście po tej samej stronie co kibole GKS-u Katowice. Na naszej zbiórce obecnych jest także kilku kibiców Górnika Zabrze.

.

2. Profil SK64 kibiców GieKSy z Mysłowic pochwalił się nowymi malunkami sławiącymi nasz klub w Anglii. Chłopaki dbają, by na emigracji zachować naszą mentalność i starają się pokazywać, że pomimo bycia daleko od domu pamiętają, o co chodzi w naszym kibicowskim rzemiośle.

.

3. Kibice z Centrum szukają osób, które mogą oddać krew i były zarażone wirusem Covid-19 (ozdrowieńców). Siostra naszego kibica jest w ciężkim i potrzebuje krwi! [pisaliśmy o tym też tutaj – przyp. kosa]

4. Pożegnaliśmy Gladiatora ROW-u Rybnik z Rydułtów – Arka. Do grobu zabrał flagę łączoną ROW i Naprzód Rydułtowy. Łączymy się w żałobie z kibicami z Rybnika oraz Zabrza.

5. Banik organizuje sparing młodym składem z chuliganami z Zubr Gang Prerov. Walka 8 na 8 po 45 sekundach kończy się wygraną Banika. To już nie pierwsza potyczka z Prerovem i Banik zawsze wychodzi zwycięsko. Gratulujemy!

.

6. W Bogucicach odbywa się turniej piłkarski Północnych Katowic. Zaproszone zostają drużyny z Zawodzia, Burowca, Młodych Katowic oraz Torcidy Rokitnica. Przez turniej przewija się około 100 kiboli GieKSy oraz zgód. Przy piwku i grillu oraz głośnym dopingu turniej kończy się rzutami karnymi, w których górą jest Zawodzie.

.

7. Kibice z Wesołej i Morgów zbierają się w około 30 osób na swoich terenach, by okazać szacunek Powstańcom Śląskim. Został wykonany transparent w górnośląskich barwach z datami powstań i przy akompaniamencie okrzyków patriotycznych oraz kibicowskich zostały odpalone race i stroboskopy. Kibice GieKSy pamiętają o historii swojego regionu i chcą, aby Powstania Śląskie były przypominane co roku, a nie tylko na 100-lecie.

.

.

8. 17 lat temu zaliczyliśmy wyjazd do Skopje na mecz pucharowy z Cementarnicą, pomimo „eurowpierdolu” i tak bardzo byśmy chcieli, by te czasy wróciły.

9. UG03 wrzuciło na swój profil oprawę z Rejtanem i krzepiący tekst „W tym dziwnym okresie pozostaje nam powspominać fajne dzieje. 8 lat temu oprawa, która daje nadzieje. Pamiętajcie, że niezależnie ile trwa burza, po niej zawsze wychodzi słońce! ZAWSZE WIERNI!”. I tym akcentem chcemy zakończyć pierwszy raport z dzielnic i FC.

.

To działo się u nas w ostatnim tygodniu. Jak widać mecze to czasami tylko dodatek do stylu kibolskiego i nie ma tygodnia, by coś się nie działo na osiedlach. Zapraszamy na GieKSa.pl w każdą środę po skrót wydarzeń z dzielnic i FC. Pozdro!

BGC64

17 komentarzy
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

17 komentarzy

  1. Avatar photo

    Adi

    19 sierpnia 2020 at 19:20

    Lepiej jak ten chłopak nie będzie kontynuował kolejnych wpisów na gieksa.pl…zenujace, homofobiczne, potwierdzające niesłuszna teorie, że każdy kibic to niemyslacy, ograniczony cep.

    • Avatar photo

      AP

      20 sierpnia 2020 at 19:37

      Może lepiej jak ty przestaniesz komentować. Super artykuł

  2. Avatar photo

    Marecki

    19 sierpnia 2020 at 20:04

    Masz rację ten wpis to żenada.

  3. Avatar photo

    Adi

    19 sierpnia 2020 at 20:12

    Idioci

  4. Avatar photo

    jezyk

    19 sierpnia 2020 at 21:31

    Mam nadzieję ze ten chłopak właśnie będzie pisał i to dużo. To że ktoś jest typowym lemingiem i kupuje te bajeczki o lgbt to jego sprawa. Ze to szkodliwa ideologia nie mająca za wiele wspólnego z realna ochrona osób homo wiedza ludzie samodzielnie myślący. Dziwnym trafem cała kibicowska Polska jest przeciwko lgbt tak jak i zdecydowana większość społeczeństwa. Dla lemingów wyjaśnienie ze nie ma to nic wspólnego z realnym prześladowaniem osób homo bo chodzi o szkodliwa ideologie a nie konkretne osoby. osobom homo akurat w Polsce żadna krzywda się nie dzieje a to ze nie maja ekstra praw no cóż o tym decyduje prawo naturalne i konstytucja. Skoro dzieci zawsze pochodzą w sensie naturalnym od kobiety i faceta to czyja to wina ze nie chce być inaczej. Skoro małżeństwo to związek kobity i faceta i tak od zarania dziejów to kto jest temu winien. Pomijając te dwie kwestie nie widze żadnych rożnic w prawach osób homo.

  5. Avatar photo

    Gosc

    20 sierpnia 2020 at 00:49

    Homo niech se sa w swoich 4 scianach a nie beda sie obnazac publicznie… jak chca miec dzieci to niech trze tak dlugo az cos utrze…

  6. Avatar photo

    Kamel

    20 sierpnia 2020 at 01:53

    Inkszo typowo bajeczka kero kupujom lemingi – „polski slonsk” abo „powstonio slonske”,niyudolno propaganda niy mojonco za wiele spulnygo ze historiom (punkt 7)

  7. Avatar photo

    palec Lichockiej

    20 sierpnia 2020 at 04:09

    Kibole niech walczą z brunatnymi pałkarzami zamiast tęczowymi dzieciakami, chyba się nie boicie tęczy

  8. Avatar photo

    BGC64

    20 sierpnia 2020 at 15:16

    Kamel, moja rodzina i od strony ojca i matki brała udział w powstaniach śląskich(po przeciwnych stronach) więc o czym ty do mnie piszesz? I wszyscy byli z hanysowa, 0 przyjezdnych zza buga

  9. Avatar photo

    Kibic

    20 sierpnia 2020 at 16:33

    Mnie zastanawia punkt 5 ma to coś wspólnego z kibicowaniem? Jakaś bijatyka w polach… Czego tu gratulować że to niby jest fajne?

  10. Avatar photo

    Ja

    20 sierpnia 2020 at 17:02

    Ludzie chłopak ma jakas zajafke to niech sobie pisze lepiej to poczytać w tym okresie ogórkowym niż oglądać jaka zjebana legi co ledwo wygrywa z kelnerami i lisronoszami bez obrazy do tych zawodów

  11. Avatar photo

    Mecza

    20 sierpnia 2020 at 19:09

    Dobra inicjatywa. Wkurzają mnie komentarze osób które niczego sami nie zrobią (przypominam że jest nabór do redakcji i można zrobić nawet to samo ale lepiej) a potrafią tylko krytykować.

  12. Avatar photo

    jezyk

    20 sierpnia 2020 at 23:15

    Janek osoby homo dopóki grzmocą się w dupsko w swoich pieczarach to mi nie przeszkadzają. Kiedy jednak epatują mnie obscenicznymi gestami i prowokacjami a tym bardziej żądaniami przywileji które im się nie należą to już mi to przeszkadza. Jakie prawo do dzieci. O tym decyduje natura. Jak to takie dobre i zgodne z naturą to niech sobie zrobią dziecko i tyle. Ciekawe czy się uda. Wara od dzieci wszelkim zboczeńcom i dewiantom. To samo tyczy się małżeństw. Małżeństwo o związek faceta i kobiety. I tak jest od zarania dziejów. Zresztą jak sobie wyobrażę dwóch facetów lądujących się w dupsko to rzygać mi się chce i tyle w temacie.

  13. Avatar photo

    tombotleg

    20 sierpnia 2020 at 23:40

    Nie no ludzie, zaczyna się jakiś obłęd światowy, podręczniki,tęcze, wybór płci?, chop stwierdził wczoraj sobie że jest babą i mów mi Gienia, wszyscy dostali sraczki, oczywiściw mowa o mainstreamie, to trzeba zatrzymać, czy ten świat kurwa zwariował?, chcą zrobić druga Holandie?, prochy w kiosku, dziadka i babcie uśpić a pedalstwo dzieci ma prawo adoptować?, u nas to kurwa NIE przejdzie zapamiętajcie.

  14. Avatar photo

    Kamel

    21 sierpnia 2020 at 01:45

    BGC64 – konflikty inspirowone od polski a francji,coby przejonc kontrola nod slonskimi grubami,hutami,coukom resztom,finansowone za francusko kasa,kaj karty rosdowajom „slonsoki” ze warszawy,krakowa lwowa,plus 1 slonsko polityczno kurwa,a te pora prozent niydoinformowonych slonsokuw kerzy decydujom sie w to wlysc robi za asysta, trudno godoc no to powstonio slonske.

  15. Avatar photo

    Mecza

    21 sierpnia 2020 at 18:04

    jprdl…raport o aktywności kibiców a tu jakieś pierdolamento o lgbt się włączyło. Wypierdalać, gdyby nie wasze wpisy bym nie zwrócił na to uwagi w artykule. Wyjątkowo 100% zgody z @jezyk. Jestem tolerancyjny i róbcie co chcecie ale bez afiszowania się (ale już mi się rzygać chce że muszę tu na tej stronie o tym czytać) Naprawdę nikt mi nie przeszkadza, to wasze życie i zostawcie to dla siebie.

  16. Avatar photo

    GNLS

    21 sierpnia 2020 at 21:28

    GieKSa zawsze po prawej stronie!
    Good Night Left Side!

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Piłka nożna

Górak: Powrót króla na złote miejsce

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Przed meczem z Wisłą Płock odbyła się konferencja prasowa, w której udział wzięli trener Rafał Górak oraz Damian Rasak.

Michał Kajzerek: Spotkanie odbędzie się w sobotę o 12:15, a o godzinie 11:00 w kościele nieopodal stadionu będzie miało miejsce święcenie pokarmów.

Dla wielu piłkarzy mecze przeciwko byłym zespołom to dodatkowe emocje.
Damian Rasak:
Wiadomo, spędziłem tam wiele czasu i dużo fajnych momentów. Grałem szalony mecz w Zabrzu, z moja bramką i dobrym występem.

Jak pan scharakteryzuje rywala?
Rafał Górak:
To bardzo solidny zespół w tym sezonie. Długo byli liderem, zdajemy sobie sprawę, że to bardzo dobrze ułożona drużyna i mają dużo atutów. Wracamy do grania po przerwie, to lubimy najbardziej i nie możemy się już doczekać. W najbliższych dniach będzie się działo bardzo dużo.

Poproszę o ocenę dyspozycji rywala, kryzys już za nimi?
To trzeba by spytać trenera Wisły. Ten sezon jest specyficzny, można mieć serię zwycięstw i nagle jej nie mieć. Zawodnicy Wisły sobie ostatnio z tym poradzili i są już na 5. miejscu w tabeli. Mamy trzy punkty straty, to wszystko świadczy o tej tabeli.

Pana zespół był chwalony po dwóch porażkach, teraz dodatkowa presja na zwycięstwo?
Przed każdym meczem trzeba czuć presję, żeby to wszystko miało sens. Mamy taką wewnętrzną odpowiedzialność na tym stadionie, żeby dobrze się zaprezentować przed naszymi kibicami. Mimo, że te dwa mecze nie przyniosły nam tego, czego byśmy chcieli, jestem zadowolony z gry. Bardzo prosimy o doping, zaangażowanie na trybunach, żeby to był taki świąteczny nastrój i nam to pomogło.

Zaadaptowałeś się już w GieKSie?
Damian Rasak:
Starałem się. Sztab określa zadania, których muszę się trzymać. Są one określone bardzo indywidualnie, ja się muszę do nich dostosować. Wiem, czego trener ode mnie oczekuje – mieliśmy wiele rozmów. Moim zadaniem jest jak najlepiej moją rolę wypełniać, dostałem już kilka szans. Mam nadzieję, że dobrą grą odpłacę się za zaufanie i kolejne szanse. Najważniejsze jest dobro zespołu, a ostatnio przyszły dwie porażki, nie do końca zasłużone. Wisła się podniosła, miała swój dołek, ale to my mam nadzieję w sobotę te trzy punkty zdobędziemy.

