Dołącz do nas

Felietony Kibice Piłka nożna

[FELIETON] (Nie)normalne granie

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Za kilka dni wracają rozgrywki II ligi. Zawodnicy Rafała Góraka będą mieli okazję wywalczyć w sportowej rywalizacji awans na zaplecze Ekstraklasy. Niestety zarówno dla piłkarzy, jak i dla nas nie będzie to powrót do normalności. Do wspólnego przeżywania emocji na Bukowej.

Nie ma się co zastanawiać, kto jest w formie, kto zagra lepiej, a kto gorzej. W takiej sytuacji nie byliśmy nigdy. Od niedawna możemy obserwować restart rozgrywek w niemieckiej Bundeslidze. Dla każdego fana piłki nożnej było to spore wydarzenie. Wróciły emocje, wróciły bramki, wróciła radość. Ciężko powstrzymać się od wspólnego świętowania z kolegami z drużyny po zdobytym golu. Zawodnicy, którzy nie wytrzymali, dostali później upomnienie. Nie można razem się cieszyć, ale przecież starcia na boisku dalej są. Przepychanki w polu karnym i walka o piłkę. Pewnych rzeczy nie da się uniknąć, a nad niektórymi zachowaniami można zapanować. Już tutaj widzimy nienormalność.

Piłkarze na ławce rezerwowych rozsadzeni w bezpiecznych odstępach i w maseczkach na twarzy. Wychodzenie drużyn na murawę osobno, a nie tak jak zawsze ramie w ramie. Schodzenie do szatni również w określonym porządku. Osobne ścieżki wyznaczone na stadionie dla piłkarzy, pracowników klubu, dziennikarzy. To kolejne ograniczenia, które mają zapobiec ewentualnemu zarażeniu. Wszystko to jest kolejną nienormalnością.

Jest jednak coś, co dotyka i boli nas najbardziej. Mianowicie zakaz wpuszczania kibiców na trybuny. Nie wiemy, ile potrwa. Nie wiemy, czy uda się wrócić w tym sezonie. Oglądanie ligowych zmagań naszych zachodnich sąsiadów, gdzie w każdej kolejce są pełne stadiony, chóralne śpiewy i wspaniała atmosfera, w tej sytuacji było momentami po prostu przygnębiające. Zwłaszcza tak wielkie spotkania, jak Revierderby czy Der Klassiker. Oglądanie jednego, czy dwóch spotkań GieKSy w telewizji nie jest najgorsze. Różne wypadki losowe sprawiają, że czasami nie każdy z nas może pojawić się na Bukowej 1. Jednak brak dopingu płynącego z Blaszoka będzie pewnie uderzający. Dla zawodników to też jest trudna sytuacja, ponieważ są przyzwyczajeni do wspaniałego dopingu i wielkiego wsparcia.

Hasło cała GieKSa razem nabiera teraz trochę innego wymiaru. Zawodnicy i sztab będą musieli sobie poradzić bez naszej fizycznej obecności na stadionie, ale na pewno zdają sobie sprawę, dla kogo grają i kogo reprezentują na murawie. Nam, póki co pozostaje ubrać żółte koszulki, założyć szal i kibicować nienormalnie, czyli sprzed ekranów telewizorów. Wszyscy mamy tutaj jeden cel. Wszyscy razem musimy więc wspierać i wierzyć, że uda się osiągnąć upragniony cel. Liczymy wszyscy na to, że już niedługo będzie normalnie i wszyscy spotkamy się na Bukowej.

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Galeria Piłka nożna

My im nie dali wygrać

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Ostatni mecz w tym sezonie na Nowej Bukowej GieKSa zremisowała z Jagiellonią Białystok 2:2. Zapraszamy do fotorelacji z Areny Katowice.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

LIVE: Remis cenniejszy niż złoto

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

17.05.2026 Katowice
GKS Katowice – Jagiellonia Białystok 2:2
Bramki: Nowak (3), Galan (78) – Vital (31), Pululu (56-k)
GKS: Strączek – Wasielewski, Czerwiński, Jędrych, Olsen (90. Klemenz), Galan (90. Jirka) – Kowalczyk, Milewski (65. Rasak), Nowak, Marković (65. Wędrychowski) – Zrel’ák (65. Szkurin).
Jagiellonia: Abramowicz – Wojtuszek, Vital, Kobayashi, Montoia, Pozo (76. Jóźwiak), Kozłowski (90. Nahuel), Lozano (63. Mazurek), Imaz, Szmyt, Pululu (63. Bazdar).
Ż.kartki: Wasielewski, Jędrych, Galan, Olsen
Cz.kartki: 
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)
Widzów: 14651

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna Wywiady

Nowak: Nie będziemy się cieszyć ani płakać

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po remisie z Jagiellonią w strefie mieszanej porozmawialiśmy z Bartoszem Nowakiem, strzelcem pierwszej bramki dla GieKSy.

Remis, który nie usatysfakcjonuje żadnej drużyny, czy właśnie punkt, który na koniec może przynieść oczekiwaną radość?

Bartosz Nowak: Ja już nie wiem. Graliśmy tak, jakbyśmy chcieli to wygrać do końca, tak samo, jak Jaga. Mecz był mocno bliski. Były wślizgi, bramki, ładne akcje, kiksy, więc myślę, że to fajny mecz dla kibica. Może nie do oglądania przez tę aurę, ale zagorzały fan potrafi taki mecz docenić. Ostatni mecz przed nami, gramy w nim jak zawsze o zwycięstwo. Tylko ono może nam dać spełnić te marzenia, o których przed sezonem jeszcze nie myśleliśmy. Fajnie, gramy dalej.

Można było paść z sił, mecz się rozgrywał od pola karnego do pola karnego. Dla kibica na pewno ciekawe, a dla piłkarza?

Jakbyśmy mieli pograć jeszcze 10 minut, to też byśmy dali radę. W takim momencie sezonu, gdzie już grasz o realne cele… Tak przed sezonem, w pierwszej rundzie, gdy każdy pyta „O co gracie?” to tak naprawdę nikt nie wie, bo sezon jest szalony, nigdy nie wiesz, jak to będzie wyglądało. Trzeba się skupiać na tym najbliższym meczu, a teraz ten mecz jest ostatni, najważniejszy, on daje realne miejsce na koniec sezonu.

Myślałeś zimą, że ostatni mecz może być tak istotny dla GKS-u Katowice?

Wiedzieliśmy, że na pewno będzie istotny, widząc, co się dzieje w tej tabeli. Każdy mecz daje wahania pozycji. Cieszy to, że w tym roku utrzymujemy stabilną formę, stabilnie gramy. Wiadomo, czasem są mecze bardzo dobre, czasem takie okej, ale dążymy do gry po swojemu i nie mamy się co bać żadnego przeciwnika. Jasne, trzeba podchodzić z szacunkiem, że przyjeżdża do nas jedna z najmocniejszych drużyn, najlepiej grających w piłkę, ale nie pękliśmy. To jest budujące, nie mamy co chować głowy w piasek. Nie będziemy się cieszyć z tego remisu, ale nie mamy zamiaru też płakać, bo szanujemy rywala.

Z perspektywy trybun ta sytuacja z rzutem karnym była taką jedną z kilkudziesięciu w trakcie spotkania.

Ja nie wiem, już od dłuższego czasu nie chcę się na ten temat wypowiadać, bo nie wiem, kiedy jest faul, kiedy jest ręka. Wydawało mi się, że trafiłem najpierw piłkę, potem gdzieś był kontakt. Sędzia główny i VAR to widzieli, ja jeszcze nie widziałem powtórki. Sędzia podyktował rzut karny i szkoda, bo brakło nam tej jednej bramki.

Bartosz Nowak przypomniał się dzisiaj w kontekście reprezentacji.

Nie, jesteśmy przed urlopami, jeszcze czeka nas ostatni mecz. Nawet nie wiem, kiedy gra reprezentacja. Wszystkie ręce na pokład na najważniejszy mecz tego sezonu.

Dzisiaj pole gry bardziej przypominało lodowisko niż piłkarską murawę, przeszkadzało ci to?

E, dobre boisko było. Szybko piłka latała, szybki mecz był. Jasne, że jak biegniesz szybko, to murawa jest nawilżona i łatwo się poślizgnąć. W takich warunkach moglibyśmy zawsze grać, bo mecz jest szybki.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga