GKS Katowice po raz pierwszy w swojej historii zagrał mecz w Bytowie. Dla kibiców takie spotkania, to możliwość zaliczenia „egzotycznego” wyjazdu. Oczywiście przez to, że w tej lidze już trochę czasu gramy, to takie „egzotyki” stają się powoli standardem. Beniaminkowie, którzy nie otrzaskali się z poziomem centralnym, są też zazwyczaj trudnymi klubami jeśli chodzi o organizację wyjazdu.
Klub z Bytowa miał duży problem z wysłaniem nam biletów, bo wejście na ich stadion odbywa się na podstawie wejściówek, na które muszą zostać naniesione dane osobowe. Nie było możliwości obejścia tego systemu, a regulacje Polskiego Związku Piłki Nożnej wymuszają na gospodarzach wysłanie biletów dla kibiców gości na tydzień przed meczem. Dzięki dobrej radzie, której udzielił przedstawiciel naszego stowarzyszenia kibiców, udało się ten system „lekko oszukać”. Na pewno przyda się innym zorganizowanym grupom kibiców gości w Bytowie.
Do Bytowa wyjechał jeden autokar i kilkanaście aut co dało liczbę 123 osób. Wspierało nas pięciu kibiców Górnika Zabrze i jeden Banika Ostrava. Wejście na sektor gości odbyło się bardzo sprawnie i ostatecznie 120 osób znalazło się na kameralnym obiekcie przed pierwszym gwizdkiem. Mieliśmy ze sobą trzy flagi – GKS Katowice, Ultras GieKSa i GieKSa on Tour. Całe spotkanie prowadziliśmy dobry doping (kliknij tutaj by zobaczyć video), a kulminacja radości przyszła po drugiej bramce dla GieKSy i śpiewach bez koszulek podczas burzy. Miejscowi ze skromnym młynem, który dopingował całe spotkanie.
Po meczu podziękowaliśmy piłkarzom za dobre spotkanie, oni nam za doping i udaliśmy się w podróż powrotną, która w obie strony była spokojna. Teraz czas na Lubin.
Najnowsze komentarze