Felietony Kibice Piłka nożna
Echa Bukowej #68 – Forma zła
Kilkaset osób mniej postanowiło (pomimo zwycięstwa w Wejherowie) przyjść na „rewanż rewanżów”, czyli spotkanie z Bytovią Bytów. Na Blaszoku, jakby dla dopełnienia obrazu dramatu sportowego który rozgrywa się w klubie, zasiedli już na prawdę jedynie najwierniejsi. Zawisła też jedna flaga – „Nie dla nas forma zła”.
Tylko… no właśnie, na pewno nie dla nas? A może tylko dla nas? Kolejna porażka, rok bez zwycięstwa na własnym stadionie, sportowa degrengolada. Ciężko cokolwiek napisać po takim meczu… doping? No był. Goście? wiadomo – zero. Oprawa? Bądźmy poważni. Jedyne co można napisać to… przyjdźcie na kolejny mecz, mimo wszystko, próbujmy, walczmy, bo co nam innego pozostało? Karta się w końcu kiedyś odwróci, bo przecież… „Nie dla nas forma zła”
Podsumowanie:
Oprawa: brak.
Frekwencja: 1880.
Goście: 0.
Wydarzenia: transparenty: „CISU wracaj do zdrowia” i „Młody Bastion 5 lat”
Galeria Piłka nożna
GieKSa&Baník – 30 lat przyjaźni
Mecz GKS-u Katowice z Baníkiem Ostrava był wyjątkową okazją do świętowania trzech dekad kibicowskiej przyjaźni. Zobaczcie fotorelację, którą przygotował dla Was Marcin.
Galeria Kibice Piłka nożna
Huczny jubileusz!
To było bardzo udane świętowanie przyjaźni pomiędzy GieKSą i Banikiem! Zapraszamy do fotorelacji z Nowej Bukowej.
Piłka nożna Wywiady
Kowalczyk: Spodziewaliśmy się, że Raków coś zmieni
Zapraszamy do wywiadu ze strzelcem bramki na 3:1 dla oraz młodzieżowym reprezentantem Polski Mateuszem Kowalczykiem.
Pewne zwycięstwo GieKSy w Częstochowie. Wróciłeś też do zespołu po przerwie reprezentacyjnej. Jak się czułeś na boisku i jak gra ci się w masce?
Mateusz Kowalczyk: Przede wszystkim cieszy wreszcie zwycięstwo na wyjeździe, i to dosyć przekonujące. Może poza tymi pięcioma–dziesięcioma minutami pod koniec pierwszej połowy, ale poza tym było naprawdę okazale. Realizowaliśmy to, co sobie założyliśmy, więc to na pewno cieszy.
Jeśli chodzi o maskę, to myślę, że po jakimś czasie już się do niej przyzwyczaiłem. Na początku był lekki dyskomfort, ale jeśli mam strzelać gole, to mogę w tej masce zostać już do końca. Zobaczymy.
Wspomniałeś o przekonującym zwycięstwie. Opowiedz o realizacji planu na dzisiejszy mecz.
Myślę, że w Rakowie zaszły spore zmiany i chcieliśmy to wykorzystać. To jeszcze nie jest ten Raków, który oglądaliśmy wcześniej. Dużo się tam zmienia, więc staraliśmy się znaleźć na to sposób. Z boiska wydawało mi się, że chcieliśmy wykorzystywać przestrzenie w środku, a następnie przenosić grę na boki. To nam się udawało. Szkoda, że straciliśmy bramkę na 1:1, bo Raków po zdobyciu gola trochę nas przycisnął. Jednak szybka bramka w drugiej połowie pozwoliła nam ponownie kontrolować mecz i ostatecznie doprowadziła do zwycięstwa. To bardzo cieszy.
To pokazuje, że zespół wykonał dobrą pracę podczas tych trzech tygodni. Ciebie nie było, bo przebywałeś na zgrupowaniu reprezentacji, ale szybko wkomponowałeś się w drużynę. Widać, że jako kolektyw zmierzacie w dobrym kierunku?
Dokładnie. Widać, że dobrze przepracowaliśmy ten okres. Sam oglądałem na YouTubie sparing i widziałem, jak to wszystko wyglądało, więc cieszę się, że idziemy w tym kierunku. Mam nadzieję, że złapiemy stabilność, szczególnie na wyjazdach, i zaczniemy zdobywać coraz więcej punktów, żeby zapewnić sobie spokój w trakcie sezonu i utrzymać GieKSę w Ekstraklasie.
Chciałbym też zapytać o czas spędzony z reprezentacją. Był bardzo dobry mecz ze Szwecją na Arenie Katowice. Nie chcemy skupiać się na spotkaniu z Włochami, ale ostatecznie awansowaliśmy na Mistrzostwa Europy. Jak wspominasz ten okres i jak czułeś się w reprezentacji?
Nie ukrywam, że każde zgrupowanie daje mi bardzo dużo. Jako piłkarz muszę chłonąć wiedzę od trenerów. Z kolegami również dobrze się dogadujemy i mamy bardzo rodzinną atmosferę. Jeśli chodzi o mecz ze Szwecją, to było fajnie. Wydaje mi się, że mieliśmy go pod pełną kontrolą i udało się wygrać w dobrym stylu. Włochy natomiast pokazały nam trochę futbolu i dały nam lekcję. Mimo że nie wszystko poszło tak, jak zakładaliśmy, ostatecznie cieszy awans. Być może ta porażka była nam potrzebna, żeby w przyszłości, już podczas Mistrzostw Europy i meczów z kolejnymi rywalami, pamiętać o tej lekcji i wyciągnąć wnioski. Sam awans bardzo cieszy. Myślę, że większość chłopaków, a pewnie każdy, oglądała ten mecz. Nawet po awansie dzwoniliśmy do siebie i rozmawialiśmy. Bardzo się cieszę, że udało się bezpośrednio awansować na Euro.
W poniedziałek wieczorem gracie kolejny mecz. Po takim zwycięstwie energii i pozytywnego nastawienia chyba wam nie zabraknie?
Dokładnie. Specyfika terminarza jest taka, że gramy mecze w krótkich odstępach, więc czasu na regenerację jest niewiele. Myślę, że to zwycięstwo dało nam kolejny powód, żeby w dobrych humorach i z odpowiednim nastawieniem przystąpić do poniedziałkowego spotkania. Musimy jak najszybciej się zregenerować i przygotować do meczu. Gramy u siebie i liczymy na wsparcie kibiców, bo na pewno będzie nam potrzebne, żeby zdobyć trzy punkty.
Byliście zaskoczeni łatwością, z jaką przedzieraliście się w pole karne Rakowa Częstochowa? W poprzednich sezonach Raków słynął z żelaznej defensywy, a dzisiaj wyglądała ona na bardzo nieszczelną.
Nie ukrywam, że spodziewaliśmy się , że w Rakowie pojawi się sporo nowych rozwiązań. Tak jak mówiłem wcześniej, ten zespół przechodzi pewnego rodzaju przebudowę. Znajduje się chyba w jednym z trudniejszych momentów w Ekstraklasie od X lat, więc na pewno nie jest to dla niego łatwa sytuacja. Chcieliśmy to wykorzystać. Wydaje mi się, że realizacja naszego planu przebiegała zgodnie z założeniami. Rywale nie do końca wiedzieli, jak poruszać się w tej czwórce obrońców, a nasze wejścia w wolne przestrzenie i częste zmiany stron sprawiały im spore problemy. Po strzelonej bramce Raków mocno nas jednak wypchnął. Popełniliśmy kilka prostych błędów i był to trudniejszy moment spotkania. W drugiej połowie mieliśmy już mecz pod kontrolą. Oby jak najwięcej takich połów.
W gruncie rzeczy Raków stworzył sobie tylko jedną sytuację, tę Oskara Repki w samej końcówce drugiej połowy. To było bronienie wyniku po profesorsku.
Też mi się tak wydaje. Wcześniej było kilka sytuacji, w których mogliśmy zachować się lepiej, ale nie da się w stu procentach wyeliminować zagrożenia. W Rakowie również grają bardzo jakościowi piłkarze i jest to dobra drużyna. Cieszę się, że udało się wygrać ten mecz bez większych nerwów. Potrzebowaliśmy przekonującego zwycięstwa na wyjeździe, bo wcześniej mieliśmy z tym ogromne problemy. W końcu udało się to zrobić, więc po przerwie reprezentacyjnej możemy z pozytywną energią kontynuować dobrą grę w Ekstraklasie.
Wróciłeś do zespołu, w którym większość zawodników nie była powołana do reprezentacji. Czułeś po powrocie to, że jednak nie spędziłeś w klubie tych kilku tygodni?
Nie, kompletnie. Spędziłem w GieKSie już tyle czasu, że dobrze znam ten system i nie sprawiło mi to większego problemu. Cieszę się, bo widać, że chłopaki bardzo mocno przepracowali ten okres. Taktycznie nie zmienialiśmy zbyt wiele, więc wystarczyło potrenować raz czy dwa i można było wrócić do pełnych obrotów na mecz.
Na koniec potrzebuję pomocy multimedialnej. Czy planujesz po sezonie zmianę numeru?
Nie, nie, nie. Na pewno nie. Zdecydowanie. Śmiechy śmiechami, ale w życiu.

PanGoroli
13 sierpnia 2019 at 08:03
Ale za to były „pozdrowienia do więzienia” Pewnie dla kolejnego złamasa, co garuje za niewinność…
Dla wszystkich, którzy onanizują się kibolką – stworzona została przez ubecję na początku lat 80-tych. Miała rozbić jedność i solidarność w Polsce, służyć propagandzie – protesty Solidarności przypisywać kibolom, a także działalności operacyjnej – inwigilacja, rekrutacja. Tak więc, kibolka w Polsce, to jeden z ostatnich, śmierdzących reliktów PRL-u. W chwili obecnej przyczyna upadku niejednego klubu. Futbolowe potęgi świata opierają się na pogardzanych w Polsce piknikach, nie na stadionowych downach i oprychach.
baxxi77
13 sierpnia 2019 at 10:16
wprd stąd szmaciarzu ze wsi w której kiedyś rosły tylko sosny i król Władysław zrobił tam sracz dla swoich rycerzy!
Irishman
13 sierpnia 2019 at 10:44
Co Ty to chłopie piszesz?
To chyba nie znasz historii własnego klubu, który jakby nie „kibolka” to by dziś nie istniał albo był na poziomie Polonii Warszawa! Nie pamiętasz jak mało brakowało, abyśmy mieli zostać jakimś tam KP Katowice.
To właśnie „kibolka” odbudowała klub gdy polecieliśmy z ekstraklasy do IV ligi, to „kibolka” niejednokrotnie przygotowywało stadion do rozgrywek i to wreszcie „kibolka” uratowała go przed niejakim Królem, notabene popieranym przez wielu „pikników”.
A „pozdrowienia do więzienia”. Cóż… dziś może jest trochę inaczej ale chyba pamiętasz Mydlniki, czy relacje na szczęście nie naszych chłopaków z akcji „Widelec”. A to niestety zostaje w świadomości ludzi na długie lata!
BBG
14 sierpnia 2019 at 12:20
kibolka jako relikt PRL 😀 tego jeszcze nigdzie nie grali 😀
tombotleg
16 sierpnia 2019 at 12:34
Fakt faktem to wszystko siadło na ryj, poza tym ludzie mają wyjebane są tysiące atrakcji i innych form spędzania czasu, u nas w PL kibolka to jak krótkie gacie, większość z nich wyrasta niestety, zostają tylko jak napisano najwierniejsi, czyli te 1800 na dzień dzisiejszy, a jeszcze jak niema wyników to nikt normalny nie przyjdzie, przecież u nas pikników jest w tej chwili zero, o czym tu gadać, jeszcze od czasu pamiętnego meczu z KSG i tych akcji na blaszoku skończyła się pewna epoka i ne vrati..