Piłka nożna
Jubileusz Kufla
Wchodząc w 70. minucie na boisko w meczu GieKSy z Pogonią Siedlce Kamil Cholerzyński zaliczył swój 150. mecz w barwach naszego zespołu. Zawodnik ma zdecydowanie najdłuższy staż w GKS z wszystkich obecnych graczy – niech zobrazuje to fakt, że „zahaczył” jeszcze o trzecią ligę.
To właśnie w ostatniej kolejce sezonu 2006/07 Kufel debiutował w barwach złoto-zielono-czarnych. Wówczas mecz z Lechią Zielona Góra nie miał już żadnego znaczenia, bo udział w barażach o II ligę był zapewniony. GKS jednak wygrał to spotkanie 2:1, a Cholerzyński zagrał całe spotkanie. Kilka dni później dotarła do nas szczęśliwa wiadomość o wolnym losie w barażach i awansie na zaplecze ekstraklasy.
W kolejnym sezonie rozegrał zaledwie cztery spotkania, a na pierwsze musiał czekać do 9. kolejki (z Wisłą Płock). W okresie między 14. i 16. kolejką wychodził w pierwszym składzie, ale potem już nie miał okazji wystąpić ani razu.
W sezonie 2008/09 u trenera Adama Nawałki grał już dużo więcej. Najbardziej charakterystycznym momentem z tamtego okresu były…dwie czerwone kartki, które Kamil zebrał kolejka po kolejce. W każdym z 14 meczów wychodził w podstawowym składzie.
Na stałe zagościł w zespole w kolejnych rozgrywkach, gdzie grał u Nawałki i Roberta Moskala. Zawodnik miał znakomitą jesień, podobnie, jak cała drużyna. Dodatkowo w Bielsku-Białej strzelił swoją pierwszą bramkę, a na wiosnę – w Łodzi z ŁKS – drugą. Obie padły w podobny sposób, czyli wypuszczeniem zawodnika podaniem z głębi pola na sytuację sam na sam z bramkarzem. Trzeba przyznać, że wykończenia były w stylu rasowego napastnika.
W sezonie 2010/11 rozegrał u trenerów Dariusza Fornalaka i Wojciecha Stawowego 20 meczów, ale tym razem żadnej bramki nie strzelił.
U Rafała Góraka zaczął grać od 4. kolejki. Tym razem jednak – w przeciwieństwie do poprzednich sezonów – zaczął wchodzić na zmiany. Momentami zawodnik łatał dziury na niektórych pozycjach.
Na dłużej wskoczył do zespołu w drugim sezonie tego trenera. W sezonie 2012/13 rozegrał 25 meczów.
Najlepszy pod kątem strzeleckim był dla Kamila poprzedni sezon. Zwłaszcza dwa wyjazdy z rzędu – w Niecieczy i Jaworznie z Tychami, kiedy strzelał ważne i ładne bramki, a tę pierwszą po kapitalnym rajdzie ze skrzydła. Z Tychami trafił w sposób kuriozalny, bardzo wysokim łukiem, czym kompletnie zmylił zdekoncentrowanego bramkarza i… wszystkich na stadionie. Ciekawe czy sam Kufel wierzył, że piłka wpadnie do siatki? Ale wyszedł przez to gol sporej urody.
W obecnych rozgrywkach zawodnik jest podstawowym graczem zespołu i w kilku meczach był nawet kapitanem. Ostatnio z powodu upadku w meczu z Wigrami musiał pauzować jeden mecz, ale wrócił w ostatniej kolejce i zaliczył – wspomniany na wstępie – jubileusz.
Zawodnik w ostatnich sezonach utrwalił swoją pozycję jako defensywny pomocnik. W początkowej fazie gry w GKS jednak częściej widzieliśmy go na pozycji stopera, a trener Górak próbował go nawet – i to z niezłym skutkiem – jako prawego obrońcę.
Kamil Cholerzyński rozegrał w GKS Katowice 150 meczów i strzelił 5 goli. Otrzymał 29 żółtych i 3 czerwone kartki.
Nieraz krytykowaliśmy na naszych łamach zawodnika za formę czy kwestie czysto sportowe, nie da się jednak ukryć, że od młodości jest wierny barwom GKS Katowice, a zachowanie po strzelonej bramce w Jaworznie pokazywało, że cały czas ma ten klub w sercu. Dlatego życzymy mu jak najwięcej kolejnych spotkań na Bukowej, najlepiej takich, w których nieraz pokazywał, że potencjał posiada – jak za czasów Adama Nawałki czy początku kadencji Roberta Moskala.
Kibice Piłka nożna Wideo
Stadion znowu eksplodował
W sobotę GieKSiarze wyglądali imponująco na trybunach i murawie, a stadion (kolejny już raz) eksplodował w 90. minucie. Nowa Bukowa zgromadziła prawie 12,5 tys. fanów, a do Katowic zawitała też liczna grupa sympatyków Cracovii ze swoimi zgodami. Zapraszamy do materiału wideo, na którym zarejestrowaliśmy doping kibiców GieKSy.
Piłka nożna
Mecz Legend GieKSy i Banika
W przerwie sobotniego Meczu Przyjaźni zostanie rozegrane spotkanie Legend GKS Katowice i Banika Ostrava. Będzie to nie lada gratka dla fanów obu drużyn. Ci starsi będą mogli powspominać piłkarzy, których pamiętają z przeszłości, a młodsi – zobaczyć Legendy, o których opowiadali im starsi koledzy.
Do pierwszego spotkania Legend GKS Katowice i Banika Ostrava doszło na Bazalach 27 czerwca tego roku. To właśnie wtedy na legendarnym stadionie Bazaly odbywał się kibicowski turniej Chachar Cup 2026, a w Ostrawie pojawiło się ponad 1100 kibiców GieKSy. Sam mecz Legend zakończył się remisem 6:6. Poniżej relacja wideo z oficjalnej telewizji klubowej.
W sobotę w trójkolorowych barwach będziemy mogli zobaczyć: Artura Andruszczaka, Adama Kucza, Marka i Piotra Świerczewskich, Andrzeja Nikodema, Zdzisława Strojka, Grzegorza Górskiego, Damiana Sadowskiego, Dominika Sadzawickiego, Dawida Plizgę i Jarosława Tkocza. Trenerem naszej drużyny będzie Piotr Piekarczyk.
Banik reprezentować mają: Nemanja Kuzmanović, Vít Baránek, Martin Lukeš, Aleš Neuwirth, Antonín Buček, Petr Zajaroš, Rostislav Pikonský, Marek Heinz, Jan Daněk, Michal Daněk, Jan Laštůvka, Michal Papadopulos i Pavel Besta.
Przypominamy, że cały czas dostępne są bilety na sobotni Mecz Przyjaźni. Najprościej wejściówki zakupić na www.bilety.GKSKatowice.eu.
Piłka nożna
Oceny za wyszarpanie z Cracovią
Zapraszamy do zapoznania się z ocenami za emocjonujący mecz z Cracovią, końcowo wygrany 3:2. Waszym MVP został Ilja Szkurin dzięki zdobyciu 30,4% głosów.
Gabriel Kobylak (4-) – Czy miał dużo pracy? Ależ skąd, Cracovia oddała trzy celne strzały, a i w rozegraniu do tyłu niezbyt przeszkadzała. Zasadniczo nie mógł nic poradzić na stracone bramki, może gdyby akurat idealnie wyczuł napastnika i podjął jakąś decyzję w ciemno – po prostu były to tak zwane „stuprocentowe sytuacje”.
Pau Resta (4-) – Świetne podanie już w drugiej minucie zostało przyćmione przez jego przegrane walki powietrzne w drugiej połowie meczu.
Lukas Klemenz (4-) – Bardzo pewnie wyglądał jako środkowa postać naszego bloku obronnego, zresztą jego mocne strony najlepiej pasują właśnie do tej pozycji. Może istnieje jeszcze margines do poprawy w komunikacji z pozostałą dwójką, ale po dwóch latach gry na boku tej formacji to w pełni zrozumiałe. Blisko był wpisania się na listę strzelców, zabrakło nieco szczęścia.
Alan Czerwiński (3) – Był aktywnym i dobrze odnajdywał się tam, gdzie powinien się znaleźć w danym momencie. Nie wychodziło mu co prawda idealnie wykręcanie liczb już na pozycji, ale nie można mu odebrać zaangażowania.
Marcin Wasielewski (3) – Zdecydowanie nie jest to Marcin Wasielewski w formie 'Top’, podobnie jak u Alana Czerwińskiego – prawa flanka nie miała swojego najlepszego dnia. Dzięki niemu cieszyliśmy się z rzutu karnego, nieustępliwie chciał wedrzeć się w szesnastkę i opłaciło mu (i nam) się to.
Mateusz Kowalczyk (4+) – Wrzut z autu na początku spotkania zaskoczył nie tylko nas, także Cracovia nie była przygotowana na taki wariant: ciekawe, czy musiał uzyskać pozwolenie na zostanie trebuszem. Razem z Łukasiakiem szczelnie zamknęli środek pola, jak zwykle dobrze widzieć takiego walczaka na murawie.
Kacper Łukasiak (4) – Cały czas drzemie w nim potencjał i momentami potrafi pokazać swój arsenał, choć czasami brakowało mu decyzji o ułamek sekundy szybszej. Dobrze zastawiał się z piłką i prowokował rywali do pressingu, otwierając tym pozostałe części boiska.
Mateusz Wdowiak (4+) – Ten rogal z pierwszej połowy zasługiwał na skończenie w siatce. Takich wahadłowych chce się oglądać.
Bartosz Nowak (4+) – Ależ z energią wyszedł na to spotkanie, spokojnie mógłby dopisać sobie o bramkę i asystę więcej. Szczęście mu tym razem nie sprzyjało, a cieszy także więcej decyzji o oddawaniu strzału.
Szymon Bartlewicz (4) – Oby skurcz złapany w jego ostatniej akcji został do końca wyleczony w przerwie na reprezentację. Pokazał, że chce zostawić serce na boisku, kolejny piłkarz, dla którego nie ma straconych piłek.
Ilja Szkurin (5, MVP) – Ponownie wygrał nam mecz. Można zaryzykować stwierdzenie, że jest najlepszym napastnikiem na świecie… po 90. minucie. Prawdopodobnie przy odrobinę lepszych decyzjach mógł strzelić bramkę już wcześniej.
Marcel Wędrychowski (4-) – Nie był kluczową postacią tego meczu, choć widać u niego chęć walki na boisku.
Erik Jirka (brak oceny) – Po jego wejściu Cracovia znajdowała mniej okazji na flance.
Bartosz Wolski (brak oceny) – W końcówce pokazał dokładnie to, czego od niego można oczekiwać – zagranie długiej piłki z perfekcyjną precyzją.
Marius Olsen (brak oceny) – Jego wyskok utrzymał przy życiu akcję na 3:2.
Borja Galan (brak oceny) – Zmiana w końcówce skutkująca asystą i kluczową akcją w defensywie? Ciężko oczekiwać więcej od występu trwającego kilka minut.


Najnowsze komentarze