Dołącz do nas

Piłka nożna Prasówka

Ekipa Góraka straciła dwa punkty – opinie mediów na temat meczu Legionovia-GKS 2:2

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Zapraszamy do przeczytania fragmentów doniesień mass mediów na temat wczorajszego meczu Legionovia Legionowo – GKS Katowice. Drużyny podzieliły się punktami, mecz zakończył się wynikiem 2:2 (1:1).

 

sportdziennik.pl – Lider z Katowic

Remis w Legionowie sprawił, że GieKSa co najmniej do dzisiejszego wieczora będzie liderem II ligi. Zaledwie punkt wywalczyli katowiczanie w starciu z przedostatnią w tabeli Legionovią. W rozgrywanym w prawie 30-stopniowym upale meczu 26. kolejki dwukrotnie obejmowali prowadzenie i dwukrotnie je tracili.

Rywale udowodnili, że ich ostatnia wygrana w Łodzi nie była przypadkowa, wysoko zawieszając poprzeczkę. Na miano bohatera zapracował Arkadiusz Jędrych.

Stoper i pełniący obowiązki kapitana zespołu (pod nieobecność Adriana Błąda) dwukrotnie świetnie znajdywał się w polu karnym, finalizując dośrodkowania Szymona Kiebzaka z rzutu rożnego i Macieja Stefanowicze z rzutu wolnego.

[…] W meczach wyjazdowych zrobili krok do przodu, bo w trzecim tegorocznym meczu zdołali zapunktować, ale po remisie na terenie zespołu niemal zdegradowanego mają prawo odczuwać niedosyt.

 

dziennikzachodni.pl – Ekipa Góraka straciła dwa punkty

Remis z Legionovią to dla GKS Katowice niemal porażka. Sytuacja w tabeli wciąż jest jednak więcej niż dobra.

[…] Ekipa Rafała Góraka na mecz w Legionowie wyszła bez pauzującego za kartki kapitana Adriana Błąda, którego miejsce zajął Marcin Urynowicz. Katowiczanie, pomimo upału, zaczęli spotkanie energicznie i w 24 minucie Arkadiusz Jędrych po niskim dośrodkowaniu z rzutu rożnego wpakował piłkę do siatki.

W tym momencie GKS uznał najwyraźniej, że drugoligowy słabeusz został pokonany, bo pozwolił rywalom na złapanie rytmu, a sam za sprawą Piotr Kurbiela nie wykorzystał okazji, by faktycznie „zamknąć” mecz. Zemsta gospodarzy nastąpiła w 42 minucie i miała postać rzutu karnego. Legionowia miała jeszcze okazję do kolejnego trafienia, ale do szatni zespoły schodziły przy 1:1.

2:1 dla Katowic zrobiło się tuż po powrocie na murawę, gdy ponownie Jędrych znalazł sposób na bramkarza rywali, tyl razem strzelając głową. I ponownie Legionovia się odgryzła po zamieszaniu w polu karnym i znów przystąpiła do ataków. Piłki meczowej nie wykorzystał jednak Jakub Habusta i GKS nieoczekiwanie stracił dwa punkty w drodze do powrotu na zaplecze Ekstraklasy.

 

sportslaski.pl – Lider jeszcze nie teraz. Punkt jedzie do Katowic

Z jednym punktem wracają do Katowic z Legionowa piłkarze GKS-u. Podobnie jak w sobotnim starciu ze Stalą Rzeszów podopieczni trenera Rafała Góraka dwukrotnie wypuszczali z rąk prowadzenie. Tym razem nie udało im się jednak zadać decydującego ciosu i wykorzystać szansy na objęcie pozycji lidera II-ligowej tabeli.

Obraz pierwszych minut środowego starcia mógł nieco zaskakiwać. Legionovia, która jest już niemal pogodzona ze spadkiem z ligi, była równorzędnym rywalem dla walczącej o awans GieKSy. Obie ekipy starały się cierpliwie grać piłką, ale przez ponad 20 minut nie wynikło z tego żadne zagrożenie dla którejś z bramek.

[…] W 24. właśnie po rzucie rożnym prowadzenie swojej ekipie dał Arkadiusz Jędrych. Defensor GKS-u ładnym uderzeniem z narożnika pola bramkowego skierował piłkę do siatki. Niewiele brakowało, by 3 minuty później w podobny sposób gospodarze odpłacili się katowiczanom. Patryk Koziara dośrodkował z wolnego z okolic narożnika boiska, a „główkę” Oskara Koprowskiego kapitalnie obronił Bartosz Mrozek.

W 30, minucie drużyna trenera Rafała Góraka powinna mieć już dwubramkową zaliczkę. Wybijający piłkę ze swojej „szesnastki” Piotr Maślanka trafił w Szymona Kiebzaka, od którego futbolówka odbiła się tak, że trafiła prosto pod nogi Piotra Kurbiela. Stojący 5 metrów od bramki napastnik Katowic trafił prosto w interweniującego Podleśnego, który uratował swój zespół przed utratą gola.

Stracona szansa zemściła się w końcówce pierwszej odsłony. Grzegorz Janiszewski zupełnie niepotrzebnie faulował wychodzącego z pola karnego zawodnika Legionovii, a arbiter zdecydowanym gestem wskazał na „jedenastkę”. Z „wapna” pewnie uderzał Patryk Koziara i zrobiło się 1:1. Przyjezdni schodząc na przerwę z remisem mogli zresztą odetchnąć z ulgą, bo zanim sędzia zaprosił obie ekipy do szatni gotowało się w polu karnym Mrozka. Znakomitą okazję na gola miał Zembrowski, ale z kilku metrów przeniósł piłkę nad poprzeczką.

GieKSa dobrze wykorzystała kwadrans na zebranie sił i już 45 sekund po wznowieniu gry odzyskała prowadzenie. Znowu rzut wolny i znowu Arkadiusz Jędrych.

[…] Gospodarze na odrobienie strat potrzebowali ponad 20 minut. Po wrzucie z autu i małym bilardzie w „szesnastce” GKS-u piłkę do siatki skierował wprowadzony na boisko 5 minut wcześniej Andrzej Trebuha..

Piłkarze trenera Bogdana Jóźwiaka kończyli mecz w „dziesiątkę” po tym, jak za drugą żółtą kartkę plac gry opuścił Daniel Choroś. „GieKSa” stworzyła sobie dwie okazje na gola „za trzy punkty”. Najpierw z rzutu wolnego płasko uderzał Maciej Stefanowicz, ale choć piłka zmierzała tuż przy słupku bramki Podleśnego golkiper miejscowych nie miał kłopotu z jej złapaniem. Już w doliczonym czasie w zamieszaniu w polu karnym rywala tuż obok słupka strzelił rezerwowy Jakub Habusta.

 

sportowefakty.pl – II liga: GKS Katowice zremisował z przedostatnim zespołem w tabeli. Stal Stalowa Wola ograła imienniczkę

GKS Katowice zremisował 2:2 z Legionovią Legionowo i stracił dwa punkty z przewagi nad trzecim w tabeli Górnikiem Łęczna.

[…] Jako pierwsi na boisko wybiegli piłkarze Legionovii Legionowo oraz GKS-u Katowice. Wicelider i mocny kandydat do awansu był faworytem, ale przedostatnia w tabeli Legionovia potwierdziła, że jest dobrze dysponowana. W sobotę ekipa z Mazowsza wygrała 2:1 na stadionie Widzewa Łódź, a tym razem zremisowała 2:2.

Gole dla zespołu prowadzonego przez Rafała Góraka strzelił Arkadiusz Jędrych. Od początku sezonu trafił do bramki przeciwników siedem razy i to okazały wynik, biorąc pod uwagę, że jest obrońcą. Legionovia, uskrzydlona udanym pościgiem w Łodzi, dwukrotnie odpowiedziała katowiczanom. GKS w tym roku wygrał dwa z sześciu meczów, mimo to w miarę spokojnie pozostaje na miejscu premiowanym awansem.

 

infokatowice.pl – Tylko remis z Legionovią

GieKSa tylko zremisowała z praktycznie już zdegradowaną Legionovią 2:2.

[…] W pierwszych 20 minutach meczu z boiska wiało nudą. Przyjezdni częściej byli przy piłce, ale kompletnie tracili głowę, gdy zbliżali się w okolicę pola karnego przeciwnika. Gospodarze zaś skupiali się głównie na obronie. Pierwszą ciekawą akcję przeprowadziła w 22 min. Legionovia. Jędrych dał się w polu karnym wyprzedzić przeciwnikowi, który jednak zamiast strzelać, próbował jeszcze podawać futbolówkę do partnera i ta znalazła się w rękach Mrozka. 2 minuty później katowiczanie objęli prowadzenie po strzale Jędrycha, który wykorzystał dokładne podanie Kiebzaka z rzutu rożnego. W 27 min. mógł być już remis, ale świetną poradą po strzale głową Zemrowskiego wykazał się Mrozek. W 42 min., w zupełnie niegroźnej sytuacji, jeden z obrońców GieKSy popchnął swojego przeciwnika w okolicach linii pola karnego i sędzia podyktował jedenastkę, którą na bramkę zamienił Koziara. W końcówce gospodarze poszli za ciosem i przeprowadzili jeszcze kilka dynamicznych akcji, ale wynik spotkania do przerwy nie uległ już zmianie.

Druga część pojedynku rozpoczęła się świetnie dla katowiczan, którzy już w pierwszej minucie ponownie objęli prowadzenie. Strzelcem bramki został po raz kolejny Jędrych, który tym razem zaskoczył bramkarza strzałem głową. Po tym golu podopieczni trenera Rafała Góraka głównie myśleli o obronie korzystnego wyniku, co zemściło się w 69 min., kiedy Mrozka pokonał Trubeha. Dwubramkowy remis nie zmienił się już do ostatniego gwizdka sędziego, pomimo tego, że katowiczanie w ostatnich minutach grali z przewagą jednego zawodnika.

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Piłka nożna

Górnik Łęczna – GKS Katowice 1:0

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

27.10.2026 Łęczna
Górnik Łęczna – GKS Katowice 1:0
Bramki: Tkacz (32)
Górnik: Wilk – Turek, Radkowski (38. Kobryń), Kruk, Rogala (69. Quainoo), Tkacz (81. Deja), Walski, Myszkor, Akhmedov, Janaszek (69. Niewiarowski), Antkowiak (81. Korbecki)
GKS: Kikolski – Jirka (57. Galan), Olsen (57. Czerwiński), Jędrych, Klemenz, Wdowiak, Milewski, Wolski (75. Kowalczyk), Nowak, Wędrychowski (57. Bartlewicz), Szkurin (75. Kokosiński)
Ż.kartki: Myszor – Bartlewicz
Cz.kartki: 
Sędzia: Paweł Malec (Łódź)
Widzów: 1333

Kontynuuj czytanie

Felietony Piłka nożna

Taką GieKSę chcę oglądać zawsze

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po 344 dniach GKS Katowice przegrał u siebie. Przez niemal rok Nowa Bukowa była nie do zdobycia. Jak na drużynę „aspirującą”, a nie będącą na topie, jest to wynik wybitny. Rozegrać w tym czasie 17 meczów, w których rywal nie pokonał naszego zespołu to przestrzeń całego sezonu bez porażki. A gdy dodamy do tego, że zremisować się w Katowicach udało się tylko Legii, Jagiellonii oraz Widzewowi (ale przegrał w karnych) to należy dojść do wniosku, że każdemu przeciwnikowi w Katowicach jest niebywale ciężko. Nawet jeśli strzelali oni gola czy dwa, to jedynie rozjuszali maszynę Góraka, która potrafiła wbić jeszcze więcej bramek.

Aż przyjechała Pogoń Szczecin, z którą GieKSa zaczęła budować swoją twierdzę. Jakże to był inny mecz rok temu. Wówczas GieKSa oddała rywalowi piłkę i chciała umiejętnie defensywą kontrolować spotkanie. Wtedy Pogoń miała absurdalną wręcz statystykę posiadania piłki – 77 procent. Oddali aż 27 strzałów, ale… tylko 3 celne. Nasza taktyka okazała się wówczas skuteczna, bo GKS strzelił dwie bramki jeszcze w pierwszej połowie i skutecznie neutralizując poczynania gości – wygrał to spotkanie. Wczoraj obraz był inny. Widzieliśmy GieKSę ofensywną, prącą do przodu, starającą się grać nie tylko skuteczną, ale i ładną dla oka piłkę. To Pogoń była w pozycji wyczekującej i w pewnym momencie zadała decydujący cios. Można powiedzieć, że zarówno rok temu, jak i teraz drużyny zwycięskie wygrały wyrachowaniem.

Mimo wszystko uważam, że w związku z tzw. optyczną przewagą to GieKSa była bliżej osiągnięcia korzystnego rezultatu niż Szczecinianie rok temu. Wówczas ataki Pogoni ostatecznie były w większości jałowe i oprócz tego, że często byli na naszej połowie, niewiele z tego wynikało.

GieKSa rozegrała wczoraj dobre spotkanie, a nawet uważam, że fragmentami to był bardzo dobry mecz. Zwłaszcza w pierwszej połowie zwróciłem uwagę na to, jak potrafimy kapitalnie zagrać w destrukcji, wykorzystać ten swój pressing nie tylko jako sztuka dla sztuki, ale naprawdę, by odebrać piłkę rywalowi. Bardzo ciekawie rozgrywamy krótką grę w środku boiska, również przecież będąc pod presją przeciwnika. Tu Kowal, tu Kacper, tu pomoże Bartek – i gramy gdzieś na lewe czy prawe skrzydło, zdobywając teren. Po stracie bramki to już był napór GieKSy i ciągłe zbliżanie się pod pole karne rywala.

Przeciwnika jednak mieliśmy godnego. Pogoń jest bardzo dobrze zorganizowana w swoje obronie – postawili na obronę niską i w niej bardzo skutecznie neutralizowali nasze ataki. Nie mówię, że wszystko było u nas idealnie, ale trzeba przyznać, że imponująca liczba straconych bramek Pogoni – sześć w dziesięciu meczach – nie jest dziełem przypadku i goście to wczoraj po prostu udowodnili.

Naszych ataków nie nazwałbym jałowymi. Uważam, że były dobre i dynamiczne. Brakowało natomiast trochę precyzji, a czasem decyzji. Trochę za dużo w tej końcowej fazie jest kombinacji – oczywiście, jak ta kombinacja wyjdzie, że to jest szansa na piękną, bramkową akcję. Ale nie przeplatamy właśnie tych kombinacji z próbami uderzeń. Ja wiem, że było ciasno w polu karnym, ale mimo wszystko, czasem można byłoby pokusić się o jakąś bardziej bezpośrednią próbę, na ten mityczny strzał z dystansu – i nie mam na myśli uderzenia z 25 metrów, ale jak  już jesteśmy niemal na linii szesnastki, to można byłoby spróbować. Wystarczy choćby spojrzeć na wczorajsze starcie Cracovii z Legią, gdzie padły dwa podobne gole i oba zza pola karnego. U nas nie ma w ogóle takich prób.

Mimo to i mimo tej kapitalnej defensywy Pogoni, do wyrównania brakowało naprawdę niewiele. Sam ten napór naszej drużyny powoduje, że w którymś momencie jakaś piłka może przejść, nawet jakiemuś obrońcy między nogami, tu się poodbija i padnie bramka. W doliczonym czasie gry Ilja miał bardzo dobrą sytuację i minimalnie przestrzelił. Byliśmy o włos.

Nie zapominajmy też o samym początku, kiedy Borja oddał strzał, ale Cojocaru kapitalnie to wybronił. Gdybyśmy prowadzili, obraz meczu mógłby być inny.

Ten napór GieKSy – zwłaszcza po straconej bramce – był tak wielki, że chyba… czasem zapominaliśmy o obronie. Mam na myśli pójście bardzo wysoko i sytuację, w której ze dwa czy trzy razy Pogoń po prostu „wykopała” piłkę do przodu i rywale wychodzili 2 na 1 czy 2 na 2. To jest koszt aż tak bardzo ofensywnej gry. Trochę ryzykownej. Ale trzeba powiedzieć, że GKS bramki po takich kontrach nie stracił.

Piłka nożna to gra błędów i po takim błędzie Pogoń strzeliła gola. Rzeczywiście – za duża była luka pomiędzy naszymi dwoma środkowymi obrońcami, gdy Szalai zagrywał długą piłkę do Sancheza. A potem to już był indywidualny pojedynek, nie najlepsze zachowanie Pau Resty, za to Sanchez pokazał swój kunszt, zastawił się, zrobił zwód i zaraz pozostawało mu tylko wykończenie akcji.

Tak więc w tym pojedynku na styku minimalnie lepsza oraz cwańsza okazała się Pogoń. Przegraliśmy naprawdę z dobrą drużyną.

I powiem tak – bo po różnych meczach, które GieKSa przegrywała miałem różne emocje – czasem smutek, czasem żal, czasem dużą złość, jak choćby po meczu z Lubinie. Tutaj jest zupełnie inaczej. Ani wczoraj, ani dzisiaj – nie mam kompletnie negatywnych odczuć. Naprawdę byłem dumny z tej drużyny, uważam, że zrobili wszystko, by ten mecz wygrać. A że pojawiły się błędy, to mogę tylko rozłożyć ręce i powiedzieć, że taki jest sport.

Mówiąc, że zrobili wszystko, mam na myśli nie tylko „zapieprzanie”. To oczywiście było widoczne aż nadto. Ale poza tym GKS pokazał kawałek dobrej piłki i jeśli w taki sposób czasem zdarzy się przegrać mecz, to nie będę miał żadnych pretensji. Jeszcze z jednego podstawowego powodu – ta gra napawa mnie optymizmem. I dokładnie z taką postawą w starciu z rywalem, który nie ma tak żelaznej defensywy jak Pogoń – GieKSa by taki mecz wygrała lub w najgorszym przypadku zremisowała.

Więc mam prośbę. Utrzymujcie to. Wiadomo oczywiście, że taktyka jest też uzależniona od przeciwnika. Ale utrzymujcie realizowanie tej taktyki w tak rzetelny sposób jak wczoraj. I wiadomo, że można jeszcze coś dołożyć. Niech Marcel czasem strzela. Niech Bartek Nowak też czasem zdecyduje się na uderzenie. Niech Wasyl czasem po prostu dośrodkuje tą prawą nogą lub wejdzie w pole karne. Tam brakuje czasem niuansów natomiast podkład jest bardzo dobry.

Obrona dalej musi pracować, bo choć ostatnio nie gra źle, to dalej mamy zaledwie jedno czyste konto w tym sezonie. Czasem jeden błąd kosztuje tyle, ile wczoraj.

To było piękne widowisko, prawdziwy ligowy pojedynek w środku jesieni, przy jupiterach, z dopingiem kibiców gospodarzy i gości. Po prostu esencja ligowej piłki. Z dwoma bardzo dobrymi drużynami, z których jedna okazała się minimalnie lepsza.

Ostatecznie po powrocie do ekstraklasowych zmagań mamy sześć punktów w trzech meczach. Nieźle, naprawdę nieźle. Teraz mamy tydzień przerwy i za chwilę znowu zacznie się bardzo intensywny czas. Sam nie wiem, jaka jest ta Korona, bo potrafi zagrać super mecz, a potem dość mizerny. Zobaczymy, jak zagrają dziś z Lechem. No a potem włączamy się do gry o Puchar Polski i mecz z zawsze groźną Łęczną na ich zawsze trudnym terenie. I na koniec października Widzew.

Walczymy dalej!

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna Wideo Wywiady

Rafał Strączek – laureat Bukowych Sztoli 2025/26

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Przed meczem z Pogonią porozmawialiśmy z Rafałem Strączkiem – pierwszym z dwóch laureatów Bukowych Sztoli za sezon 2025/26. Wyróżnienie jest przyznawane na podstawie ocen pomeczowych wystawianych przez Was – kibiców GKS Katowice. Zwycięzca nagrody opowiedział o pracy bramkarza u trenera Rafała Góraka, pobycie we Francji oraz o swojej rekonwalescencji.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga