Hokej Kibice Piłka nożna Prasówka Siatkówka
Kibice GKS Katowice znów pomogli szpitalom w walce z koronawirusem – tygodniowy przegląd mediów
Zapraszamy do przeczytania doniesień mass mediów, które obejmują informacje z ubiegłego tygodnia dotyczące sekcji piłki nożnej, siatkówki i hokeja na lodzie GieKSy.
W dalszym ciągu ze względu na zagrożenie epidemiczne rozgrywki ligowe naszych drużyn piłkarskich są w dalszym ciągu zawieszone. Departament Rozgrywek Krajowych PZPN poinformował, że wznowienie męskich rozgrywek I i II ligi nastąpi w okresie pomiędzy 30 maja a 6 czerwca 2020 roku. Z kolei decyzjami prezesów poszczególnych wojewódzkich związków piłki nożnej wszystkie rozgrywki seniorskie w IV lidze i niższych klasach rozgrywkowych, a także rozgrywki młodzieżowe prowadzone przez wojewódzkie związki zostały odwołane.
Siatkarze oraz hokeiści mają już przerwę pomiędzy sezonami.
PIŁKA NOŻNA
sportdziennik.com – Dbając o wspólne dobro
Powrót do treningów był dla II-ligowca z Bukowej okazją na ostateczne sfinalizowanie formalności związanych z redukcją kontraktów w piłkarskiej drużynie.
Choć warunki obniżek w GieKSie ustalone zostały już niemal trzy tygodnie temu – „Sport” informował o tym jako pierwszy – to z dopięciem wszelkich formalności trzeba było poczekać. Okazją do złożenia stosownych parafek był powrót zespołu do treningów.
– Mamy już podpisane wszystkie aneksy. Zaproponowana koncepcja została zaakceptowana przez wszystkich zawodników oraz sztab już 17 kwietnia, dlatego trudno było mieć wątpliwości, jak zakończy się ta sprawa – mówi Robert Góralczyk, dyrektor sportowy GieKSy.
Przypomnijmy, że stopień redukcji pensji nie jest dla katowiczan jednolity. Są tacy, u których wynosi 50 procent, a z kolei pensje tych zawodników, którzy zarabiają najmniej, nie zostały w ogóle obcięte. Aneksy obowiązywać będą do końca czerwca. W razie awansu do pierwszej ligi, utraconą część zarobków piłkarze podniosą z boiska w formie premii.
[…] GKS w tym tygodniu wznowił treningi. Co istotne – oczywiście ani nie całą drużyną, ani nawet nie w 6-osobowych grupach, co umożliwiają rządowe przepisy. To stałoby bowiem w sprzeczności z planem założonym przez PZPN, który na tym etapie w I i II lidze przewiduje zajęcia jedynie dla dwóch zawodników.
[…] Katowiczanie nie wychodzą na główną płytę stadionu, do dyspozycji mają dwa boczne boiska. „Dzień treningowy” zaczyna się o 11.00, a kończy 5-6 godzin później.
laczynaspilka.pl – Komunikat PZPN ws. badań klubów II ligi
Departament Rozgrywek Krajowych PZPN poinformował, że w piątek, 8 maja 2020 roku, we wszystkich klubach II ligi przeprowadzone zostały badania diagnostyczne – przesiewowe na obecność przeciwciał anty-SARS-CoV-2.
W sytuacji stwierdzenia wyniku pozytywnego lub niejednoznacznego, konkretna osoba została kierowana przez Zespół Medyczny PZPN do dalszej diagnostyki badaniem wymazu z dróg oddechowych w kierunku SARS-CoV-2 met. Real Time RT-PCR. Do czasu uzyskania ostatecznych wyników badań kluby mogły przeprowadzać wyłącznie treningi indywidualne.
AKTUALIZACJA #1
Zgodę na trening grupowy od 10 maja otrzymał Widzew Łódź.
AKTUALIZACJA #2
Zgodę na trening grupowy od 11 maja otrzymały Garbarnia Kraków i Lech II Poznań.
dziennikzachodni.pl – Kibice GKS Katowice znów pomogli szpitalom w walce z koronawirusem. Łączna wartość ich zbiórki to prawie 40.000 złotych
Kibice GKS Katowice po raz kolejny wsparli darami katowickie szpitale. Dzięki zbiórce kibiców GieKSy obdarowane zostały szpitale w dzielnicy Ochojec oraz przy ulicy Raciborskiej.
[…] O pomocy ze strony kibiców poinformował też na Facebooku Szpital w Ochojcu:
„Kochani… wczoraj kilkunastu wspaniałych, młodych ludzi pojawiło się na terenie szpitala. Nagle, otworzyły się drzwi samochodu, z którego zaczęli wypakowywać rękawiczki, przyłbice, wody, miody… Wiecie kto zorganizował tą wspaniałą akcję????
KIBICE GKS Katowice 🙂 Serdecznie dziękujemy @GieKSa„.
Kibice GKS Katowice zorganizowali wcześniej już jedną główną akcję pomocy (dla szpitala w Murckach i przy Raciborskiej). Oprócz tego miały miejsce lokalne akcje Siemianowic, Mysłowic i Centrum, Mikołowa oraz fanów z osiedla Tysiąclecia. Łączna kwota pomocy to dokładnie 38 206,61 złotych – czytamy na stronie gieksa.pl.
SIATKÓWKA
siatka.org – Jan Firlej: wyniki mówią same za siebie
– Podpisałem z GKS-em kontrakt na dwa lata i na ten moment wszystko jest w jak najlepszym porządku. Nic nie wskazuje na to, żeby ta umowa miała być rozwiązana. Były jednak oczywiście telefony w związku z tym całym kryzysem wywołanym koronawirusem i zamieszaniem, które powstało wokół klubu – przyznał rozgrywający GKS-u Katowice, Jan Firlej.
[…] Na koniec rozgrywek zajęliście szóste miejsce w PlusLidze. Czy to był wynik dużo powyżej waszych przedsezonowych założeń?
Jan Firlej:– Nie był to wynik zdecydowanie powyżej oczekiwań. Wiadomo, że przed sezonem nie było dokładnie określonych celów i zadań, które musimy wykonać. Z racji tego, że zespół został zbudowany z nowych zawodników, grających ze sobą po raz pierwszy, było to bardziej na zasadzie walki o każdą piłkę. Ten zespół miał się cechować zadziornością. To się nam udało i pozwoliło osiągnąć szóste miejsce. Nie wiadomo czy przy fazie play-off zajęlibyśmy wyższą lub niższą lokatę, jednak myślę, że to był dobry sezon. Na pewno nasza postawa nie była dla nas zaskoczeniem, ale przed sezonem bralibyśmy taki wynik w ciemno.
[…] Czy był pan zaskoczony tymi wieściami odnośnie zerwania kontraktu z pana kolegami z drużyny?
– Jest to bardzo świeża sprawa, jeśli chodzi o Dustina i Adriana Buchowskiego. Ciężko mi się odnieść na ten moment. Nie znam jeszcze szczegółów. Rozmawiałem z prezesem na temat swojej umowy i na chwilę obecną wszystko ma być, tak jest ustalone. Jeżeli gospodarka się nie załamie w kraju, to powinno być wszystko dobrze. Natomiast jestem zdziwiony formą, w jakiej to wszystko zostało zrobione z moimi kolegami, ale nie znam do końca szczegółów. Nie zgadzają się oni z tym i być może to wszystko zostanie rozwiązane na drodze sądowej.
Dariusz Daszkiewicz: w Katowicach nie było dyskusji ani dialogu
– Mam nadzieję, że jeszcze coś się zmieni, a te plany zostaną zweryfikowane. Wierzę, że siatkówka będzie miała swoje miejsce w Katowicach i drużyna nadal będzie budowana – powiedział Dariusz Daszkiewicz. Przypomnijmy, że GKS Katowice w kontrowersyjnych okolicznościach rozwiązał umowy z trenerem oraz sześcioma siatkarzami.
Szkoleniowiec i zawodnicy otrzymali wypowiedzenia umów ze wsteczną datą – 12 marca. To wywołało oburzenie, ponieważ po tym dniu drużyna jeszcze trenowała, a trener i siatkarze świadczyli usługi na rzecz klubu. Trener Daszkiewicz odniósł się do tej sytuacji kilka dni temu w magazynie #7strefa.
– Plany budowania silnej drużyny uległy zachwianiu. Posadę stracił dyrektor Dariusz Łyczko, który tworzył siatkówkę w tym klubie od samego początku, od IV ligi, przez trzecią, drugą, pierwszą i od kilku sezonów w PlusLidze. Podpisując umowę, rozmawiałem z nim i to on snuł przede mną plany rozwoju sekcji. Po pierwszej rozmowie byłem gotowy do podpisania umowy, bo lubię takie wyzwania… Zdecydowałem się na pracę w Katowicach, bo była to szansa na wprowadzenie planu autorskiego, budowania drużyny na swoim pomyśle – powiedział.
Jak wiemy, praca trenera Daszkiewicza już w pierwszym sezonie przyniosła zaskakujące efekty. W chwili przerwania rozgrywek drużyna dość niespodziewanie plasowała się na wysokim szóstym miejscu w tabeli. Katowiczanie zaprezentowali się jako drużyna waleczna, która dała kibicom sporo emocji – aż 12 z 24 spotkań z ich udziałem kończyło się tie-breakami.
[…] Co jest przyczyną sytuacji, jaka zaistniała w katowickim klubie?
– W Katowicach nie było dyskusji ani dialogu. Prezes nie rozmawiał z zawodnikami, nie rozmawiał też z trenerami. Po zakończeniu sezonu odbyło się jedno spotkanie na czacie. Prezes poinformował wówczas, że na spotkaniu szefów klubów PlusLigowych pojawiła się rekomendacja, żeby wynagrodzenia zostały obniżone o 20 procent – powiedział trener Daszkiewicz.
– W dniu 30 marca dyrektor Łukasz Czopik przedstawił mi sytuację i zaproponował te 20-procentowe redukcje. Przedstawiłem dyrektorowi sprawę związaną z premią, ale on nie był w stanie odpowiedzieć, czy dostanę tę premię w całości, częściowo, czy w ogóle. Zapytałem również o przyszłoroczny kontrakt, bo z dyrektorem Łyczko miałem uzgodnioną umowę na kolejne dwa sezony. W Katowicach wszystko odbywało się za pomocą kart sprawy… Taka karta sprawy odnośnie przedłużenia umów ze wszystkimi członkami sztabu na początku lutego pojawiła się na biurku prezesa. Później przez pięć tygodni nic się w tej sprawie nie działo – przyznał.
– Proponowałem różne rozwiązania tej sytuacji, ale na żadnego maila wysłanego w tej sprawie nie otrzymałem odpowiedzi. Moja ostatnia propozycja to rezygnacja z premii, rezygnacja z pensji majowej i rozłożenie na dowolną ilość rat pensji kwietniowej. O marcowej nawet nie myślałem. Ostatni wspólny trening odbyliśmy 13 marca w hali Szopienice. Od 15 marca, po uzgodnieniu z prezesem Markiem Szczerbowskim, dostaliśmy rekomendację, by przejść na pracę zdalną. Zawodnicy otrzymali plany treningowe, a my liczyliśmy, że za 2-3 tygodnie wrócimy do rozgrywek. Nikt z nas nie przewidywał wówczas, że ta sytuacja tak się rozwinie – dodał były szkoleniowiec GKS Katowice.
HOKEJ NA LODZIE
hokej.net – Dziesięć ekip w PHL?
Ile drużyn przystąpi do nowego sezonu Polskiej Hokej Ligi? To pytanie zadaje sobie z pewnością wielu kibiców. Według najnowszych doniesień na najwyższym szczeblu rozgrywkowym rywalizować będzie dziesięć drużyn.
Informowaliśmy już, że szefostwo hokejowej centrali zdecydowało się złagodzić warunki licencyjne. Każdy klub będzie musiał przedstawić gwarancje finansowe na kwotę 1,5 miliona złotych (500 tysięcy złotych mniej niż w poprzednim sezonie), a wpisowe do rozgrywek zostanie obniżone z 64 na 50 tysięcy złotych. Chętne kluby będą mogły nabyć też „dziką kartę” za 30 tysięcy złotych, czyli za jedną dziesiątą jej poprzedniej wartości.
[…] Na razie pewne jest to, że na najwyższym szczeblu rozgrywkowym nie zagra ekipa Naprzodu Janów, o czym informowała już Anna Rehlich, prezes Kojotek Naprzodu Janów.
[…] Miejsce janowian miałyby zająć Niedźwiadki MOSiR Sanok. Ogromnym entuzjastą tego pomysłu jest Tomasz Matuszewski, burmistrz Sanoka, który w kilku wywiadach podkreślał, że klub rezygnuje z gry w drugiej lidze słowackiej i zamierza rywalizować na krajowym podwórku.
Przychylne temu rozwiązaniu jest też szefostwo PHL, które chętnie przyjęłoby do ligi ekipę z grodu Grzegorza. Tym bardziej, że na najwyższym szczeblu rozgrywkowym najprawdopodobniej zabraknie też Kadry PZHL U23.
[…] Jeśli tak się stanie, to zostaną rozegrane cztery rundy, co oznacza, że sezon zasadniczy będzie liczył 36 spotkań. Mecze będą odbywały się głównie w weekendy, a terminów wtorkowych ma być dosłownie kilka.
Wierzymy w ligę w terminie!
Podczas wideokonferencji władz Polskiego Związku Hokeja na Lodzie z przedstawicielami klubów starano się wypracować wspólny model powrotu do treningów oraz zaplanować rozpoczęcie kolejnego sezonu PHL.
– Bardzo chcielibyśmy, by liga ruszyła zgodnie z planem, w połowie września – mówi komisarz Polskiej Hokej Ligi i wiceprezes PZHL Marta Zawadzka. – Oczywiście, nie jesteśmy w stanie przewidzieć, jak wtedy będzie wyglądała sytuacja, ale wierzymy, że pandemię uda się pokonać i nie będzie przeszkód by zawodnicy wyjechali na lód.
Nie wiadomo jeszcze, czy w spotkaniach będą mogli uczestniczyć kibice, ale Zawadzka zapewnia, że taki wariant jest mało prawdopodobny.
– Spodziewamy się, że trybuny raczej będą zamknięte i staramy się rozwiązać ten problem wykorzystując platformę polskihokej.tv. Nie możemy jeszcze zdradzać szczegółów, ale pracujemy nad tym, by skorzystały obie strony. Naszym celem jest by kluby nie notowały zbyt dużych strat, a kibice mogli zobaczyć swoją ukochaną drużynę w akcji. Zakładamy, że uda nam się to pogodzić w taki sposób, by każdy był zadowolony – podkreśla.
Kluczowe w przygotowaniu do sezonu są treningi, dlatego od pewnego czasu trwają rozmowy z Ministerstwem Sportu, by przy zachowaniu odpowiednich procedur, od lipca kluby mogły korzystać z lodowisk.
[…] Kolejna wideokonferencja PZHL i przedstawicieli klubów zaplanowana została na 21 maja.
GieKSa zostanie pod „sterami” Sarnika
Wszystko wskazuje na to, że Piotr Sarnik pozostanie trenerem GKS-u Katowice. Jak wynika z naszych ustaleń, wszelkie formalności w tej kwestii mają zostać załatwione w przyszłym tygodniu.
Trudne zadanie i potrzeba racjonalnych działań
Roch Bogłowski, po roku przerwy, powrócił na stanowisko dyrektora sportowego GKS-u Katowice. Przed nim trudna misja, jaką jest zbudowanie drużyny porównywalnej pod względem jakościowym, ale za znacznie mniejsze pieniądze.
[…] – Stajemy obecnie przed trudnym zadaniem. Musimy odnaleźć się w nowej rzeczywistości, bo po pandemii koronawirusa nie będzie już tak samo, jak wcześniej – rozpoczął Roch Bogłowski.
– Niemal każdy klub będzie miał do dyspozycji mniejszy budżet, dlatego niezwykle istotne jest to, aby go jak najlepiej wykorzystać. Przed nami trudne zadanie, ale myślę, że działając racjonalnie jesteśmy w stanie je dobrze wykonać – dodał.
[…] – W pierwszej kolejności zaczęliśmy się spotykać z zawodnikami, z którymi rozwiązaliśmy umowy po zakończeniu sezonu. Poszli nam na rękę, zachowali się wobec nas fair, dlatego chcemy im się w pewien sposób odwdzięczyć – podkreślił dyrektor sportowy GieKSy.
[…] – W pierwszej kolejności będziemy chcieli pozyskiwać polskich zawodników. Obcokrajowcy będą dołączać wówczas, gdy zespół rozpocznie przygotowania na lodzie. Na pewno nie będzie ich tylu, co w poprzednim sezonie – wyjaśnił Roch Bogłowski.
Nie jest tajemnicą, że jednym z celów transferowych GieKSy jest Bartosz Fraszko, który miał już okazję grać w klubie z alei Korfantego w latach 2017-2019. W 103 meczach zdobył 98 punktów za 38 bramek i 60 asyst.
– Tak, Bartek jest jednym z tych zawodników, którymi się interesujemy. Znamy bardzo dobrze tego zawodnika i wiemy też czego możemy się nim spodziewać. Musimy jednak pamiętać, że ma on kilka innych ofert – zakończył dyrektor sportowy GKS-u Katowice.
Piłka nożna
Górnik Łęczna – GKS Katowice 1:0
27.10.2026 Łęczna
Górnik Łęczna – GKS Katowice 1:0
Bramki: Tkacz (32)
Górnik: Wilk – Turek, Radkowski (38. Kobryń), Kruk, Rogala (69. Quainoo), Tkacz (81. Deja), Walski, Myszkor, Akhmedov, Janaszek (69. Niewiarowski), Antkowiak (81. Korbecki)
GKS: Kikolski – Jirka (57. Galan), Olsen (57. Czerwiński), Jędrych, Klemenz, Wdowiak, Milewski, Wolski (75. Kowalczyk), Nowak, Wędrychowski (57. Bartlewicz), Szkurin (75. Kokosiński)
Ż.kartki: Myszor – Bartlewicz
Cz.kartki:
Sędzia: Paweł Malec (Łódź)
Widzów: 1333
Felietony Piłka nożna
Taką GieKSę chcę oglądać zawsze
Po 344 dniach GKS Katowice przegrał u siebie. Przez niemal rok Nowa Bukowa była nie do zdobycia. Jak na drużynę „aspirującą”, a nie będącą na topie, jest to wynik wybitny. Rozegrać w tym czasie 17 meczów, w których rywal nie pokonał naszego zespołu to przestrzeń całego sezonu bez porażki. A gdy dodamy do tego, że zremisować się w Katowicach udało się tylko Legii, Jagiellonii oraz Widzewowi (ale przegrał w karnych) to należy dojść do wniosku, że każdemu przeciwnikowi w Katowicach jest niebywale ciężko. Nawet jeśli strzelali oni gola czy dwa, to jedynie rozjuszali maszynę Góraka, która potrafiła wbić jeszcze więcej bramek.
Aż przyjechała Pogoń Szczecin, z którą GieKSa zaczęła budować swoją twierdzę. Jakże to był inny mecz rok temu. Wówczas GieKSa oddała rywalowi piłkę i chciała umiejętnie defensywą kontrolować spotkanie. Wtedy Pogoń miała absurdalną wręcz statystykę posiadania piłki – 77 procent. Oddali aż 27 strzałów, ale… tylko 3 celne. Nasza taktyka okazała się wówczas skuteczna, bo GKS strzelił dwie bramki jeszcze w pierwszej połowie i skutecznie neutralizując poczynania gości – wygrał to spotkanie. Wczoraj obraz był inny. Widzieliśmy GieKSę ofensywną, prącą do przodu, starającą się grać nie tylko skuteczną, ale i ładną dla oka piłkę. To Pogoń była w pozycji wyczekującej i w pewnym momencie zadała decydujący cios. Można powiedzieć, że zarówno rok temu, jak i teraz drużyny zwycięskie wygrały wyrachowaniem.
Mimo wszystko uważam, że w związku z tzw. optyczną przewagą to GieKSa była bliżej osiągnięcia korzystnego rezultatu niż Szczecinianie rok temu. Wówczas ataki Pogoni ostatecznie były w większości jałowe i oprócz tego, że często byli na naszej połowie, niewiele z tego wynikało.
GieKSa rozegrała wczoraj dobre spotkanie, a nawet uważam, że fragmentami to był bardzo dobry mecz. Zwłaszcza w pierwszej połowie zwróciłem uwagę na to, jak potrafimy kapitalnie zagrać w destrukcji, wykorzystać ten swój pressing nie tylko jako sztuka dla sztuki, ale naprawdę, by odebrać piłkę rywalowi. Bardzo ciekawie rozgrywamy krótką grę w środku boiska, również przecież będąc pod presją przeciwnika. Tu Kowal, tu Kacper, tu pomoże Bartek – i gramy gdzieś na lewe czy prawe skrzydło, zdobywając teren. Po stracie bramki to już był napór GieKSy i ciągłe zbliżanie się pod pole karne rywala.
Przeciwnika jednak mieliśmy godnego. Pogoń jest bardzo dobrze zorganizowana w swoje obronie – postawili na obronę niską i w niej bardzo skutecznie neutralizowali nasze ataki. Nie mówię, że wszystko było u nas idealnie, ale trzeba przyznać, że imponująca liczba straconych bramek Pogoni – sześć w dziesięciu meczach – nie jest dziełem przypadku i goście to wczoraj po prostu udowodnili.
Naszych ataków nie nazwałbym jałowymi. Uważam, że były dobre i dynamiczne. Brakowało natomiast trochę precyzji, a czasem decyzji. Trochę za dużo w tej końcowej fazie jest kombinacji – oczywiście, jak ta kombinacja wyjdzie, że to jest szansa na piękną, bramkową akcję. Ale nie przeplatamy właśnie tych kombinacji z próbami uderzeń. Ja wiem, że było ciasno w polu karnym, ale mimo wszystko, czasem można byłoby pokusić się o jakąś bardziej bezpośrednią próbę, na ten mityczny strzał z dystansu – i nie mam na myśli uderzenia z 25 metrów, ale jak już jesteśmy niemal na linii szesnastki, to można byłoby spróbować. Wystarczy choćby spojrzeć na wczorajsze starcie Cracovii z Legią, gdzie padły dwa podobne gole i oba zza pola karnego. U nas nie ma w ogóle takich prób.
Mimo to i mimo tej kapitalnej defensywy Pogoni, do wyrównania brakowało naprawdę niewiele. Sam ten napór naszej drużyny powoduje, że w którymś momencie jakaś piłka może przejść, nawet jakiemuś obrońcy między nogami, tu się poodbija i padnie bramka. W doliczonym czasie gry Ilja miał bardzo dobrą sytuację i minimalnie przestrzelił. Byliśmy o włos.
Nie zapominajmy też o samym początku, kiedy Borja oddał strzał, ale Cojocaru kapitalnie to wybronił. Gdybyśmy prowadzili, obraz meczu mógłby być inny.
Ten napór GieKSy – zwłaszcza po straconej bramce – był tak wielki, że chyba… czasem zapominaliśmy o obronie. Mam na myśli pójście bardzo wysoko i sytuację, w której ze dwa czy trzy razy Pogoń po prostu „wykopała” piłkę do przodu i rywale wychodzili 2 na 1 czy 2 na 2. To jest koszt aż tak bardzo ofensywnej gry. Trochę ryzykownej. Ale trzeba powiedzieć, że GKS bramki po takich kontrach nie stracił.
Piłka nożna to gra błędów i po takim błędzie Pogoń strzeliła gola. Rzeczywiście – za duża była luka pomiędzy naszymi dwoma środkowymi obrońcami, gdy Szalai zagrywał długą piłkę do Sancheza. A potem to już był indywidualny pojedynek, nie najlepsze zachowanie Pau Resty, za to Sanchez pokazał swój kunszt, zastawił się, zrobił zwód i zaraz pozostawało mu tylko wykończenie akcji.
Tak więc w tym pojedynku na styku minimalnie lepsza oraz cwańsza okazała się Pogoń. Przegraliśmy naprawdę z dobrą drużyną.
I powiem tak – bo po różnych meczach, które GieKSa przegrywała miałem różne emocje – czasem smutek, czasem żal, czasem dużą złość, jak choćby po meczu z Lubinie. Tutaj jest zupełnie inaczej. Ani wczoraj, ani dzisiaj – nie mam kompletnie negatywnych odczuć. Naprawdę byłem dumny z tej drużyny, uważam, że zrobili wszystko, by ten mecz wygrać. A że pojawiły się błędy, to mogę tylko rozłożyć ręce i powiedzieć, że taki jest sport.
Mówiąc, że zrobili wszystko, mam na myśli nie tylko „zapieprzanie”. To oczywiście było widoczne aż nadto. Ale poza tym GKS pokazał kawałek dobrej piłki i jeśli w taki sposób czasem zdarzy się przegrać mecz, to nie będę miał żadnych pretensji. Jeszcze z jednego podstawowego powodu – ta gra napawa mnie optymizmem. I dokładnie z taką postawą w starciu z rywalem, który nie ma tak żelaznej defensywy jak Pogoń – GieKSa by taki mecz wygrała lub w najgorszym przypadku zremisowała.
Więc mam prośbę. Utrzymujcie to. Wiadomo oczywiście, że taktyka jest też uzależniona od przeciwnika. Ale utrzymujcie realizowanie tej taktyki w tak rzetelny sposób jak wczoraj. I wiadomo, że można jeszcze coś dołożyć. Niech Marcel czasem strzela. Niech Bartek Nowak też czasem zdecyduje się na uderzenie. Niech Wasyl czasem po prostu dośrodkuje tą prawą nogą lub wejdzie w pole karne. Tam brakuje czasem niuansów natomiast podkład jest bardzo dobry.
Obrona dalej musi pracować, bo choć ostatnio nie gra źle, to dalej mamy zaledwie jedno czyste konto w tym sezonie. Czasem jeden błąd kosztuje tyle, ile wczoraj.
To było piękne widowisko, prawdziwy ligowy pojedynek w środku jesieni, przy jupiterach, z dopingiem kibiców gospodarzy i gości. Po prostu esencja ligowej piłki. Z dwoma bardzo dobrymi drużynami, z których jedna okazała się minimalnie lepsza.
Ostatecznie po powrocie do ekstraklasowych zmagań mamy sześć punktów w trzech meczach. Nieźle, naprawdę nieźle. Teraz mamy tydzień przerwy i za chwilę znowu zacznie się bardzo intensywny czas. Sam nie wiem, jaka jest ta Korona, bo potrafi zagrać super mecz, a potem dość mizerny. Zobaczymy, jak zagrają dziś z Lechem. No a potem włączamy się do gry o Puchar Polski i mecz z zawsze groźną Łęczną na ich zawsze trudnym terenie. I na koniec października Widzew.
Walczymy dalej!
Piłka nożna Wideo Wywiady
Rafał Strączek – laureat Bukowych Sztoli 2025/26
Przed meczem z Pogonią porozmawialiśmy z Rafałem Strączkiem – pierwszym z dwóch laureatów Bukowych Sztoli za sezon 2025/26. Wyróżnienie jest przyznawane na podstawie ocen pomeczowych wystawianych przez Was – kibiców GKS Katowice. Zwycięzca nagrody opowiedział o pracy bramkarza u trenera Rafała Góraka, pobycie we Francji oraz o swojej rekonwalescencji.

Najnowsze komentarze