Dołącz do nas

Hokej Piłka nożna Prasówka Siatkówka

GieKSa wróciła do treningów czyli doniesienia mass mediów

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Zapraszamy do przeczytania doniesień mass mediów, które obejmują informacje z ubiegłego tygodnia dotyczące sekcji piłki nożnej, siatkówki i hokeja na lodzie GieKSy.

W sekcji piłkarskiej w ubiegłym tygodniu skończyły się urlopy – drużyny wróciły do treningów, męska część sekcji wyjechała już na zgrupowanie do Bielska-Białej, które zakończy dzisiaj sparingiem z Rekordem Bielsko-Biała.

Siatkarze, korzystając z okazji, że następny mecz ligowy rozegrają dopiero w niedzielę 19 stycznia, zagrali sparing z Alruon Virtu CMC Zawiercie.

Hokeiści kończą fazę zasadniczą ligowych rozgrywek: w ubiegłym tygodniu drużyna rozegrała (i wygrała) dwa spotkania, z Podhalem (na wyjeździe) 3:2 i w Satelicie z JKH GKS-em Jastrzębie 2:0.

 

PIŁKA NOŻNA

tylkokobiecyfutbol.pl – GieKSa wróciła do treningów

We wtorek 7 stycznia piłkarki ekstraligowego GKS-u Katowice wróciły do treningów i zaczęły budować formę na wiosnę.

Tutaj GieKSa wciąż walczy o ligowy medal oraz wciąż liczy na laury w Pucharze Polski, zwłaszcza że już na etapie ćwierćfinału odpadnie ktoś z pary Górnik Łęczna – Medyk Konin.

Piłkarki Witolda Zająca rozpoczęły od testów, później przeniosły się na boisku. Pierwszy sparing rozegrają z Tarnovią, tydzień później czeka je mecz z Resovią. Początek lutego to już sparingowe starcia z Górnikiem Łęczna i AZS PWSZ Wałbrzych. Po nich już starcia w Pucharze Polski z TME SMS-em Łódź. Ekstraliga wraca 29 lutego. W 12. kolejce GieKSa zagra w Sosnowcu z Czarnymi.

19 stycznia – sparing z Tarnovią Tarnów, godz. 11:00 (wyjazd)

26 stycznia – sparing z Resovią Rzeszów, godz. 13.00 (wyjazd)

1 lutego – sparing z Górnikiem Łęczna godz. 14.00 (dom)

8 lutego – sparing z AZS-em PWSZ Wałbrzych godz. 13.00 (dom)

16 lutego – 1/4 Pucharu Polski z SMS-em Łódź (dom)

20 lutego – rewanż 1/4 Pucharu Polski z TME GROT SMS Łódź (wyjazd)

 

sportdziennik.com – Autograf napastnika

Nowym zawodnikiem GieKSy został Piotr Kurbiel. Zgodnie z naszymi doniesieniami, niespełna 24-letni napastnik złożył w poniedziałek podpis pod 1,5-rocznym kontraktem z klubem z Bukowej. Trafił do Katowic na zasadzie transferu definitywnego z Błękitnych Stargard, w barwach których strzelił minionej jesieni 9 goli.

 

I jeszcze sześciu

Sześciu zawodników występujących na co dzień w niższych klasach rozgrywkowych rozpoczęło wczoraj testy w GieKSie. To 20-letni pomocnik Jarosław Czernysz z III-ligowej Polonii Bytom, 17-letni pomocnicy Mateusz Flak i Konrad Machalski z IV-ligowej Unii Dąbrowa Górnicza, 19-letni pomocnik Patryk Kieliś z IV-ligowego Orła Piaski Wielkie, 22-letni napastnik Szymon Królak z IV-ligowego Drzewiarza Jasienica oraz 21-letni pomocnik Filip Maziarz z IV-ligowego Gwarka Ornontowice.

Grupa ta została wyselekcjonowana – jak tłumaczy trener Rafał Górak – poprzez obserwację meczów w niższych ligach czy opinii znajomych ludzi. Część katowiczanie widzieli już w akcji na żywo.

[…] Testowani zawodnicy trenują z katowicką młodzieżą, II-ligowy zespół od poniedziałku przygotowuje się do rundy wiosennej we własnym gronie, uzupełnionym o zakontraktowanego napastnika Piotra Kurbiela oraz trzech kolejnych sprawdzanych graczy: bramkarza Łukasza Konefała ze Stali Stalowa Wola, obrońcę Oktawiana Obuchowskiego ze Skry Częstochowa i pomocnika Kamila Bętkowskiego z Gwarka Tarnowskie Góry.

 

Już pod Klimczokiem

Trzech testowanych zawodników pojechało wczoraj w południe z GieKSą na kilkudniowe zgrupowanie do Bielska-Białej

To pomocnik Kamil Bętkowski z Gwarka Tarnowskie Góry, bramkarz Łukasz Konefał ze Stali Stalowa Wola oraz obrońca Oktawian Obuchowski ze Skry Częstochowa. – Tak ustaliliśmy już na samym wstępnie, że czeka ich 8-dniowy okres weryfikacji. Nieprzypadkowo zaczęli przygotowania z pierwszym zespołem. W poniedziałek o 11.00 gramy z Rekordem Bielsko-Biała i to będzie moment, który pozwoli nam podjąć decyzję – mówi Robert Góralczyk, dyrektor sportowy II-ligowca z Katowic.

Z zespołem pod Klimczok nie ruszył z kolei żaden z sześciu sprawdzanych w ostatnich dniach młodych zawodników z niższych lig, którzy już w grudniu przeszli w GKS-ie badania wydolnościowe, a w tym tygodniu trenowali z zespołem juniorów.

– Nie można powiedzieć, że ktoś się nie sprawdził. Uznaliśmy jednak, że lepiej, jeśli będą nadal funkcjonowali w swoich strukturach. To nieprzypadkowi młodzi ludzie. Aby jednak komuś móc coś zaproponować, trzeba dać perspektywę szansy zaistnienia w pierwszej drużynie. W tej chwili byłoby im trudno o minuty, a trudno o rozwój, jeśli tylko trenujesz, bo nic nie zastąpi rywalizacji na boisku. Będziemy ich monitorować i może nadejdzie moment, kiedy rola któregoś z nich będzie mogła być większa niż co najwyżej epizodyczna – tłumaczy dyrektor Góralczyk.

Trener Rafał Górak zabrał do Bielska młodego wychowanka klubowej akademii, Dacjana Strzeleckiego. Nie pojechali z drużyną Thomas Skiba, który może zostać wypożyczony do IV-ligowego Gwarka Ornontowice, a także rekonwalescent Dominik Bronisławski i narzekający na uraz Radek Dejmek. W przypadku Czecha mowa o kłopotach zdrowotnych, których nabawił się jeszcze w poprzedniej rundzie.

 

Stadion, projektant, matematyka

Już nie ponad 560, a niespełna 400 mln zł brutto wynieść ma budowa stadionu i kompleksu sportowego w Katowicach według kosztorysu inwestorskiego. RS Architekci, projektanci odpowiedzialni za tę inwestycję, jeszcze w ubiegłym roku złożyli w Urzędzie Miasta poprawiony kosztorys. Zobowiązało ich do tego miasto, zarzucając, że projekt (za których UM ma zapłacić ponad 7 mln zł) jest niezgodny z umową.

[…] „W odpowiedzi na nasze wezwanie dotyczące rażącego przekroczenia kosztów planowanej inwestycji otrzymaliśmy pismo od projektanta stadionu – spółki RS Architekci” – informuje nas miasto za pośrednictwem rzecznik prasowej Ewy Lipki. „Dokument jest przez nas drobiazgowo analizowany pod kątem merytorycznym, prawnym i finansowym. Ta szczegółowość i wnikliwość jest potrzebna tym bardziej, że w swoim piśmie projektant kilkukrotnie posługuje się różnymi kwotami dotyczącymi planowanego kosztu inwestycji – a dwie z nich pozwalają kolejny raz stwierdzić, że matematyka nie jest dziedziną, w której projektant czuje się pewnie. Dlatego dokument weryfikujemy skrupulatnie. Na tym etapie możemy potwierdzić, że projektant zmienił kwotę, jaką przekazał nam w pierwotnym kosztorysie pod koniec listopada – z 561,2 mln zł na 396,6 mln zł, powołując się na „oczywistą omyłkę rachunkową”. O dalszych krokach w tej sprawie będziemy na bieżąco informować media i mieszkańców Katowic” – zapewnia nas katowicki magistrat.

Termin, w jakim miasto ma odnieść się do nowego kosztorysu względem firmy RS Architekci, to 21 dni. Ta budząca wśród wielu kibiców niesmak sprawa nabierze zatem tempa jeszcze w styczniu. Nadmieńmy, że w tym roku ma rozpocząć się budowa nie tylko „reprezentacyjnego” stadionu miejskiego, ale też obiektu przy ul. Asnyka w dzielnicy Piotrowice, dedykowanego Klubowi Sportowemu Rozwój.

Jesienią 2019 miasto przyznawało, że przetarg na generalnego wykonawcę tej inwestycji (ma być współfinansowana z tego samego kredytu, co stadion miejski) zostanie rozpisany w I kwartale 2020. „Trwają przygotowania do procedury przetargowej. Kiedy termin będzie znany – poinformujemy o tym fakcie mieszkańców i media” – przekazuje Urząd Miasta. Koszt tej inwestycji szacowany jest na 42 mln złotych.

 

SIATKÓWKA

siatka.org – GKS Katowice z Alruon Virtu CMC Zawiercie na remis

[…] W sparingu zmierzyły się ze sobą siatkarze GKS-u Katowice oraz Aluron Virtu CMC Zawiercie.

Chociaż to Aluron Virtu CMC Zawiercie miał prowadzenie na początku spotkania (8:7), to szybko inictywa przeszła na stronę gospodarzy meczu (16:12). Podopieczni Dariusza Daszkiewicza nie mieli problemów z utrzymaniem swojej zaliczki, pewnie wygrywając premierową odsłonę 25:19. Katowiczanie wyraźnie dominowali w tej partii w ofensywie, kończąc 60% swojej skuteczności. Do tego trzy razy zapunktowali blokiem i dodali do swojego dorobku dwa asy serwisowe.

Drugi set lepiej rozpoczęli siatkarze z Katowic, ale żadna z drużyn nie była w stanie odskoczyć, gra cały czas była wyrównana i obie ekipy grały na styku (15:16). Rozstrzygnięcie w tej części meczu przyniosła dopiero gra na przewagi, w której minimalnie lepsi byli siatkarze ze stolicy Śląska, ponownie byli oni bardziej skuteczni w ataku.

Znów dwa punty więcej na swoim koncie na początku meczu mieli gracze z Katowic, ale zawiercianie cały czas trzymali się blisko rywali (15:16). Dopiero w kluczowym momencie piąty bieg wrzucił czwarty zespół poprzedniego sezonu PlusLigi i triumfował 25:22. Niewiele zmieniło się w secie numer cztery, w którym cały czas żadna z drużyn nie była w stanie odskoczyć dość wyraźnie. Raz lepsi byli gracze GKS-u Katowice (16:15), raz Aluron Virtu CMC Zawiercie (21:20). Ostatecznie to właśnie goście z Zawiercia byli w stanie przechylić na swoją stronę wygraną w tej partii i całe spotkanie zakończyło się remisem 2:2.

Obie drużyny skończyły 49% swoich akcji w ofensywie, choć GKS Katowice przyjmował o wiele lepiej. Podopieczni Dariusza Daszkiewicza co prawda posłali na stronę rywali 6 asów serwisowych, ale popsuli aż 24 zagrywki. Liderem GKS-u był Wiktor Musiał, który zapisał na swoim koncie 21 oczek, kończąc mecz z ratio +14.

GKS Katowice – Aluron Virtu CMC Zawiercie 2:2 (25:19, 27:25, 22:25, 23:25)

 

HOKEJ NA LODZIE

sportowepodhale.pl – Zabrakło cierpliwości

[…] Po rzuceniu krążka przez arbitra już nie było tak miło. Goście zaatakowali jakby był to mecz o życie i szybko objęli prowadzenie. W zamieszaniu podbramkowym Rajamaki wepchnął krążek do bramki. W 6 minucie było już 2:0 dla katowiczan, którzy wykorzystali grę w przewadze. Kolusz spod niebieskiej wrzucił krążek na bramkę, a Krężołek zmienił jego lot. Gospodarzom szybko nadarzyła się okazja do złapania kontaktu, lecz podczas gry w przewadze, nie tylko, brakowało im cierpliwość. Zbyt szybko chcieli pokonać Rahma, a – jak mówi przysłowie – co nagle to po diable. Ich ataki były jednostajne, bez przyspieszenia i nawet gdy rywal popełniał błędy w obronie, potrafił je skorygować.

[…] W drugiej tercji „pan” chaos rządził na tafli. Hokeiści mieli ogromne problemy ze zmuszeniem krążka do posłuszeństwa, podania nie znajdowały adresatów, składne akcje można było policzyć na pacach jednej ręki. Często też nerwy puszczały graczom i dochodziło do przepychanek. Na pocieszenie trzy razy krążek lądował w bramce, dwukrotnie po błędach bramkarzy.

[…] Podhale indywidualnymi akcjami, skazanymi na niepowodzenie, próbowało rozmontować defensywę przeciwnika. Katowiczanie z łatwością rozbijali te ataki. Już na początku trzeciej odsłony górale ,mieli idealną okazję do wyrównania (Sulka). Z kolei przyjezdni grając w osłabieniu mieli ogromną szasnę postawić kropkę nad „i”, lecz Kolusz przestrzelił w wymarzonej sytuacji. 2:57 sekund przed końcem Podhale wycofało bramkarza, ale ten manewr, mimo i przez niemal cały czas gra toczyła się w tercji rywala, nie przyniósł im efektu.

KH Podhale Nowy Targ – GKS Katowice 2:3 (0:2, 2:1, 0:0)

 

jasnet.pl – Ciasno jak w… czołówce PHL

[…] W niedzielny wieczór podopieczni trenera Roberta Kalabera przegrali na wyjeździe z GKS Katowice 0:2 (0:0, 0:0, 0:2), a oba gole dla rywali zdobył Grzegorz Pasiut, który zresztą kilka lat temu występował w Jastrzębiu.

[…] Mecz w Katowicach był niezwykle wyrównany i równie dobrze mógł skończyć się wygraną jastrzębian. Obie ekipy stoczyły walkę „cios za cios”, jednak za sprawą świetnej formy bramkarzy (Robin Rahm i Ondrej Raszka wybronili ponad sześćdziesiąt uderzeń!) rezultat nie zmieniał się aż do 51. minuty. Faktem jest niestety, że na początku nasi hokeiści zmarnowali kapitalną okazję do objęcia prowadzenia (podwójna przewaga przez ponad minutę), natomiast w trzeciej popełnili jeden błąd, który okazał się decydujący.
Podobnie jak to już miało miejsce, rywal strzelił naszej drużynie gola tuż po tym, jak podopieczni Roberta Kalabera tłamsili go przez dwie minuty w przewadze. Dokładnie tak było w niedzielny wieczór – w 49. minucie Nestori Lahde za zahaczanie udał się na ławkę kar, a gdy wrócił na lód, to zaledwie osiem sekund później katowiczanie zdobyli decydującą bramkę. Co więcej, to właśnie Lahde wraz z Grzegorzem Pasiutem wyprowadził ten cios. Na finiszu JKH GKS poszedł na całość, więc bramka na 2:0 (gdy Raszka zjechał już z lodu) była tylko tego efektem.

GKS Katowice – JKH GKS Jastrzębie 2:0 (0:0, 0:0, 2:0)

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Felietony Piłka nożna

Trudność w podejściu do średniawki

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Aaaa qrwa jego mać…

To moja reakcja na gola Rakowa w doliczonym czasie gry w Gdańsku. Bo zaczynam pisać zaraz po. I tak, jak kolejka zaczęła się dobrze, bo Termalica wygrała w Lubinie, to potem pewnie lepszy byłby dla nas remis z Białymstoku, ale OCZYWIŚCIE Górnik musiał strzelić w doliczonym, lepszy byłby remis lub porażka Rakowa, ale OCZYWIŚCIE Raków musiał strzelić w doliczonym. I luj Bobcki strzelił, bo dwie drużyny się od nas oddaliły w tabeli.

Ktoś powie – trzeba było wygrać w Kielcach. No pewnie, że trzeba było, ale nie wygraliśmy. A nasze zdobywane punkty – zwłaszcza w tej fazie sezonu – mają taką samą wagę jak straty punktów przez przeciwników.

Przechodząc do naszego meczu. Nie wiem, jak to ugryźć szczerze mówiąc. Bo mam wrażenie, że Korona była do zdobytej bramki po prostu słaba. Potem się rozkręcili i w końcówce mogli strzelić zwycięskiego gola. Więc summa summarum remis jest sprawiedliwy. Bo gdy piszę, że Korona była słaba, to trzeba zaznaczyć, że my nie byliśmy jakoś specjalnie lepsi. Uważam, że do straconej bramki trochę lepsi byliśmy. Ale tylko trochę, to nie był jakiś wielce dobry mecz GKS Katowice. Był średni.

O ile defensywa tym razem dała radę i dopuściła do utraty tylko jednej bramki, to w ofensywie byliśmy bezbarwni. Niby kilka razy podeszliśmy pod bramkę przeciwnika, niby jakieś sytuacje się pojawiły, ale tym razem wykończenie czy ostatnie podanie były słabe. I tu mam pretensje do naszych zawodników, bo zalążki tych akcji były znowuż bardzo dobre. Naprawdę potrafimy pod to pole karne podchodzić i wszystko tkwi w tym, czy dobrze wykończymy akcję – najlepiej celnym strzałem. W poprzednich meczach wyglądało to kapitalnie. Tym razem – mizernie.

Znowu będę się czepiał. Bartka Nowaka. Znów nasz najlepszy zawodnik ligi, mając dobre sytuacje wyglądał, jakby chciał wykończyć czy zagrać ostatnie podanie „pięknie”. Czasem tej zabawy jest po prostu za dużo. Oczywiście te niekonwencjonalne zagrania dały kilka wspaniałych asyst. Ale jeśli chodzi o gole, to już tak nie było. Przecież z tej wyjątkowej techniki naprawdę idzie skorzystać, jednocześnie zachowując prostotę. Uderzyć po długim rogu temu Dziekońskiemu, gdy praktycznie cała bramka jest odsłonięta. Ewentualnie nawinąć przeciwnika i strzelić. Bartek wysoko zawiesił poprzeczkę, dlatego mam uwagi. Przecież on krawaty potrafi wiązać na tym boisku, ale w związku z tym zdarza mu się przedobrzyć.

Ale tak jak napisałem – cała ofensywa była jakaś niemrawa. Ilja znów zmarnował jedną kapitalną sytuację. I czasem sam już nie wiem, co sądzić o tym zawodniku. Bo mało strzela goli i sporo sytuacji marnuje. Znów doceniam jego pracę w środku boiska, przy rozegraniu. Z Koroną choćby kapitalnie wypuścił Nowaka. Z Motorem też miał wielki udział przy rozprowadzeniu akcji bramkowej. Ale tak jak mówię, nie mam uwag co do gry w środku boiska. Problem pojawiał się przed i w polu karnym.

Korona w tym czasie frustrowała raz po raz swoich kibiców. Psioczyli oni dość mocno na piłkarzy. Kielczanie raz po raz bowiem tracili piłki i nie potrafili rozegrać dobrej ofensywnej akcji zakończonej strzałem. Nie wyglądali jak swoja wersja z jesieni.

Cieszy kolejny gol Arkadiusza Jędrycha. Capitano – wzorem Radomiaka – asystował sam sobie od słupka. Chyba lubi halówkę i grę od bandy. Po raz kolejny trafił do siatki i myśleliśmy, że ten gol da nam zwycięstwo, a najlepiej gdybyśmy potem strzelili drugą bramkę.

Patrząc na to z drugiej strony, to znów trzeba powiedzieć, że stara GieKSa taki mecz by przegrała w końcówce. Można powiedzieć, że w Krakowie – z mega słabą Cracovią – nie ugraliśmy nawet punktów. Aż tak słaba jak Pasy Korona wczoraj nie była. Więc remis na wyjeździe z solidną drużyną z ekstraklasy oczywiście nie jest złym wynikiem. Oczywiście należy wziąć pod uwagę też nasze osłabienia kadrowe. Przecież nie było Strączka, Klemenza, Kowalczyka, Galana, Zrelaka. Trener musi odkrywać i dostosowywać szerszą kadrę. I znowuż jak na to, że mamy tyle osłabień – wyniki są bardzo w porządku.

Tylko ten niedosyt. Naprawdę można było w tym spotkaniu ugrać więcej i poprawić swoją sytuację w tabeli dopisując trzy punkty. Tak dopisujemy jeden. Co oczywiście też jest zdobyczą. Każdy punkt jest na wagę złota.

Po tej fatalnej porażce z Cracovią GieKSa rozegrała cztery mecze – dwukrotnie u siebie wygrywając i dwa razy remisując na wyjeździe. Ostatecznie jest to układ bardzo dobry. Grając w taki sposób przez cały sezon zdobywa się 68 punktów. W obecnych rozgrywkach wystarczyłoby do mistrzostwa. Ostatecznie więc ostatnia tzw. forma katowiczan jest bardzo dobra.

Każdy był po tym meczu niepocieszony. Jacek Zieliński – znany ze swojego marudzącego tonu – tak właśnie trochę pomarudził na konferencji prasowej. Rafał Górak też nie był przeszczęśliwy, ale też mówił, żeby nie utyskiwać aż tak bardzo na ten remis. No i te nastroje szkoleniowców chyba oddają, to co widzieliśmy w Kielcach. Każdy był trochę rozczarowany po tym remisie, a jednocześnie wiedział, że można było ten mecz przegrać. Więc nie narzekam aż tak bardzo, ale trochę narzekam.

Patrząc teraz na perspektywę gry w pucharach – myślę, że Raków i Górnik znajdą się w czwórce. Jeśli tak, to piąte miejsce da przepustkę do Europy, bo obie ekipy zagrają w finale Pucharu Polski w najbliższą sobotę. Wychodzi więc na to, że o to piąte miejsce w pucharach rywalizować będzie GieKSa, Wisła Płock i Zagłębie. Lubinianie dali ciała z ekipą z Niecieczy i wygląda jakby spuchli, choć lekceważyć ich nie można. Dzisiaj z zapartym tchem będziemy obserwować mecz Wisła – Radomiak i musimy kibicować gościom – od wyniku tego spotkania będzie zależeć bardzo, bardzo wiele. Natomiast żadna z wymienionych trzech drużyn kompletu punktów raczej nie zdobędzie, więc trzeba zminimalizować punktowe straty. Na plus jest to, że i z Zagłębiem, i z Płockiem mamy lepsze bilanse bezpośrednie.

Świat się nie zawali, jeśli GieKSa do pucharów nie wejdzie. Przecież jeszcze niedawno walczyliśmy o utrzymanie. Ale nie ma się co oszukiwać, matematyka mówi, że udział w Europie jest po prostu realny. Jeśli na przykład GieKSa zdobyłaby w ostatnich czterech kolejkach 7-8 punktów, to gra w eliminacjach Ligi Konferencji będzie bardzo możliwa. To jest bonus, szansa, która się nadarza. I grzechem byłoby nie powalczyć.

Jest jednak jeden warunek. Z Termalicą za tydzień trzeba bezwzględnie wygrać. Jakkolwiek nie jest to typowy outsider prezentujący się beznadziejnie, to jednak jest to ostatnia drużyna ligi, którą będziemy podejmować. W kolejnych trzech spotkaniach o punkty będzie dużo trudniej. Trzeba więc sobie ustawić sytuację tak, żeby z 47 punktami startować do trzech ostatnich kolejek.

Kontynuuj czytanie

Galeria Kibice Piłka nożna

Kibicowskie święto w Kielcach

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Zapraszamy do galerii z Kielc, gdzie GieKSa podzieliła się punktami z Koroną. Zdjęcia zrobił dla Was Misiek. 

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Górak: Nie będę przesadzał z ubolewaniem

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po meczu Korona Kielce – GKS Katowice wypowiedzieli się trenerzy obu drużyn – Jacek Zieliński i Rafał Górak. Poniżej prezentujemy główne opinie szkoleniowców, a na dole zapis audio całej konferencji prasowej.

Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Przyjmujemy i szanujemy tę zdobycz punktową – jednopunktową. Wydaje mi się, że nie byliśmy dzisiaj najlepszą wersją siebie, na pewno mogliśmy grać lepiej, szczególnie w działaniach, gdy mieliśmy piłkę. Trochę to szwankowało i z tego może troszkę jestem niezadowolony. Jednak z samego przebiegu meczu, gdzie uważam, że remis jest sprawiedliwy, nie będę zbytnio przesadzał z ubolewaniem nad tym punktem. Bo to jest trudny teren i nikomu się łatwo tutaj nie gra. Był pełny stadion i to też chyba fajne dla kibiców, bo ci ludzie dzisiaj dużo dawali, widać dużo walki i zaangażowania. Były momenty lepsze i gorsze zarówno w jednej, jak i drugiej drużynie, dlatego uważam, że jest okej. Cieszę się również, że drużyna jako całość zdaje egzamin, w takim momencie, bo dzisiaj przyjechaliśmy bez sześciu ważnych zawodników. Ta głębia kadry, chciałem to podkreślić, daje radę i zawodnicy, którzy grali mniej wchodzą i realizują swoje zadania. Remis przyjmuję ze zrozumieniem, uważam, że jest to wynik zasłużony.

Jacek Zieliński (trener Korony Kielce):
Nie wiem jak ocenić ten mecz i ten punkt, czy on jest zdobyty czy są dwa stracone. Ale jak się goni wynik i ma się punkt w końcówce, to jest to w miarę zdobycz. Natomiast liczyliśmy na więcej, trochę inaczej miała wyglądać pierwsza połowa, oddaliśmy za dużo przestrzeni przy stałych fragmentach. Wiedząc, że GKS jest w tym groźny, to najbardziej boli, jak się traci taką bramkę. No nic, w piątek kolejny mecz u siebie i tu już nie będzie półśrodków, tu po prostu trzeba wygrywać.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga