Hokej Kibice Piłka nożna Prasówka Siatkówka
Kibice GKS Katowice znów pomogli szpitalom w walce z koronawirusem – tygodniowy przegląd mediów
Zapraszamy do przeczytania doniesień mass mediów, które obejmują informacje z ubiegłego tygodnia dotyczące sekcji piłki nożnej, siatkówki i hokeja na lodzie GieKSy.
W dalszym ciągu ze względu na zagrożenie epidemiczne rozgrywki ligowe naszych drużyn piłkarskich są w dalszym ciągu zawieszone. Departament Rozgrywek Krajowych PZPN poinformował, że wznowienie męskich rozgrywek I i II ligi nastąpi w okresie pomiędzy 30 maja a 6 czerwca 2020 roku. Z kolei decyzjami prezesów poszczególnych wojewódzkich związków piłki nożnej wszystkie rozgrywki seniorskie w IV lidze i niższych klasach rozgrywkowych, a także rozgrywki młodzieżowe prowadzone przez wojewódzkie związki zostały odwołane.
Siatkarze oraz hokeiści mają już przerwę pomiędzy sezonami.
PIŁKA NOŻNA
sportdziennik.com – Dbając o wspólne dobro
Powrót do treningów był dla II-ligowca z Bukowej okazją na ostateczne sfinalizowanie formalności związanych z redukcją kontraktów w piłkarskiej drużynie.
Choć warunki obniżek w GieKSie ustalone zostały już niemal trzy tygodnie temu – „Sport” informował o tym jako pierwszy – to z dopięciem wszelkich formalności trzeba było poczekać. Okazją do złożenia stosownych parafek był powrót zespołu do treningów.
– Mamy już podpisane wszystkie aneksy. Zaproponowana koncepcja została zaakceptowana przez wszystkich zawodników oraz sztab już 17 kwietnia, dlatego trudno było mieć wątpliwości, jak zakończy się ta sprawa – mówi Robert Góralczyk, dyrektor sportowy GieKSy.
Przypomnijmy, że stopień redukcji pensji nie jest dla katowiczan jednolity. Są tacy, u których wynosi 50 procent, a z kolei pensje tych zawodników, którzy zarabiają najmniej, nie zostały w ogóle obcięte. Aneksy obowiązywać będą do końca czerwca. W razie awansu do pierwszej ligi, utraconą część zarobków piłkarze podniosą z boiska w formie premii.
[…] GKS w tym tygodniu wznowił treningi. Co istotne – oczywiście ani nie całą drużyną, ani nawet nie w 6-osobowych grupach, co umożliwiają rządowe przepisy. To stałoby bowiem w sprzeczności z planem założonym przez PZPN, który na tym etapie w I i II lidze przewiduje zajęcia jedynie dla dwóch zawodników.
[…] Katowiczanie nie wychodzą na główną płytę stadionu, do dyspozycji mają dwa boczne boiska. „Dzień treningowy” zaczyna się o 11.00, a kończy 5-6 godzin później.
laczynaspilka.pl – Komunikat PZPN ws. badań klubów II ligi
Departament Rozgrywek Krajowych PZPN poinformował, że w piątek, 8 maja 2020 roku, we wszystkich klubach II ligi przeprowadzone zostały badania diagnostyczne – przesiewowe na obecność przeciwciał anty-SARS-CoV-2.
W sytuacji stwierdzenia wyniku pozytywnego lub niejednoznacznego, konkretna osoba została kierowana przez Zespół Medyczny PZPN do dalszej diagnostyki badaniem wymazu z dróg oddechowych w kierunku SARS-CoV-2 met. Real Time RT-PCR. Do czasu uzyskania ostatecznych wyników badań kluby mogły przeprowadzać wyłącznie treningi indywidualne.
AKTUALIZACJA #1
Zgodę na trening grupowy od 10 maja otrzymał Widzew Łódź.
AKTUALIZACJA #2
Zgodę na trening grupowy od 11 maja otrzymały Garbarnia Kraków i Lech II Poznań.
dziennikzachodni.pl – Kibice GKS Katowice znów pomogli szpitalom w walce z koronawirusem. Łączna wartość ich zbiórki to prawie 40.000 złotych
Kibice GKS Katowice po raz kolejny wsparli darami katowickie szpitale. Dzięki zbiórce kibiców GieKSy obdarowane zostały szpitale w dzielnicy Ochojec oraz przy ulicy Raciborskiej.
[…] O pomocy ze strony kibiców poinformował też na Facebooku Szpital w Ochojcu:
„Kochani… wczoraj kilkunastu wspaniałych, młodych ludzi pojawiło się na terenie szpitala. Nagle, otworzyły się drzwi samochodu, z którego zaczęli wypakowywać rękawiczki, przyłbice, wody, miody… Wiecie kto zorganizował tą wspaniałą akcję????
KIBICE GKS Katowice 🙂 Serdecznie dziękujemy @GieKSa„.
Kibice GKS Katowice zorganizowali wcześniej już jedną główną akcję pomocy (dla szpitala w Murckach i przy Raciborskiej). Oprócz tego miały miejsce lokalne akcje Siemianowic, Mysłowic i Centrum, Mikołowa oraz fanów z osiedla Tysiąclecia. Łączna kwota pomocy to dokładnie 38 206,61 złotych – czytamy na stronie gieksa.pl.
SIATKÓWKA
siatka.org – Jan Firlej: wyniki mówią same za siebie
– Podpisałem z GKS-em kontrakt na dwa lata i na ten moment wszystko jest w jak najlepszym porządku. Nic nie wskazuje na to, żeby ta umowa miała być rozwiązana. Były jednak oczywiście telefony w związku z tym całym kryzysem wywołanym koronawirusem i zamieszaniem, które powstało wokół klubu – przyznał rozgrywający GKS-u Katowice, Jan Firlej.
[…] Na koniec rozgrywek zajęliście szóste miejsce w PlusLidze. Czy to był wynik dużo powyżej waszych przedsezonowych założeń?
Jan Firlej:– Nie był to wynik zdecydowanie powyżej oczekiwań. Wiadomo, że przed sezonem nie było dokładnie określonych celów i zadań, które musimy wykonać. Z racji tego, że zespół został zbudowany z nowych zawodników, grających ze sobą po raz pierwszy, było to bardziej na zasadzie walki o każdą piłkę. Ten zespół miał się cechować zadziornością. To się nam udało i pozwoliło osiągnąć szóste miejsce. Nie wiadomo czy przy fazie play-off zajęlibyśmy wyższą lub niższą lokatę, jednak myślę, że to był dobry sezon. Na pewno nasza postawa nie była dla nas zaskoczeniem, ale przed sezonem bralibyśmy taki wynik w ciemno.
[…] Czy był pan zaskoczony tymi wieściami odnośnie zerwania kontraktu z pana kolegami z drużyny?
– Jest to bardzo świeża sprawa, jeśli chodzi o Dustina i Adriana Buchowskiego. Ciężko mi się odnieść na ten moment. Nie znam jeszcze szczegółów. Rozmawiałem z prezesem na temat swojej umowy i na chwilę obecną wszystko ma być, tak jest ustalone. Jeżeli gospodarka się nie załamie w kraju, to powinno być wszystko dobrze. Natomiast jestem zdziwiony formą, w jakiej to wszystko zostało zrobione z moimi kolegami, ale nie znam do końca szczegółów. Nie zgadzają się oni z tym i być może to wszystko zostanie rozwiązane na drodze sądowej.
Dariusz Daszkiewicz: w Katowicach nie było dyskusji ani dialogu
– Mam nadzieję, że jeszcze coś się zmieni, a te plany zostaną zweryfikowane. Wierzę, że siatkówka będzie miała swoje miejsce w Katowicach i drużyna nadal będzie budowana – powiedział Dariusz Daszkiewicz. Przypomnijmy, że GKS Katowice w kontrowersyjnych okolicznościach rozwiązał umowy z trenerem oraz sześcioma siatkarzami.
Szkoleniowiec i zawodnicy otrzymali wypowiedzenia umów ze wsteczną datą – 12 marca. To wywołało oburzenie, ponieważ po tym dniu drużyna jeszcze trenowała, a trener i siatkarze świadczyli usługi na rzecz klubu. Trener Daszkiewicz odniósł się do tej sytuacji kilka dni temu w magazynie #7strefa.
– Plany budowania silnej drużyny uległy zachwianiu. Posadę stracił dyrektor Dariusz Łyczko, który tworzył siatkówkę w tym klubie od samego początku, od IV ligi, przez trzecią, drugą, pierwszą i od kilku sezonów w PlusLidze. Podpisując umowę, rozmawiałem z nim i to on snuł przede mną plany rozwoju sekcji. Po pierwszej rozmowie byłem gotowy do podpisania umowy, bo lubię takie wyzwania… Zdecydowałem się na pracę w Katowicach, bo była to szansa na wprowadzenie planu autorskiego, budowania drużyny na swoim pomyśle – powiedział.
Jak wiemy, praca trenera Daszkiewicza już w pierwszym sezonie przyniosła zaskakujące efekty. W chwili przerwania rozgrywek drużyna dość niespodziewanie plasowała się na wysokim szóstym miejscu w tabeli. Katowiczanie zaprezentowali się jako drużyna waleczna, która dała kibicom sporo emocji – aż 12 z 24 spotkań z ich udziałem kończyło się tie-breakami.
[…] Co jest przyczyną sytuacji, jaka zaistniała w katowickim klubie?
– W Katowicach nie było dyskusji ani dialogu. Prezes nie rozmawiał z zawodnikami, nie rozmawiał też z trenerami. Po zakończeniu sezonu odbyło się jedno spotkanie na czacie. Prezes poinformował wówczas, że na spotkaniu szefów klubów PlusLigowych pojawiła się rekomendacja, żeby wynagrodzenia zostały obniżone o 20 procent – powiedział trener Daszkiewicz.
– W dniu 30 marca dyrektor Łukasz Czopik przedstawił mi sytuację i zaproponował te 20-procentowe redukcje. Przedstawiłem dyrektorowi sprawę związaną z premią, ale on nie był w stanie odpowiedzieć, czy dostanę tę premię w całości, częściowo, czy w ogóle. Zapytałem również o przyszłoroczny kontrakt, bo z dyrektorem Łyczko miałem uzgodnioną umowę na kolejne dwa sezony. W Katowicach wszystko odbywało się za pomocą kart sprawy… Taka karta sprawy odnośnie przedłużenia umów ze wszystkimi członkami sztabu na początku lutego pojawiła się na biurku prezesa. Później przez pięć tygodni nic się w tej sprawie nie działo – przyznał.
– Proponowałem różne rozwiązania tej sytuacji, ale na żadnego maila wysłanego w tej sprawie nie otrzymałem odpowiedzi. Moja ostatnia propozycja to rezygnacja z premii, rezygnacja z pensji majowej i rozłożenie na dowolną ilość rat pensji kwietniowej. O marcowej nawet nie myślałem. Ostatni wspólny trening odbyliśmy 13 marca w hali Szopienice. Od 15 marca, po uzgodnieniu z prezesem Markiem Szczerbowskim, dostaliśmy rekomendację, by przejść na pracę zdalną. Zawodnicy otrzymali plany treningowe, a my liczyliśmy, że za 2-3 tygodnie wrócimy do rozgrywek. Nikt z nas nie przewidywał wówczas, że ta sytuacja tak się rozwinie – dodał były szkoleniowiec GKS Katowice.
HOKEJ NA LODZIE
hokej.net – Dziesięć ekip w PHL?
Ile drużyn przystąpi do nowego sezonu Polskiej Hokej Ligi? To pytanie zadaje sobie z pewnością wielu kibiców. Według najnowszych doniesień na najwyższym szczeblu rozgrywkowym rywalizować będzie dziesięć drużyn.
Informowaliśmy już, że szefostwo hokejowej centrali zdecydowało się złagodzić warunki licencyjne. Każdy klub będzie musiał przedstawić gwarancje finansowe na kwotę 1,5 miliona złotych (500 tysięcy złotych mniej niż w poprzednim sezonie), a wpisowe do rozgrywek zostanie obniżone z 64 na 50 tysięcy złotych. Chętne kluby będą mogły nabyć też „dziką kartę” za 30 tysięcy złotych, czyli za jedną dziesiątą jej poprzedniej wartości.