Jak wygląda sytuacja Mateusza Kowalczyka?
Rafał Górak:
Naderwanie mięśnia dwugłowego, dwa-trzy tygodnie – to zależy od zawodnika, jak to będzie wyglądało. Przyglądamy się temu i podejmiemy decyzję.

Co dał ci wyjazd do Ujpestu? Coś się zmieniło?
Damian Rasak:
Nie było mnie tylko rok, ale Ekstraklasa się zmieniła, coraz lepsze pieniądze są wydawane. Kolejny krok do przodu w mojej przygodzie. Wyjazd dał mi kolejne doświadczenie, spojrzenie na inną stronę piłki. Inna liga, ciężka do grania, ale wracam do lepszej ligi niż liga węgierska. Cieszę się, że mogłem do GKS-u trafić i jestem dumny, że klub wykazał zainteresowanie. Szybko się wszystko rozwinęło i tutaj przyszedłem, więc super. Nie jestem zaskoczony, bo oglądałem Ekstraklasę, ale postęp tych rozgrywek jest budujący.

Twój transfer z Górnika stał się mocno publiczny.
Zostało pokazane dosyć dużo, oczywiście to oglądałem. Nic tam od ukrycia nie mieliśmy, więc dla kibiców to było fajne pokazanie, jak zakulisowe rozmowy i smaczki wyglądają. Osobiście uważam, że to pozytywne i fajne emocje wywołało.

Łatwo skupić się na pojedynczych zadaniach, gdy za chwilę mecz pucharowy?
Rafał Górak:
Największą sztuką jest skoncentrować się na tym, co najbliższe. Nawet chyba kosztem świąt będziemy myśleć o meczu w Częstochowie. Koncentrujemy się na meczu z Wisłą.

Reszta zespołu jest do dyspozycji?
W zasadzie tak, nawet Adam już dochodzi do siebie po urazie. Nie ma tych poważniejszych urazów, Alan Bród i Mateusz Marzec wrócili do pełnych obciążeń.

Coś udało się po węgiersku nauczyć?
Damian Rasak: Śmiałem się, że to język podobny do niczego. Chyba najtrudniejszy na świecie, nie ma co tu czarować. Podstawy jakieś poznałem, typu dzień dobry i dziękuję. Nie będę mówił, że się uczyłem, bo tak nie było. Mieliśmy szatnię anglojęzyczną, język angielski obowiązywał na odprawach i przemowach. Żadnej bariery językowej nie było.

Rafał Górak: Chciałbym nadmienić, że wręczałem nagrodę Wydarzenia Roku 2025 na tegorocznej gali Złotych Buków, a teraz hokeiści nakręcają nas pozytywną energią. Odwrócili losy półfinału, pokazali charakter. Trzymamy kciuki – w tamtym roku przegraliśmy z Tychami w finale, ale nie zaczynaliśmy u siebie. Chłopakom życzymy Powrotu Króla na swoje złote miejsce.

Kontynuuj czytanie

Felietony Piłka nożna

„Jesteś tak piękna, jak gol w 90. minucie”

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Mam wrażenie, że pięknie mi się ułożyło spotkanie GieKSy z Wisłą Płock po felietonie przedmeczowym. Tam pisałem o tym, jak to wiele aspektów w piłce odgrywa rolę, a nie tylko to, że optycznie wyglądasz lepiej. W piłce trzeba przewagę po prostu udokumentować, a nade wszystko – jeśli ją masz – nie przegrać meczu. Inaczej diabli wszystko biorą. Tak było w meczu w Krakowie, tak było w spotkaniu Szwecja – Polska. I tak mogło być wczoraj. Ale jak mawiał klasyk – zadecydowały detale. I brak piłkarskiej nonszalancji. Co też jest kluczowe.

Wisła nie była łatwym przeciwnikiem. Powiedziałbym nawet, że piłkarze Mariusza Misiury zagrali naprawdę dobry mecz. Bez fajerwerków, ale bardzo solidny. Na remis mogło wystarczyć, bo było bardzo blisko. Przy splocie kilku okoliczności, mogło się to zakończyć nawet zwycięstwem Płocczan, bo swoje sytuacje – i to bardzo dobre – przecież mieli.

I to był taki jeden z moich ulubionych rodzajów meczów, a także takich, po którym bardzo często wszyscy wokół płaczą, że „byliśmy lepsi, a przegraliśmy”. Mowa o typowym meczu na remis, który remisem się nie kończy – tylko zwycięstwem jednej ze stron. Kiedy decyduje szczegół, moment, łut szczęścia. GieKSa i Wisła miały zupełnie inny pomysł na ten mecz, ale oba te pomysły były dobre. Wisła schowana, defensywna, ale żelaźnie realizująca swój plan, natomiast nie grająca w żadnym wypadku „obrony Częstochowy”. I Katowiczanie, grający swój atak pozycyjny i próbujący, próbujący – z uporem i w nieskończoność…

Obie drużyny miały swoje znakomite sytuacje. To Łukasz Sekulski trafił w słupek, to Bartek Nowak robił wkrętkę jak Adam Kucz na Benfice, to w końcówce Wiktor Nowak miał swoją piłkę meczową, a wcześniej po dośrodkowaniu Mateusza Wdowiaka, Mijusković tak odbił piłkę, że ta również odbiła się od słupka. No jak nic – tu każdy mógł wygrać i tak naprawdę zarówno zwycięstwo Wisły byłoby zasłużone, jak i nasz triumf. I remis tak samo.

Grunt właśnie, żeby takie mecze przeciągnąć na swoją korzyść. A jeśli nie to przynajmniej zremisować. Tego nam czasem brakowało. Ale nie tym razem.

Naprawdę Wisła była ciężka do sforsowania. Nie popełniali błędów, byli bardzo dobrze zdyscyplinowani i naprawdę realizowali te swoje założenia świetnie. Wiadomo – można powiedzieć, że lepsza drużyna niż GKS znalazłaby szybciej sposób na Rafała Leszczyńskiego i spółkę. Ale z perspektywy ekstraklasy był to defensywnie świetny mecz. I naprawdę należy się w związku z tym uznanie dla naszych zawodników, że walczyli do końca o tę bramkę i wywalczyli.

Niesamowite jest to, że w akcji tej brało udział czterech z pięciu obrońców. Wywalczył piłkę kapitan. Odegrał do Wasyla. Te przerzucił wszerz pola karnego do Borjy. Ten kapitalnie piętą zagrał do Bartka Nowaka, a potem już było wstrzelenie do Lukasa i gol. Naprawdę wielkie słowa uznania dla naszego Hiszpana, że zagrał po piłkarsku, a nie na aferę, podając do lepiej ustawionego Bartka. Wcześniej – po wprowadzeniu Galana i Emana Markovića – ta dwójka próbowała, próbowała, ale trochę bili głową w płocki mur. W końcu Borja dał efekt – wymierny efekt.

Pochwalić też należy Rafała Strączka. Był czujny, skoncentrowany i bezbłędny. Naprawdę wyrasta z niego – w GieKSie – świetny bramkarz i ostoja zespołu. Dawał też spokój w końcówce. Miałem nawet wrażenie, że spowalnia nieco grę, bo końcówka ze strony Wisły była bardzo żwawa i goście chcieli grać o zwycięstwo.

Co się działo po tym golu… euforia. Ja sam byłem przekonany, że będzie 0:0. Bo po prostu GieKSa rzadko strzela zwycięskiego gola w doliczonym czasie. A już żeby to był gol na 1:0, to trzeba się cofnąć do wygranego z Lechią Gdańsk meczu w pierwszej lidze. Ale w ostatnich wielu latach to są totalnie incydentalne sprawy. Choć oczywiście doliczony czas gry – na 2:1 czy 3:2 dawał nam tak potrzebne punkty do awansu.

Ten stadion odleciał. Rok temu otwieraliśmy Nową Bukową spektakularnie, golem Filipa Szymczaka w 100. minucie meczu z Górnikiem Zabrze. Przez te 12 miesięcy obiekt ten przeżył tyle, co Bukowa przez wiele lat razem wziętych. Tyleż emocji, tyle świąt piłkarskich i zwycięstw z uznanymi markami. Pokonywaliśmy dwa razy Górnik, dwa razy Widzew, Jagiellonię, Pogoń, Lechię. Poległy już tu Arka, Cracovia, Radomiak, Korona. Lech świętował remis, który dawał im nadzieję na mistrzostwo. Do tego awanse w Pucharze Polski, masa wybuchów radości i świętowania po meczu pod Blaszokiem. Ogrom szczęścia po tych wielu latach na peryferiach piłki.

Nie mogła to być lepsza Wielka Sobota z tak spektakularnym zakończeniem meczu. Nic tak nie smakuje jak zwycięstwo w doliczonym.

Patrząc z perspektywy ostatniego czasu remis nie byłby zbyt dobrym wynikiem. Bo poprzednie dwa mecze przegraliśmy. Jeden punkt w trzech meczach i zaraz perspektywa wyjazdu do Poznania – to by było dość kiepsko. A tak wróciliśmy na zwycięską ścieżkę i znów doskoczyliśmy do czołówki, oddalając się od dołu tabeli. A z racji tego, że sezon wkracza w finalną fazę – jest to coś kapitalnego.

Wedle moich założeń – GieKSa przekroczyła liczbę punktów potrzebną do utrzymania – 38 oczek. Jednak sezon jest tak specyficzny, że rzeczywiście wyjątkowo chyba trzeba założyć 40. Jeśli tak, to do końca sezonu wystarczy bilans 0-1-6. Do zrobienia. Tym bardziej, że punkty punktami, ale liczy się też liczba drużyn, która jest pod nami.

I teraz uwaga – po 27 meczach rok temu mieliśmy 36 punktów, dzisiaj 39. Nasze bramki to było 35-36, dzisiaj 36-35. Można więc powiedzieć, że na ten moment „przeskoczyliśmy” poprzedni sezon, choć po następnej kolejce może to się znów zrównać. Nieważne. Ważne jest to, że po początkowym fatalnym okresie rozgrywek (4 kolejki) GieKSa się otrząsnęła i cała reszta sezonu jest bardzo dobra. Wyjąwszy ten początek – GieKSa punktuje niemal na poziomie lidera ekstraklasy!

Ciekawa jest też tabela ekstraklasy od początku poprzedniego sezonu. Wyobraźcie sobie, że zeszłoroczny beniaminek GKS Katowice od startu poprzednich rozgrywek zajmuje szóste miejsce! Wygraliśmy już 26 ekstraklasowych spotkań. Chyba nikt, absolutnie nikt nie spodziewał się, że po awansie nasz zespół będzie miał takie statystyki. Przecież rok temu mieliśmy zlecieć z hukiem. W tym bez huku, ale jednak też. A tu wielkanocne jajco. GieKSa jest po prostu zwykłym ekstraklasowiczem, który ostatecznie – wychodzi na to – o utrzymanie martwić się specjalnie nie musi.

Naszej drużynie należą się wielkie brawa za wczorajszy mecz. Wyrwali to zwycięstwo konsekwentnym dążeniem do zdobycia bramki. Wierzyli do ostatnich sekund i na pół minuty przed końcem dopięli swego. Właśnie o to chodzi w piłce. Żeby z uporem dążyć do końca. Ale jest jeszcze ten aspekt rozwagi. Tu nie było szaleństwa i pójścia na hurra, tak żeby nadziać się na zabójczą kontrę. Tu było zabezpieczenie tyłów. I opracowany stały fragment – z nutką (?) improwizacji Galana. A potem wybuch radości.

Teraz chwila odpoczynku. Niech (jutro) o punkty walczą inni. Będziemy śledzić wyniki i jak to się układa w tabeli. A już w czwartek czeka nas wielkie święto i gra o marzenia. To będzie mecz szczególny, najważniejsze spotkanie od czasu awansu do ekstraklasy. GieKSa walczy o trofeum. O wyjazd na Narodowy. O marzenia.

Wesołych Świąt!

PS Chciałbym też wyrazić uznanie dla gości, bo Łukasz Sekulski, który trafił w słupek nie machał rękami i nie rozpaczał, tylko z kulturką wziął kępkę trawy, ułożył ją na miejsce i przyklepał. A trener Misiura po meczu na konferencji z klasą złożył wszystkim świąteczne życzenia. Po przegranym w takich okolicznościach meczu. Brawo.

Kontynuuj czytanie

Galeria Hokej

Hokeiści dotrzymali danego słowa!

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

GieKSa wygrała siódmy mecz półfinałów play-off THL. W finale nasi hokeiści zmierzą się z GKS-em Tychy. Zapraszamy do fotorelacji z Satelity.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga