Po meczu GieKSy z Chrobrym Głogów rozmawialiśmy także ze strzelcem bramki dla gości – Michałem Ilków-Gołąbem.
Czy ten mecz był dla was cięższy niż ten pucharowy?
Myślę, że przebieg meczu był podobny. Co prawda tym razem to my pierwsi straciliśmy bramkę, ale tak jak w tamtym meczu GieKSa więcej utrzymywała się przy piłce, a my skupialiśmy się na zabezpieczeniu tyłów. Szukaliśmy szans na kontrataki, szczególnie w drugiej połowie. Mimo wszystko uważam, że należy szanować ten remis.
W obu meczach widać było, że próbowaliście zagrywać prostopadłe piłki. To był wasz sposób gry na bazie analizy tego, co grał wcześniej GKS?
Trener nas uczulał, żeby próbować – bo GKS podchodził wysoko i robiło się miejsce dla nas z przodu i mogliśmy szukać luk między obrońcami. Dużo piłek przecinali, ale przy odrobinie szczęścia mogliśmy z tego coś więcej stworzyć.
Spodziewał się pan takiego prezentu przy bramce?
Wątpię, że to podanie było adresowane do mnie. Jednak kto nie atakuje piłki, temu nie spada ona pod nogę. Trzeba się spodziewać, cieszyć się z tego, że doszła i znalazła drogę do siatki.
Gracie trochę zrywami w całym sezonie. Na początku mieliście trochę strat punktów, potem trzy wygrane z rzędu, a ostatnio cztery porażki. Czy w związku z tym ten remis jest cenny?
Rzeczywiście mieliśmy typową sinusoidę. Natomiast jeśli chodzi o samą grę, to po słabszym początku, ostatnio prezentujemy podobną grę przez cały czas, ale wyniki nie idą za tym w parze. Dlatego cieszymy się, że na trudnym terenie udało się przerwać passę porażek. Remisy na wyjeździe nie są złymi wynikami.
fjodor
5 października 2014 at 02:02
Przydałby się taki Ilków-Gołąb. Zwłaszcza, ze brakuje nam prawego obrońcy.