Kibice
Echa Bukowej #79 – Goście pod lupą – jesień 2019
Życie z nami gra w pokera: raz zabiera, raz zabiera… Nie dość, że taka marka jak GKS Katowice błąka się po niskich ligach, zamiast świecić w Ekstraklasie pełnym blaskiem, to na domiar złego nawet tak mała przyjemność jak spotkania w 2. lidze została nam – do odwołania – zabrana przez epidemię jakiegoś bezczelnego wirusa! Czy może być gorzej?
Owszem, może – są przesłanki mówiące o tym, że w przypadku anulowania obecnego sezonu, zostaniemy w 2. lidze na kolejny rok. To perspektywa parszywa niebywale, tym gorsza jeśli sobie uświadomimy, że przy takim wariancie prawdopodobnie skład nowej 2. ligi będzie jeszcze mniej atrakcyjny kibicowsko niż teraz, a już teraz – delikatnie mówiąc – szału nie ma! By uświadomić sobie, jak marnie to wygląda, wystarczy przypomnieć sobie, jak wyglądały w ostatnim półroczu wizyty drugoligowców przy Bukowej. Jeśli już wyrzuciliście tę część wspomnień z pamięci – nie martwcie się. Przygotowaliśmy dla Was podsumowanie.
Znicz Pruszków – 0, Bytovia Bytów – 0
Drugoligową przygodę rozpoczęliśmy od potyczek z gośćmi z Pruszkowa oraz Bytowa. Niestety w obu przypadkach nikt w sektorze gości się nie pojawił.
Olimpia Elbląg – 28
Na pierwszych gości musieliśmy czekać aż do trzeciego meczu przy Bukowej w sezonie. Kibice Olimpii zaskoczyli pozytywnie, nie tylko na tle ligowych rywali, ale też ze względu na dystans, jaki musieli pokonać, by znaleźć się w Katowicach, jak również fakt, że musieli to zrobić w środku tygodnia. Nie zawiedli – przyjechali za swoją drużyną w grupie prawie trzydziestoosobowej.
Skra Częstochowa – 0, Legionovia Legionowo – 0
Za sprawą terminarza mieliśmy przy Bukowej miesiąc z pustym sektorem gości. Wiadomo: Skra to nie Raków, Legionovia to nie Legia – wygórowanych oczekiwań więc nie było.
Warta Poznań – 8
Warta to nie Lech – to też wiadomo – ale jednak Warta to Warta. Ma swoje wąskie grono zaangażowanych kibiców, więc wyprawa na pucharowy pojedynek w środku tygodnia się odbyła. Prawidłowo.
Lech II Poznań – 0
Rezerwy Lecha to tym bardziej nie Lech ani również nie Warta. Tu nie mogło być inaczej i kolejny mecz musiał się obyć bez kibicowskich atrakcji ze strony rywala.
Elana Toruń – 355
Aż do października musieli czekać kibice GieKSy, by w 2. lidze rozegrać mecz przy Bukowej z rywalem, który coś znaczy w świecie kibicowskim, a dodatkowo niedarzonym sympatią ze względu na konszachty z odwiecznym rywalem z Chorzowa. Liczba solidna, a nawet bardzo dobra zważywszy na fakt, że Ruch grał w tym czasie swój mecz, więc wspomógł przyjaciół wyłącznie reprezentacyjnym składem. Wreszcie stadion w Katowicach był świadkiem utarczek słownych i rywalizacji wokalnej. Kibice z Torunia ostatecznie wokalnie wypadli poniżej potencjału, jednak…
Pogoń Siedlce – 0
…nie godzi się narzekać na kibiców gości, którzy w solidnej liczbie pojawili się na meczu gdy poza nimi nie widzi się nikogo na trybunie za północną bramką całymi tygodniami! Po meczu z Elaną przyszedł pojedynek z Pogonią Siedlce… i znów pustka.
Stal Stalowa Wola – 162
Na tle ligowej szarzyzny czy wręcz nicości, kibice Stali Stalowa Wola to solidna liczba. Jeżdżą na tyle, ile potencjał im pozwala.
Gryf Wejherowo – 0
Ostatni akcent roku i znów smutny sektor gości. Przynajmniej postawa piłkarzy zrekompensowała brak rywalizacji na trybunach…
Galeria Piłka nożna
GieKSa&Baník – 30 lat przyjaźni
Mecz GKS-u Katowice z Baníkiem Ostrava był wyjątkową okazją do świętowania trzech dekad kibicowskiej przyjaźni. Zobaczcie fotorelację, którą przygotował dla Was Marcin.
Galeria Kibice Piłka nożna
Huczny jubileusz!
To było bardzo udane świętowanie przyjaźni pomiędzy GieKSą i Banikiem! Zapraszamy do fotorelacji z Nowej Bukowej.
Piłka nożna Wywiady
Kowalczyk: Spodziewaliśmy się, że Raków coś zmieni
Zapraszamy do wywiadu ze strzelcem bramki na 3:1 dla oraz młodzieżowym reprezentantem Polski Mateuszem Kowalczykiem.
Pewne zwycięstwo GieKSy w Częstochowie. Wróciłeś też do zespołu po przerwie reprezentacyjnej. Jak się czułeś na boisku i jak gra ci się w masce?
Mateusz Kowalczyk: Przede wszystkim cieszy wreszcie zwycięstwo na wyjeździe, i to dosyć przekonujące. Może poza tymi pięcioma–dziesięcioma minutami pod koniec pierwszej połowy, ale poza tym było naprawdę okazale. Realizowaliśmy to, co sobie założyliśmy, więc to na pewno cieszy.
Jeśli chodzi o maskę, to myślę, że po jakimś czasie już się do niej przyzwyczaiłem. Na początku był lekki dyskomfort, ale jeśli mam strzelać gole, to mogę w tej masce zostać już do końca. Zobaczymy.
Wspomniałeś o przekonującym zwycięstwie. Opowiedz o realizacji planu na dzisiejszy mecz.
Myślę, że w Rakowie zaszły spore zmiany i chcieliśmy to wykorzystać. To jeszcze nie jest ten Raków, który oglądaliśmy wcześniej. Dużo się tam zmienia, więc staraliśmy się znaleźć na to sposób. Z boiska wydawało mi się, że chcieliśmy wykorzystywać przestrzenie w środku, a następnie przenosić grę na boki. To nam się udawało. Szkoda, że straciliśmy bramkę na 1:1, bo Raków po zdobyciu gola trochę nas przycisnął. Jednak szybka bramka w drugiej połowie pozwoliła nam ponownie kontrolować mecz i ostatecznie doprowadziła do zwycięstwa. To bardzo cieszy.
To pokazuje, że zespół wykonał dobrą pracę podczas tych trzech tygodni. Ciebie nie było, bo przebywałeś na zgrupowaniu reprezentacji, ale szybko wkomponowałeś się w drużynę. Widać, że jako kolektyw zmierzacie w dobrym kierunku?
Dokładnie. Widać, że dobrze przepracowaliśmy ten okres. Sam oglądałem na YouTubie sparing i widziałem, jak to wszystko wyglądało, więc cieszę się, że idziemy w tym kierunku. Mam nadzieję, że złapiemy stabilność, szczególnie na wyjazdach, i zaczniemy zdobywać coraz więcej punktów, żeby zapewnić sobie spokój w trakcie sezonu i utrzymać GieKSę w Ekstraklasie.
Chciałbym też zapytać o czas spędzony z reprezentacją. Był bardzo dobry mecz ze Szwecją na Arenie Katowice. Nie chcemy skupiać się na spotkaniu z Włochami, ale ostatecznie awansowaliśmy na Mistrzostwa Europy. Jak wspominasz ten okres i jak czułeś się w reprezentacji?
Nie ukrywam, że każde zgrupowanie daje mi bardzo dużo. Jako piłkarz muszę chłonąć wiedzę od trenerów. Z kolegami również dobrze się dogadujemy i mamy bardzo rodzinną atmosferę. Jeśli chodzi o mecz ze Szwecją, to było fajnie. Wydaje mi się, że mieliśmy go pod pełną kontrolą i udało się wygrać w dobrym stylu. Włochy natomiast pokazały nam trochę futbolu i dały nam lekcję. Mimo że nie wszystko poszło tak, jak zakładaliśmy, ostatecznie cieszy awans. Być może ta porażka była nam potrzebna, żeby w przyszłości, już podczas Mistrzostw Europy i meczów z kolejnymi rywalami, pamiętać o tej lekcji i wyciągnąć wnioski. Sam awans bardzo cieszy. Myślę, że większość chłopaków, a pewnie każdy, oglądała ten mecz. Nawet po awansie dzwoniliśmy do siebie i rozmawialiśmy. Bardzo się cieszę, że udało się bezpośrednio awansować na Euro.
W poniedziałek wieczorem gracie kolejny mecz. Po takim zwycięstwie energii i pozytywnego nastawienia chyba wam nie zabraknie?
Dokładnie. Specyfika terminarza jest taka, że gramy mecze w krótkich odstępach, więc czasu na regenerację jest niewiele. Myślę, że to zwycięstwo dało nam kolejny powód, żeby w dobrych humorach i z odpowiednim nastawieniem przystąpić do poniedziałkowego spotkania. Musimy jak najszybciej się zregenerować i przygotować do meczu. Gramy u siebie i liczymy na wsparcie kibiców, bo na pewno będzie nam potrzebne, żeby zdobyć trzy punkty.
Byliście zaskoczeni łatwością, z jaką przedzieraliście się w pole karne Rakowa Częstochowa? W poprzednich sezonach Raków słynął z żelaznej defensywy, a dzisiaj wyglądała ona na bardzo nieszczelną.
Nie ukrywam, że spodziewaliśmy się , że w Rakowie pojawi się sporo nowych rozwiązań. Tak jak mówiłem wcześniej, ten zespół przechodzi pewnego rodzaju przebudowę. Znajduje się chyba w jednym z trudniejszych momentów w Ekstraklasie od X lat, więc na pewno nie jest to dla niego łatwa sytuacja. Chcieliśmy to wykorzystać. Wydaje mi się, że realizacja naszego planu przebiegała zgodnie z założeniami. Rywale nie do końca wiedzieli, jak poruszać się w tej czwórce obrońców, a nasze wejścia w wolne przestrzenie i częste zmiany stron sprawiały im spore problemy. Po strzelonej bramce Raków mocno nas jednak wypchnął. Popełniliśmy kilka prostych błędów i był to trudniejszy moment spotkania. W drugiej połowie mieliśmy już mecz pod kontrolą. Oby jak najwięcej takich połów.
W gruncie rzeczy Raków stworzył sobie tylko jedną sytuację, tę Oskara Repki w samej końcówce drugiej połowy. To było bronienie wyniku po profesorsku.
Też mi się tak wydaje. Wcześniej było kilka sytuacji, w których mogliśmy zachować się lepiej, ale nie da się w stu procentach wyeliminować zagrożenia. W Rakowie również grają bardzo jakościowi piłkarze i jest to dobra drużyna. Cieszę się, że udało się wygrać ten mecz bez większych nerwów. Potrzebowaliśmy przekonującego zwycięstwa na wyjeździe, bo wcześniej mieliśmy z tym ogromne problemy. W końcu udało się to zrobić, więc po przerwie reprezentacyjnej możemy z pozytywną energią kontynuować dobrą grę w Ekstraklasie.
Wróciłeś do zespołu, w którym większość zawodników nie była powołana do reprezentacji. Czułeś po powrocie to, że jednak nie spędziłeś w klubie tych kilku tygodni?
Nie, kompletnie. Spędziłem w GieKSie już tyle czasu, że dobrze znam ten system i nie sprawiło mi to większego problemu. Cieszę się, bo widać, że chłopaki bardzo mocno przepracowali ten okres. Taktycznie nie zmienialiśmy zbyt wiele, więc wystarczyło potrenować raz czy dwa i można było wrócić do pełnych obrotów na mecz.
Na koniec potrzebuję pomocy multimedialnej. Czy planujesz po sezonie zmianę numeru?
Nie, nie, nie. Na pewno nie. Zdecydowanie. Śmiechy śmiechami, ale w życiu.





Najnowsze komentarze