Kibice SK 1964
Echa Bukowej #94 – Najlepsza zgoda na świecie świętuje 25-lecie!
Mecze, których atmosferę odczuwa się przez cały poprzedzający tydzień, to sól piłki nożnej. Ich klimat pozostawia wspomnienia na całe życie. Takie właśnie było spotkanie GieKSy z Banikiem z okazji 25-lecia zgody. W ostatnim tygodniu na łamach naszej strony przypominaliśmy poprzednie mecze między naszymi drużynami. W opinii wielu uczestników wczorajszego wydarzenia przebiło ono wszystkie poprzednie.
Cała zabawa rozpoczęła się na długo przed pierwszym gwizdkiem. Dotyczyła zarówno najmłodszych – których w specjalnie utworzonej strefie zabaw z dmuchańcami i innymi atrakcjami przewinęło się około pół tysiąca, jak i najstarszych – stoiska z gadżetami i cateringiem przeżywały prawdziwe oblężenie, a wspólnym śpiewom i powitaniom towarzyszyła muzyka dobrze dobrana przez DJ’a. Pamiątkowe bilety, szaliki i koszulki cieszyły się ogromnym powodzeniem, podobnie jak produkty gastronomiczne. Wszystko było doskonale zorganizowane i nie ma wpływu na taką ocenę fakt, że piszący te słowa jest dumnym członkiem Stowarzyszenia Kibiców GKS-u Katowice „SK 1964”, które było głównym organizatorem meczu. Ciężka praca wielu osób i odporność na „niedasizm” panujący w klubie zaowocowały tym, że feta przy Bukowej ostatecznie udała się znakomicie w wielu aspektach. Z najlepszych smaczków warto wymienić grę piłkarzy obu drużyn w specjalnych koszulkach z herbami obu klubów oraz rocznicowy tort, który piłkarze obu drużyn skonsumowali wspólnie.
Sam mecz był prawdziwym spektaklem na trybunach, jak przystało na spotkanie czołowych ekip polskiej i czeskiej sceny ultras. Ilość i jakość opraw budzi największy podziw dla ludzi, którzy musieli poświęcić wiele godzin, by przygotować takie widowisko. Nie sposób było śledzić wydarzeń na boisku, zbyt wiele działo się na trybunach. Publiczność skupiała się głównie na kolejnych elementach kibicowskiego świętowania. Prawie wszyscy z zachwytem, ale oczywiście nie można nie wspomnieć o grupce bardzo źle wychowanych osób, które zupełnie nieproszone pojawiły się na stadionie. Czyż nie zorientowały się, że nikt ich nie zapraszał? Czy aż tak na bakier z kulturą są te osoby, kryjące smutek pod naciągniętymi na uszy kominami? Czy naprawdę nie miały innego zajęcia niż próba zepsucia zabawy urodzinowej tysiącom ludzi?
Podsumowanie:
Oprawa:
Banik: sektórówka z imprezą + transparent z hasłem „poji nas rodinne pouto” + race i świece dymne, flagi na kijach w barwach FCB i GKS, złota sektorówka z datami założenia obu klubów + na kijach herby FCB i GKS, konfetti w barwach obu klubów.
GieKSa: sektorówka podwieszana „Silesian Family” + race.
Wspólnie: Transparent GKS Katowice & Banik Ostrava + „argentyna” + piro.
Frekwencja: 4161.
Gospodarze z Ostrawy: około 700.
Wydarzenia: debiut flagi: Novojicinsko & Bogucice.
Piłka nożna
LIVE: Remis cenniejszy niż złoto
17.05.2026 Katowice
GKS Katowice – Jagiellonia Białystok 2:2
Bramki: Nowak (3), Galan (78) – Vital (31), Pululu (56-k)
GKS: Strączek – Wasielewski, Czerwiński, Jędrych, Olsen (90. Klemenz), Galan (90. Jirka) – Kowalczyk, Milewski (65. Rasak), Nowak, Marković (65. Wędrychowski) – Zrel’ák (65. Szkurin).
Jagiellonia: Abramowicz – Wojtuszek, Vital, Kobayashi, Montoia, Pozo (76. Jóźwiak), Kozłowski (90. Nahuel), Lozano (63. Mazurek), Imaz, Szmyt, Pululu (63. Bazdar).
Ż.kartki: Wasielewski, Jędrych, Galan, Olsen
Cz.kartki:
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)
Widzów: 14651
Piłka nożna Wywiady
Wasielewski: Tutaj się odnalazłem
Po wysokiej wygranej z Termalicą porozmawialiśmy z Marcinem Wasielewskim, reprezentującym w przeszłości barwy Termalici oraz z Mateuszem Kowalczykiem, wracającym na boisko po kontuzji.
Długo zastanawiałeś się nad przedłużeniem kontraktu?
Marcin Wasielewski: Zależy od punktu widzenia. Fajnie, że się po prostu dogadaliśmy i przedłużyłem kontrakt. Jest mi tutaj dobrze, świetnie się czuję. Fajnie, że będzie więcej o dwa lata.
Po twojej przygodzie z Termalicą dziennikarze mówili, że niekoniecznie się sprawdziłeś, a…
Nie lubię mówić o przeszłości. Są to pewne rzeczy, których wiele osób nie rozumie i nie wie. Tutaj się po prostu odnalazłem, dostałem większą szansę. Byłem w stanie pokazać na co mnie stać i myślę, że teraz nieźle to wygląda.
Teraz wiele osób ocenia cię jako najlepszego wahadłowego ligi.
Czy najlepszy? Znam swoją wartość, każdym meczem próbuję robić swoje i nie odpuszczać. Przede wszystkim nie mieć żadnych pretensji do siebie, robić wszystko, co w mojej mocy. Jeżeli to tak fajnie wygląda, to się cieszę. Mam nadzieję, że będę to powielał w każdym kolejnym występie.
Fassbender już pewnie widział tę piłkę w siatce, a ty wyskoczyłeś mu zza pleców i wybiłeś za linię końcową.
Taktyka jest na początku trudna do zrozumienia, ale po okresie wdrożenia to są już automatyzmy. Robi się to automatycznie, intuicyjnie, nie zastanawia się nad tym. Po prostu to wychodzi – jeśli gra się ciągle tym systemem, to jest znacznie łatwiej. Mnie on odpowiada, bo mogę pokazać w całej krasie moje umiejętności, w grze do przodu i z tyłu.
Wybiegasz już myślami w europejskie puchary?
Przede wszystkim następny mecz. Piast Gliwice – to jest najważniejsze. Żadne puchary i myślenie gdzieś w przód. Najważniejszy jest zawsze następny rywal.
Pierwsza bramka w tym sezonie, od razu po powrocie po kontuzji.
Mateusz Kowalczyk: Dokładnie. Nie ukrywam, że siedziało mi gdzieś w głowie to, że nie strzeliłem, ale w końcu się udało. Wygraliśmy wysoko, chociaż wydaje mi się, że mecz nie porywał piłkarsko zarówno w moim wykonaniu, jak i drużyny. Cieszę się, że ta bramka przyszła, lekka ulga.
Jaki był plan na ten mecz?
Chcieliśmy zagrać swoje i strzelić jak najszybciej bramkę i cieszy, że to się udało w pierwszej połowie. Termalica naprawdę wyglądała dobrze piłkarsko, ale mieliśmy gdzieś łatwość z dochodzeniem do sytuacji, to był klucz.
Jaki był przekaz w szatni po tym, jak straciliście bramkę, która mogła dać wiatru w żagle rywalowi?
To nie było potrzebne. W szatni sobie powiedzieliśmy, że musimy zacząć lepiej grać w piłkę i więcej się przy niej utrzymywać, bo w pierwszej połowie za szybko się jej pozbywaliśmy, to nie było potrzebne.
Długo byłeś poza grą, jak czułeś się dziś na boisku?
Pogoda nie pomagała. W 60-70. minucie odczuwałem ten mecz, ale miałem dużo ćwiczeń dodatkowych, biegania. Też trenuję z drużyną ostatnie 1,5 tygodnia, fizycznie jest coraz lepiej. Te ostatnie trzy mecze będą jeszcze lepsze fizycznie.
Od początku był taki plan, że grasz te 60-70 minut?
Nie mam pojęcia *śmiech*. Trenera trzeba spytać.
Jesteśmy na trzecim miejscu, chyba możemy o tym mówić głośno, że w tym momencie, na tym etapie sezonu, europejskie puchary to jest cel GKS-u Katowice.
Patrzymy w górę. Teraz wygraliśmy ważne mecz z Termalicą, za tydzień jedziemy na Piasta. Ta liga jest taka, że nie można nic zlekceważyć. Jedna porażka może cię zepchnąć w dół, a jedna wygrana wywindować do góry. Musimy być skupieni na kolejnym zadaniu.
Dzisiaj fantastyczna atmosfera na Arenie Katowice, czuliście to na boisku?
Super było. Mimo tego, że gramy o 12 w niedzielę, to kibice dali radę. To niesie się, doping po każdym wślizgu czy udanym zagraniu pomaga zawodnikowi na boisku.
Galeria Piłka nożna
My im nie dali wygrać
Ostatni mecz w tym sezonie na Nowej Bukowej GieKSa zremisowała z Jagiellonią Białystok 2:2. Zapraszamy do fotorelacji z Areny Katowice.


Najnowsze komentarze