[…] Na razie pewne jest to, że na najwyższym szczeblu rozgrywkowym nie zagra ekipa Naprzodu Janów, o czym informowała już Anna Rehlich, prezes Kojotek Naprzodu Janów.
[…] Miejsce janowian miałyby zająć Niedźwiadki MOSiR Sanok. Ogromnym entuzjastą tego pomysłu jest Tomasz Matuszewski, burmistrz Sanoka, który w kilku wywiadach podkreślał, że klub rezygnuje z gry w drugiej lidze słowackiej i zamierza rywalizować na krajowym podwórku.
Przychylne temu rozwiązaniu jest też szefostwo PHL, które chętnie przyjęłoby do ligi ekipę z grodu Grzegorza. Tym bardziej, że na najwyższym szczeblu rozgrywkowym najprawdopodobniej zabraknie też Kadry PZHL U23.
[…] Jeśli tak się stanie, to zostaną rozegrane cztery rundy, co oznacza, że sezon zasadniczy będzie liczył 36 spotkań. Mecze będą odbywały się głównie w weekendy, a terminów wtorkowych ma być dosłownie kilka.
Wierzymy w ligę w terminie!
Podczas wideokonferencji władz Polskiego Związku Hokeja na Lodzie z przedstawicielami klubów starano się wypracować wspólny model powrotu do treningów oraz zaplanować rozpoczęcie kolejnego sezonu PHL.
– Bardzo chcielibyśmy, by liga ruszyła zgodnie z planem, w połowie września – mówi komisarz Polskiej Hokej Ligi i wiceprezes PZHL Marta Zawadzka. – Oczywiście, nie jesteśmy w stanie przewidzieć, jak wtedy będzie wyglądała sytuacja, ale wierzymy, że pandemię uda się pokonać i nie będzie przeszkód by zawodnicy wyjechali na lód.
Nie wiadomo jeszcze, czy w spotkaniach będą mogli uczestniczyć kibice, ale Zawadzka zapewnia, że taki wariant jest mało prawdopodobny.
– Spodziewamy się, że trybuny raczej będą zamknięte i staramy się rozwiązać ten problem wykorzystując platformę polskihokej.tv. Nie możemy jeszcze zdradzać szczegółów, ale pracujemy nad tym, by skorzystały obie strony. Naszym celem jest by kluby nie notowały zbyt dużych strat, a kibice mogli zobaczyć swoją ukochaną drużynę w akcji. Zakładamy, że uda nam się to pogodzić w taki sposób, by każdy był zadowolony – podkreśla.
Kluczowe w przygotowaniu do sezonu są treningi, dlatego od pewnego czasu trwają rozmowy z Ministerstwem Sportu, by przy zachowaniu odpowiednich procedur, od lipca kluby mogły korzystać z lodowisk.
[…] Kolejna wideokonferencja PZHL i przedstawicieli klubów zaplanowana została na 21 maja.
GieKSa zostanie pod „sterami” Sarnika
Wszystko wskazuje na to, że Piotr Sarnik pozostanie trenerem GKS-u Katowice. Jak wynika z naszych ustaleń, wszelkie formalności w tej kwestii mają zostać załatwione w przyszłym tygodniu.
Trudne zadanie i potrzeba racjonalnych działań
Roch Bogłowski, po roku przerwy, powrócił na stanowisko dyrektora sportowego GKS-u Katowice. Przed nim trudna misja, jaką jest zbudowanie drużyny porównywalnej pod względem jakościowym, ale za znacznie mniejsze pieniądze.
[…] – Stajemy obecnie przed trudnym zadaniem. Musimy odnaleźć się w nowej rzeczywistości, bo po pandemii koronawirusa nie będzie już tak samo, jak wcześniej – rozpoczął Roch Bogłowski.
– Niemal każdy klub będzie miał do dyspozycji mniejszy budżet, dlatego niezwykle istotne jest to, aby go jak najlepiej wykorzystać. Przed nami trudne zadanie, ale myślę, że działając racjonalnie jesteśmy w stanie je dobrze wykonać – dodał.
[…] – W pierwszej kolejności zaczęliśmy się spotykać z zawodnikami, z którymi rozwiązaliśmy umowy po zakończeniu sezonu. Poszli nam na rękę, zachowali się wobec nas fair, dlatego chcemy im się w pewien sposób odwdzięczyć – podkreślił dyrektor sportowy GieKSy.
[…] – W pierwszej kolejności będziemy chcieli pozyskiwać polskich zawodników. Obcokrajowcy będą dołączać wówczas, gdy zespół rozpocznie przygotowania na lodzie. Na pewno nie będzie ich tylu, co w poprzednim sezonie – wyjaśnił Roch Bogłowski.
Nie jest tajemnicą, że jednym z celów transferowych GieKSy jest Bartosz Fraszko, który miał już okazję grać w klubie z alei Korfantego w latach 2017-2019. W 103 meczach zdobył 98 punktów za 38 bramek i 60 asyst.
– Tak, Bartek jest jednym z tych zawodników, którymi się interesujemy. Znamy bardzo dobrze tego zawodnika i wiemy też czego możemy się nim spodziewać. Musimy jednak pamiętać, że ma on kilka innych ofert – zakończył dyrektor sportowy GKS-u Katowice.
Galeria Piłka nożna
GieKSa&Baník – 30 lat przyjaźni
Mecz GKS-u Katowice z Baníkiem Ostrava był wyjątkową okazją do świętowania trzech dekad kibicowskiej przyjaźni. Zobaczcie fotorelację, którą przygotował dla Was Marcin.
Galeria Kibice Piłka nożna
Huczny jubileusz!
To było bardzo udane świętowanie przyjaźni pomiędzy GieKSą i Banikiem! Zapraszamy do fotorelacji z Nowej Bukowej.
Felietony Piłka nożna
Moje 30 lat
Obecny tydzień mija mi pod znakiem jubileuszy. Dokładnie dzisiaj mija mi 30 lat z GKS Katowice. Pomyślałem sobie, że więcej napiszę o tym w felietonie przed meczem z Pogonią Szczecin. Tym bardziej, że już w sobotę będzie kolejna okrągła rzecz – ponieważ wczorajszy pojedynek z Wieczystą był moim 699. meczem GKS Katowice. To wszystko – przyznam – robi na mnie wielkie wrażenie. To kawał życia i bardzo ważna jego część. Ale tak jak mówię – kilka słów więcej napiszę w piątkowym felietonie przedmeczowym. Ale swoją drogą – myślę sobie, że mógłbym napisać pokaźnych rozmiarów książkę, bo historii, anegdot było po prostu przez te 30 lat całe mnóstwo.
Trafiam z tymi jubileuszami na bardzo dobry czas. Zarówno w krótkim, jak i w dłuższym kontekście. Wiadomo – ostatnie 2,5 roku to pasmo radości i sukcesów. Udana walka o ekstraklasę, a potem naprawdę godne reprezentowanie klubu na piłkarskich polskich salonach. Choć bywały momenty lepsze i gorsze, to oba zakończone sezony były po tych 19 latach posuchy po prostu kapitalne. Z czego drugi dał nam Europę, co było przygodą niesamowitą i jedynie zaostrzyło apetyty na powtórkę. Jak sobie przypominam wyjazdy do Żyliny czy Miszkolca, to myślę sobie, że kurcze chciałbym to powtórzyć, że chcę więcej. A mecze u siebie ze Słowakami i Hapoelem też przecież były piłkarskim świętem.
W obecnym sezonie GieKSa nie zwalnia. Mimo swoich problemów – defensywnych czy na wyjazdach – sumarycznie notuje bardzo dobry początek sezonu. Posłuchajcie na przykład tego – w poprzednim sezonie na koniec jesieni mieliśmy 20 punktów. Teraz w połowie października mamy tych punktów 18. Czyli już za chwilę przebijemy ten zeszłoroczny dorobek. Rok temu po 10 kolejkach mieliśmy o 10 punktów mniej.
Myślałem nawet, że to może być najlepszy dorobek punktowy po 10 kolejkach za czasów drugiej kadencji trenera Góraka. Tu jednak w sezonie zakończonym awansem do pierwszej ligi GieKSa miała 20 punktów. Nie zmienia to faktu, że 6 zwycięstw w 10 meczach daje solidny dorobek nawet mimo czterech porażek. Bo grunt, że GieKSa tych meczów, których nie przegrała, nie zremisowała, tylko wygrała.
Rok temu złapaliśmy bardzo dobrą serię późną jesienią. Były wygrane z rzędu z Motorem, Koroną i Termaliką. Tamte punkty były potrzebne jak tlen i pozwoliły nie zakopać się w dole tabeli. Ostatecznie jesień skończyliśmy tuż pod kreską, ale z tego co pamiętam z tą samą liczbą punktów, co pierwsza drużyna nad nią.
Teraz GieKSa zapunktowała wcześniej, a wpływ na ten dorobek mają oczywiście trzy ostatnie mecze, w których Katowiczanie go podwoili. Rozgrywki ligowe mają tę specyfikę, że jak złapiesz serię zwycięstw, to bardzo szybko wędrujesz w górę tabeli i przede wszystkim – bardzo oddalasz się od dołu. I jak zarówno w pierwszym sezonie liczyliśmy punkty nad (albo wewnątrz) strefą spadkową, tak teraz – na tym etapie sezonu – mamy aż 10 punktów przewagi. I najzwyczajniej w świecie możemy spać spokojnie. GieKSa już nie jest żadnym kandydatem do spadku. Oczywiście czujność zawsze trzeba zachować, ale przesunęliśmy się w hierarchii i idziemy do przodu, czyli… w górę.
Wczorajszy mecz bardzo cenię. GKS miał swoje problemy, dyspozycja nie była najwyższa, a rywal pokazał się z dobrej strony. Wieczysta to nie są leszcze Stefan. Widziałem ich mecze i potrafili grać efektownie i skutecznie. Mają swoje kłopoty, próbują tę drużynę indywidualności jakoś sklecić, stąd wyniki nie do końca są takie, jakby sobie życzyli. Ale pokazali przecież swoją moc, gdy wygrali w Gliwicach czy ostatnio wysoko z Wisłą Płock. Zremisowali w Łodzi, mimo że dwukrotnie przegrywali.
I zaprezentowali swój futbol w Katowicach. Oddali więcej strzałów, także celnych, mieli większe xG. Mieliśmy trochę szczęścia, że w kapitalnych sytuacjach Semedo czy Piazon fatalnie pudłowali. Wynik był cały czas na styku.
Bardzo podobał mi się początek meczu, pierwsze pół godziny. GKS znów grał bardzo intensywnie, pressował, nie dawał specjalnie rywalowi pograć w piłkę. I co najważniejsze – strzelił gola. To jest taka mała, a jednak decydująca różnica. Mówię o porównaniu z meczami, w których niby początek jest dobry i intensywny, ale do siatki nie trafiamy i później są kłopoty. Do samych bramek zaraz przejdę, bo zasługują na osobne potraktowanie.
Po tej półgodzinie oddaliśmy piłkę i pole rywalom. Nie stwarzaliśmy sobie sytuacji, musieliśmy się skupiać na obronie. Poczytuję to trochę jako „odchorowanie” tej intensywności z Częstochowy i początku meczu z Wieczystą. I to jest kompletnie sytuacja, która ma prawo się przydarzyć i nie ma co psioczyć. Po prostu trzeba wtedy mocniej skupić się na defensywie i grać w niej skutecznie. I ostatecznie Wieczysta swoją jakością stworzyła sobie sytuacje, natomiast daleki jestem od tego, żeby negatywnie ocenić naszą grę obronną w tym meczu. Błędy oczywiście się pojawiały, ale to nie były jakieś fatalne pomyłki. Ot zwykła gra defensywna, rzetelna.
Nie ustrzegliśmy się straty bramki. Tutaj jest kwestia do poprawy, gdyż straciliśmy ją podobnie, jak dwie z Cracovią, czyli po wrzutce i z czego jeden gol z Pasami i teraz były po centrze niemal spod bocznej linii boiska. Błąd w ustawieniu? Komunikacji? To już sobie sztab z piłkarzami przeanalizują.
W piłce liczą się bramki i ta prawda wyjątkowo mocno zaistniała we wczorajszym pojedynku. I to nie były jakieś farfocle, gdzieś tam fuksem wepchnięte do bramki przeciwnika. W kluczowych momentach – gdy trzeba było – Katowiczanie dali popis techniki, kunsztu i zespołowości. Oba gole były wspaniałe. Najpierw Marcel pociągnął dynamicznie, podał do Bartka Nowaka, a ten wypatrzył swojego ulubionego Ilję Szkurina. Sposób, w jaki Ilja wbił tę bilę do łuzy był fantastyczny. To było magiczne dotknięcie, z gracją, ale przede wszystkim z pewnością i zaufaniem do swoich umiejętności. A potem Ilja włączył swoją dynamikę i kapitalnym podaniem obsłużył Borję Galana. Co zrobił Hiszpan, to ja nie wiem. Jak on wypatrzył tego Bartka, jak mu podał. Strzelanie do pustej bramki bardziej kojarzy się z podaniem poprzecznym, którym mija się bramkarza. Borja zagrał prostopadle, do tyłu, ale w taki sposób, że kapitan GieKSy miał praktycznie całą bramkę do dyspozycji, wystarczyło jedynie dołożyć nogę. Majstersztyk.
Bardzo ważne jest to, że w po tym okresie pewnej dominacji Wieczystej i po strzeleniu przez nich gola, GKS jednak ruszył po tę bramkę. I przeprowadził tę jedną, decydującą akcję. Nasz zespół w tym meczu za bardzo nie atakował. Ale gdy trzeba było – zrobił to. To jest po prostu adaptacja do warunków meczowych.
GieKSa nie będzie grać w każdym meczu tak ofensywnie i efektownie. Zdarzą się mecze lepsze i słabsze. Ale jeśli taki mecz udaje się wygrać, to ma to podwójną wartość. I najlepsze jest to, że nie mówimy tutaj o przepchnięciu meczu kolanem. Mówimy o tym, że GieKSa wygrała wspomnianym kunsztem w konkretnych dwóch akcjach. Coś pięknego.
Włożę teraz łyżkę, a może nawet dość dużą łychę dziegciu. Ale to do nas – kibiców. Abstrahując od niższej frekwencji – wiadomo poniedziałek itd. To gdy po końcowym gwizdku nagle wszyscy zaczęli się zbierać do chaty, to niestety pojawiły się smutne dla mnie obrazki. Ci z Blaszoka jeszcze jakoś zostali przytrzymani, żeby świętować z drużyną, chociaż przerzedziło się nieco. Ale gdy po radości z Blaszokiem piłkarze, jak to mają w zwyczaju, zaczęli dziękować kolejnej trybunie, to autentycznie był to… żenujący obrazek. Te trybuny były już całkowicie, ale to całkowicie puste. Naprawdę przykro patrzyło się na drużynę, która po trzecim zwycięstwie z rzędu bije brawo do pustych trybun. Ludzie, ja wiem, że poniedziałek i rano trzeba cisnąć do roboty, ale naprawdę zostać te pięć minut dłużej i podziękować drużynie za kapitalny wynik i grę w tych dwóch ostatnich meczach by po ludzku wypadało.
W sobotę mecz z Pogonią i zapowiada się fenomenalne widowisko. My mamy nadzieję, że GieKSa dalej będzie z tym swoim pazurem i dobrą formą piłkarską, ale trzeba się liczyć z tym, że i Pogoń jest w gazie. Czeka nas arcytrudne zadanie, zaryzykowałbym stwierdzenie, że najtrudniejsze u siebie w obecnym sezonie. Wiem też, że GieKSę stać na wielkie rzeczy.
Nie mam jakiegoś ciśnienia, żeby akurat z powodu mojego jubileuszu był korzystny wynik, dla mnie liczą się te liczby same w sobie, a wynik też sam w sobie, ale jakoś nie łączę tych rzeczy. Natomiast bardzo mocno będę trzymał kciuki za tę ekipę, bo tak jak pisałem wielokrotnie – są niesforni, a jednocześnie kapitalni. Nie da się nie lubić tej drużyny. I po prostu uważam, że to wielkie szczęście być kibicem GKS Katowice.

Najnowsze komentarze