Felietony Stadion
Dlaczego stadion w nowej lokalizacji to dobry pomysł?
Po wczorajszej konferencji prasowej w mediach rozgorzała dyskusja dotycząca GKS-u. Spore poruszenie wśród przedstawicieli mediów, kibiców i mieszkańców miasta wywołała kwestia zmiany miejsca budowy nowego stadionu dla GieKSy.
Według nowych założeń Prezydenta Katowic jak i wydziału inwestycji miasta Katowice nowy obiekt miałby stanąć w rejonie ulic Dobrego Urobku, Upadowej i Bocheńskiego. Obecnie jest to tern na którym oprócz rozległego lasu znajdują się też pozostałości po poligonie wojskowym, wykorzystywane obecnie przez miłośników gry w paintball. Warto podkreślić, że tereny te są w 100% własnością miasta.
W rozmowach ze znajomymi, podczas czytania forum, komentarzy czy wpisów na facebooku i twitterze co jakiś czas natrafiam na stwierdzenie – „stadion tylko na Bukowej!” czy „to jest nasz dom” i… całkowicie ich nie rozumiem. To znaczy, jasne – każdy z nas Bukową ma w sercu, każdy przeżył tam wiele emocjonujących chwil i ma z tym stadionem masę niezapomnianych wspomnień. Zgadzam się też, że Bukowa mimo wyrastających jak grzyby po deszczu nowych stadionów i mimo nadgryzania naszych trybun przez ząb czasu wciąż ujmuje klimatem. Jestem w stanie założyć się, że wielu z Was chciałoby w Ekstrakalsie przynajmniej przez rok dopingować GKS z wysokości obecnego Blaszoka. I macie racje – byłby to powrót do lat 90-tych, kiedy nasz stadion pod względem atmosfery był czołówką w Polsce.
Jednak to wszystko nie może w mojej ocenie wpływać na stawianie zaporowej tezy pod hasłem „stadion tylko na Bukowej” – w kwestii nowego obiektu musimy patrzeć dalej, przyszłościowo. Prawda jest jednak taka – jak słusznie zauważył prezydent miasta – że na Bukowej obecnie pod nowy stadion nadaje się już tylko płyta boiska ( z charakterystyczną, niezmienną od lat „górką” na środku boiska 😉 ). Cała reszta zostałaby wyburzona i zastąpiona nowymi trybunami i nowym oświetleniem.
Niestety budowa stadionu na Bukowej byłaby utrudniona poprzez dosyć gęstą zabudowę otaczającą stadion. Wielu z nas było już na nowym stadionie Górnika w Zabrzu i na własne oczy mogło się przekonać, ile taki stadion wraz z całą infrastrukturą zajmuje miejsca. Przy Bukowej jest po prostu zbyt ciasno, i właśnie tym przekonuje mnie nowa lokalizacja – tam jest po prostu dużo miejsca. Warto pamiętać o tym, że stadion to nie tylko trybuny, ale także parkingi, drogi dojazdowe, parking dla gości itd. W planach miasta przewija się również pomysł budowy hali sportowej, która w przyszłości ma być bazą dla siatkarzy, kilka boisk treningowych itd. Na to wszystko potrzeba miejsca, którego w okolicach nowego stadionu po prostu brakuje.
Wyobrażacie sobie, że ze stadionu będzie można wyjechać od razu na autostradę A4 lub ulicę Bocheńskiego, zamiast 30-40 minut stać na parkingu żeby wjechać na jednopasmową ulicę Złotą. Jak to mówią – „Niebo a ziemia”. Przy ulicy Upadowej ( a już za kilka lat mam nadzieję ulicy Górniczego Klubu Sportowego ) będziemy mieli okazję stworzyć swój własny dom, leżący zaledwie kilka kilometrów dalej niż obecna Bukowa, będący w pełni w granicach miasta, stojący na gruntach należących do miasta, widoczny z autostrady już z daleka.
O zmianie podejścia włodarzy miasta do GKS-u planuję osobny tekst, ale nie sposób nie zauważyć, że zarówno Waldemar Bojarun, jak i co ważniejsze prezydent Marcin Krupa wypowiadają się o stadionie w bardziej zaangażowany sposób niż dotychczas Piotr Uszok. Krupa zwraca uwagę na to, że potrzebna będzie również hala sportowa, podkreśla że chciałby aby stadion pięknie się prezentował i był kolejną wizytówką miasta tuż przy autostradzie itd. To w mojej ocenie są kolosalne, a nie tylko pozorowane zmiany, z których powinniśmy się cieszyć.
Oczywiście trzeba mieć świadomość, że przed nami jeszcze długa droga, a Urzędowi Miasta trzeba „patrzeć na ręce” i wymagać konkretnych terminów. Trzeba mieć również świadomość, że omawiane wczoraj „pomiary geologiczne” raczej nie będą tylko formalnością ze względu na to, że w tym rejonie przez wiele lat kopalnia Wujek wydobywała węgiel. Ja jednak jestem dobrej myśli i mam wrażenie, że w kwestii stadionu zaczęło się prawdziwe nowe otwarcie, i jak już w końcu powstanie – to wszyscy będziemy z niego zadowoleni i dumni.
Felietony Piłka nożna
Moje 30 lat
Obecny tydzień mija mi pod znakiem jubileuszy. Dokładnie dzisiaj mija mi 30 lat z GKS Katowice. Pomyślałem sobie, że więcej napiszę o tym w felietonie przed meczem z Pogonią Szczecin. Tym bardziej, że już w sobotę będzie kolejna okrągła rzecz – ponieważ wczorajszy pojedynek z Wieczystą był moim 699. meczem GKS Katowice. To wszystko – przyznam – robi na mnie wielkie wrażenie. To kawał życia i bardzo ważna jego część. Ale tak jak mówię – kilka słów więcej napiszę w piątkowym felietonie przedmeczowym. Ale swoją drogą – myślę sobie, że mógłbym napisać pokaźnych rozmiarów książkę, bo historii, anegdot było po prostu przez te 30 lat całe mnóstwo.
Trafiam z tymi jubileuszami na bardzo dobry czas. Zarówno w krótkim, jak i w dłuższym kontekście. Wiadomo – ostatnie 2,5 roku to pasmo radości i sukcesów. Udana walka o ekstraklasę, a potem naprawdę godne reprezentowanie klubu na piłkarskich polskich salonach. Choć bywały momenty lepsze i gorsze, to oba zakończone sezony były po tych 19 latach posuchy po prostu kapitalne. Z czego drugi dał nam Europę, co było przygodą niesamowitą i jedynie zaostrzyło apetyty na powtórkę. Jak sobie przypominam wyjazdy do Żyliny czy Miszkolca, to myślę sobie, że kurcze chciałbym to powtórzyć, że chcę więcej. A mecze u siebie ze Słowakami i Hapoelem też przecież były piłkarskim świętem.
W obecnym sezonie GieKSa nie zwalnia. Mimo swoich problemów – defensywnych czy na wyjazdach – sumarycznie notuje bardzo dobry początek sezonu. Posłuchajcie na przykład tego – w poprzednim sezonie na koniec jesieni mieliśmy 20 punktów. Teraz w połowie października mamy tych punktów 18. Czyli już za chwilę przebijemy ten zeszłoroczny dorobek. Rok temu po 10 kolejkach mieliśmy o 10 punktów mniej.
Myślałem nawet, że to może być najlepszy dorobek punktowy po 10 kolejkach za czasów drugiej kadencji trenera Góraka. Tu jednak w sezonie zakończonym awansem do pierwszej ligi GieKSa miała 20 punktów. Nie zmienia to faktu, że 6 zwycięstw w 10 meczach daje solidny dorobek nawet mimo czterech porażek. Bo grunt, że GieKSa tych meczów, których nie przegrała, nie zremisowała, tylko wygrała.
Rok temu złapaliśmy bardzo dobrą serię późną jesienią. Były wygrane z rzędu z Motorem, Koroną i Termaliką. Tamte punkty były potrzebne jak tlen i pozwoliły nie zakopać się w dole tabeli. Ostatecznie jesień skończyliśmy tuż pod kreską, ale z tego co pamiętam z tą samą liczbą punktów, co pierwsza drużyna nad nią.
Teraz GieKSa zapunktowała wcześniej, a wpływ na ten dorobek mają oczywiście trzy ostatnie mecze, w których Katowiczanie go podwoili. Rozgrywki ligowe mają tę specyfikę, że jak złapiesz serię zwycięstw, to bardzo szybko wędrujesz w górę tabeli i przede wszystkim – bardzo oddalasz się od dołu. I jak zarówno w pierwszym sezonie liczyliśmy punkty nad (albo wewnątrz) strefą spadkową, tak teraz – na tym etapie sezonu – mamy aż 10 punktów przewagi. I najzwyczajniej w świecie możemy spać spokojnie. GieKSa już nie jest żadnym kandydatem do spadku. Oczywiście czujność zawsze trzeba zachować, ale przesunęliśmy się w hierarchii i idziemy do przodu, czyli… w górę.
Wczorajszy mecz bardzo cenię. GKS miał swoje problemy, dyspozycja nie była najwyższa, a rywal pokazał się z dobrej strony. Wieczysta to nie są leszcze Stefan. Widziałem ich mecze i potrafili grać efektownie i skutecznie. Mają swoje kłopoty, próbują tę drużynę indywidualności jakoś sklecić, stąd wyniki nie do końca są takie, jakby sobie życzyli. Ale pokazali przecież swoją moc, gdy wygrali w Gliwicach czy ostatnio wysoko z Wisłą Płock. Zremisowali w Łodzi, mimo że dwukrotnie przegrywali.
I zaprezentowali swój futbol w Katowicach. Oddali więcej strzałów, także celnych, mieli większe xG. Mieliśmy trochę szczęścia, że w kapitalnych sytuacjach Semedo czy Piazon fatalnie pudłowali. Wynik był cały czas na styku.
Bardzo podobał mi się początek meczu, pierwsze pół godziny. GKS znów grał bardzo intensywnie, pressował, nie dawał specjalnie rywalowi pograć w piłkę. I co najważniejsze – strzelił gola. To jest taka mała, a jednak decydująca różnica. Mówię o porównaniu z meczami, w których niby początek jest dobry i intensywny, ale do siatki nie trafiamy i później są kłopoty. Do samych bramek zaraz przejdę, bo zasługują na osobne potraktowanie.
Po tej półgodzinie oddaliśmy piłkę i pole rywalom. Nie stwarzaliśmy sobie sytuacji, musieliśmy się skupiać na obronie. Poczytuję to trochę jako „odchorowanie” tej intensywności z Częstochowy i początku meczu z Wieczystą. I to jest kompletnie sytuacja, która ma prawo się przydarzyć i nie ma co psioczyć. Po prostu trzeba wtedy mocniej skupić się na defensywie i grać w niej skutecznie. I ostatecznie Wieczysta swoją jakością stworzyła sobie sytuacje, natomiast daleki jestem od tego, żeby negatywnie ocenić naszą grę obronną w tym meczu. Błędy oczywiście się pojawiały, ale to nie były jakieś fatalne pomyłki. Ot zwykła gra defensywna, rzetelna.
Nie ustrzegliśmy się straty bramki. Tutaj jest kwestia do poprawy, gdyż straciliśmy ją podobnie, jak dwie z Cracovią, czyli po wrzutce i z czego jeden gol z Pasami i teraz były po centrze niemal spod bocznej linii boiska. Błąd w ustawieniu? Komunikacji? To już sobie sztab z piłkarzami przeanalizują.
W piłce liczą się bramki i ta prawda wyjątkowo mocno zaistniała we wczorajszym pojedynku. I to nie były jakieś farfocle, gdzieś tam fuksem wepchnięte do bramki przeciwnika. W kluczowych momentach – gdy trzeba było – Katowiczanie dali popis techniki, kunsztu i zespołowości. Oba gole były wspaniałe. Najpierw Marcel pociągnął dynamicznie, podał do Bartka Nowaka, a ten wypatrzył swojego ulubionego Ilję Szkurina. Sposób, w jaki Ilja wbił tę bilę do łuzy był fantastyczny. To było magiczne dotknięcie, z gracją, ale przede wszystkim z pewnością i zaufaniem do swoich umiejętności. A potem Ilja włączył swoją dynamikę i kapitalnym podaniem obsłużył Borję Galana. Co zrobił Hiszpan, to ja nie wiem. Jak on wypatrzył tego Bartka, jak mu podał. Strzelanie do pustej bramki bardziej kojarzy się z podaniem poprzecznym, którym mija się bramkarza. Borja zagrał prostopadle, do tyłu, ale w taki sposób, że kapitan GieKSy miał praktycznie całą bramkę do dyspozycji, wystarczyło jedynie dołożyć nogę. Majstersztyk.
Bardzo ważne jest to, że w po tym okresie pewnej dominacji Wieczystej i po strzeleniu przez nich gola, GKS jednak ruszył po tę bramkę. I przeprowadził tę jedną, decydującą akcję. Nasz zespół w tym meczu za bardzo nie atakował. Ale gdy trzeba było – zrobił to. To jest po prostu adaptacja do warunków meczowych.
GieKSa nie będzie grać w każdym meczu tak ofensywnie i efektownie. Zdarzą się mecze lepsze i słabsze. Ale jeśli taki mecz udaje się wygrać, to ma to podwójną wartość. I najlepsze jest to, że nie mówimy tutaj o przepchnięciu meczu kolanem. Mówimy o tym, że GieKSa wygrała wspomnianym kunsztem w konkretnych dwóch akcjach. Coś pięknego.
Włożę teraz łyżkę, a może nawet dość dużą łychę dziegciu. Ale to do nas – kibiców. Abstrahując od niższej frekwencji – wiadomo poniedziałek itd. To gdy po końcowym gwizdku nagle wszyscy zaczęli się zbierać do chaty, to niestety pojawiły się smutne dla mnie obrazki. Ci z Blaszoka jeszcze jakoś zostali przytrzymani, żeby świętować z drużyną, chociaż przerzedziło się nieco. Ale gdy po radości z Blaszokiem piłkarze, jak to mają w zwyczaju, zaczęli dziękować kolejnej trybunie, to autentycznie był to… żenujący obrazek. Te trybuny były już całkowicie, ale to całkowicie puste. Naprawdę przykro patrzyło się na drużynę, która po trzecim zwycięstwie z rzędu bije brawo do pustych trybun. Ludzie, ja wiem, że poniedziałek i rano trzeba cisnąć do roboty, ale naprawdę zostać te pięć minut dłużej i podziękować drużynie za kapitalny wynik i grę w tych dwóch ostatnich meczach by po ludzku wypadało.
W sobotę mecz z Pogonią i zapowiada się fenomenalne widowisko. My mamy nadzieję, że GieKSa dalej będzie z tym swoim pazurem i dobrą formą piłkarską, ale trzeba się liczyć z tym, że i Pogoń jest w gazie. Czeka nas arcytrudne zadanie, zaryzykowałbym stwierdzenie, że najtrudniejsze u siebie w obecnym sezonie. Wiem też, że GieKSę stać na wielkie rzeczy.
Nie mam jakiegoś ciśnienia, żeby akurat z powodu mojego jubileuszu był korzystny wynik, dla mnie liczą się te liczby same w sobie, a wynik też sam w sobie, ale jakoś nie łączę tych rzeczy. Natomiast bardzo mocno będę trzymał kciuki za tę ekipę, bo tak jak pisałem wielokrotnie – są niesforni, a jednocześnie kapitalni. Nie da się nie lubić tej drużyny. I po prostu uważam, że to wielkie szczęście być kibicem GKS Katowice.
Piłka nożna
Górak: Czasem trzeba rzucić ofiarność
Po meczu wypowiedzieli się trenerzy GKS Katowice i Wieczystej – Rafał Górak i asystent Željko Kopića – Florentin Petre. Poniżej spisane główne wypowiedzi szkoleniowców, a na dole zapis audio całej konferencji prasowej.
Florentin Petre (II trener Wieczystej):
Pierwszą połowę zaczęliśmy źle, ale ostatnie 20 minut graliśmy już swoją grę. Mieliśmy szansę, żeby coś strzelić, a po przerwie zaczęliśmy dobrze, mieliśmy dobre momenty, mogliśmy strzelić bramki. Wynik 2:1 to taki wynik niezbyt sprawiedliwy, wynik 2:2 byłby bardziej sprawiedliwy, choć to gdybanie. W ostatnich 15 minutach przycisnęliśmy, mieliśmy sporo szans na zdobycie gola, ale piłka nie zawsze wygląda tak, jak byśmy chcieli.
Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Trzeba oddać przeciwnikowi, graliśmy bardzo trudne spotkanie, rywal dał nam się we znaki – swoją fizycznością i umiejętnością gry w piłkę. Jestem pod wrażeniem przeciwnika i tym bardziej chylę czoła przed moim zespołem, bo zagrali bardzo dobry mecz. Chcielibyśmy być może mieć jeszcze więcej animuszu i kontroli, ale kiedy nie jesteś przy piłce to też warto tę kontrolę mieć.
Największy problem mieliśmy w 15 minutach drugiej połowy, kiedy rywal atakował już bardzo odważnie i wydawało mi się, że jak wytrzymamy jeszcze 3-5 minut, nie stracimy bramki, to odpowiemy skutecznie. Szykowaliśmy zmiany, ale ciut zabrakło mi czasu. To nie wina zawodników, którzy nie zdążyli wejść czy tych, którzy zeszli. Bardzo dobra energia wszystkich wchodzących i to mnie bardzo cieszy, bo dziś wygraliśmy zespołowością, nastawieniem i trzeba rzucić ofiarność, która może nie jest bardzo lubiana przeze mnie, ale bardzo ją doceniam, bo zawodnicy wykonywali świetną robotę w defensywie.
Naprawdę oddaję rywalowi, że spotkaliśmy się z rywalem bardzo trudnym, bardzo doceniam i szanuję te punkty.
Piłka nożna Wywiady
Kowalczyk: Spodziewaliśmy się, że Raków coś zmieni
Zapraszamy do wywiadu ze strzelcem bramki na 3:1 dla oraz młodzieżowym reprezentantem Polski Mateuszem Kowalczykiem.
Pewne zwycięstwo GieKSy w Częstochowie. Wróciłeś też do zespołu po przerwie reprezentacyjnej. Jak się czułeś na boisku i jak gra ci się w masce?
Mateusz Kowalczyk: Przede wszystkim cieszy wreszcie zwycięstwo na wyjeździe, i to dosyć przekonujące. Może poza tymi pięcioma–dziesięcioma minutami pod koniec pierwszej połowy, ale poza tym było naprawdę okazale. Realizowaliśmy to, co sobie założyliśmy, więc to na pewno cieszy.
Jeśli chodzi o maskę, to myślę, że po jakimś czasie już się do niej przyzwyczaiłem. Na początku był lekki dyskomfort, ale jeśli mam strzelać gole, to mogę w tej masce zostać już do końca. Zobaczymy.
Wspomniałeś o przekonującym zwycięstwie. Opowiedz o realizacji planu na dzisiejszy mecz.
Myślę, że w Rakowie zaszły spore zmiany i chcieliśmy to wykorzystać. To jeszcze nie jest ten Raków, który oglądaliśmy wcześniej. Dużo się tam zmienia, więc staraliśmy się znaleźć na to sposób. Z boiska wydawało mi się, że chcieliśmy wykorzystywać przestrzenie w środku, a następnie przenosić grę na boki. To nam się udawało. Szkoda, że straciliśmy bramkę na 1:1, bo Raków po zdobyciu gola trochę nas przycisnął. Jednak szybka bramka w drugiej połowie pozwoliła nam ponownie kontrolować mecz i ostatecznie doprowadziła do zwycięstwa. To bardzo cieszy.
To pokazuje, że zespół wykonał dobrą pracę podczas tych trzech tygodni. Ciebie nie było, bo przebywałeś na zgrupowaniu reprezentacji, ale szybko wkomponowałeś się w drużynę. Widać, że jako kolektyw zmierzacie w dobrym kierunku?
Dokładnie. Widać, że dobrze przepracowaliśmy ten okres. Sam oglądałem na YouTubie sparing i widziałem, jak to wszystko wyglądało, więc cieszę się, że idziemy w tym kierunku. Mam nadzieję, że złapiemy stabilność, szczególnie na wyjazdach, i zaczniemy zdobywać coraz więcej punktów, żeby zapewnić sobie spokój w trakcie sezonu i utrzymać GieKSę w Ekstraklasie.
Chciałbym też zapytać o czas spędzony z reprezentacją. Był bardzo dobry mecz ze Szwecją na Arenie Katowice. Nie chcemy skupiać się na spotkaniu z Włochami, ale ostatecznie awansowaliśmy na Mistrzostwa Europy. Jak wspominasz ten okres i jak czułeś się w reprezentacji?
Nie ukrywam, że każde zgrupowanie daje mi bardzo dużo. Jako piłkarz muszę chłonąć wiedzę od trenerów. Z kolegami również dobrze się dogadujemy i mamy bardzo rodzinną atmosferę. Jeśli chodzi o mecz ze Szwecją, to było fajnie. Wydaje mi się, że mieliśmy go pod pełną kontrolą i udało się wygrać w dobrym stylu. Włochy natomiast pokazały nam trochę futbolu i dały nam lekcję. Mimo że nie wszystko poszło tak, jak zakładaliśmy, ostatecznie cieszy awans. Być może ta porażka była nam potrzebna, żeby w przyszłości, już podczas Mistrzostw Europy i meczów z kolejnymi rywalami, pamiętać o tej lekcji i wyciągnąć wnioski. Sam awans bardzo cieszy. Myślę, że większość chłopaków, a pewnie każdy, oglądała ten mecz. Nawet po awansie dzwoniliśmy do siebie i rozmawialiśmy. Bardzo się cieszę, że udało się bezpośrednio awansować na Euro.
W poniedziałek wieczorem gracie kolejny mecz. Po takim zwycięstwie energii i pozytywnego nastawienia chyba wam nie zabraknie?
Dokładnie. Specyfika terminarza jest taka, że gramy mecze w krótkich odstępach, więc czasu na regenerację jest niewiele. Myślę, że to zwycięstwo dało nam kolejny powód, żeby w dobrych humorach i z odpowiednim nastawieniem przystąpić do poniedziałkowego spotkania. Musimy jak najszybciej się zregenerować i przygotować do meczu. Gramy u siebie i liczymy na wsparcie kibiców, bo na pewno będzie nam potrzebne, żeby zdobyć trzy punkty.
Byliście zaskoczeni łatwością, z jaką przedzieraliście się w pole karne Rakowa Częstochowa? W poprzednich sezonach Raków słynął z żelaznej defensywy, a dzisiaj wyglądała ona na bardzo nieszczelną.
Nie ukrywam, że spodziewaliśmy się , że w Rakowie pojawi się sporo nowych rozwiązań. Tak jak mówiłem wcześniej, ten zespół przechodzi pewnego rodzaju przebudowę. Znajduje się chyba w jednym z trudniejszych momentów w Ekstraklasie od X lat, więc na pewno nie jest to dla niego łatwa sytuacja. Chcieliśmy to wykorzystać. Wydaje mi się, że realizacja naszego planu przebiegała zgodnie z założeniami. Rywale nie do końca wiedzieli, jak poruszać się w tej czwórce obrońców, a nasze wejścia w wolne przestrzenie i częste zmiany stron sprawiały im spore problemy. Po strzelonej bramce Raków mocno nas jednak wypchnął. Popełniliśmy kilka prostych błędów i był to trudniejszy moment spotkania. W drugiej połowie mieliśmy już mecz pod kontrolą. Oby jak najwięcej takich połów.
W gruncie rzeczy Raków stworzył sobie tylko jedną sytuację, tę Oskara Repki w samej końcówce drugiej połowy. To było bronienie wyniku po profesorsku.
Też mi się tak wydaje. Wcześniej było kilka sytuacji, w których mogliśmy zachować się lepiej, ale nie da się w stu procentach wyeliminować zagrożenia. W Rakowie również grają bardzo jakościowi piłkarze i jest to dobra drużyna. Cieszę się, że udało się wygrać ten mecz bez większych nerwów. Potrzebowaliśmy przekonującego zwycięstwa na wyjeździe, bo wcześniej mieliśmy z tym ogromne problemy. W końcu udało się to zrobić, więc po przerwie reprezentacyjnej możemy z pozytywną energią kontynuować dobrą grę w Ekstraklasie.
Wróciłeś do zespołu, w którym większość zawodników nie była powołana do reprezentacji. Czułeś po powrocie to, że jednak nie spędziłeś w klubie tych kilku tygodni?
Nie, kompletnie. Spędziłem w GieKSie już tyle czasu, że dobrze znam ten system i nie sprawiło mi to większego problemu. Cieszę się, bo widać, że chłopaki bardzo mocno przepracowali ten okres. Taktycznie nie zmienialiśmy zbyt wiele, więc wystarczyło potrenować raz czy dwa i można było wrócić do pełnych obrotów na mecz.
Na koniec potrzebuję pomocy multimedialnej. Czy planujesz po sezonie zmianę numeru?
Nie, nie, nie. Na pewno nie. Zdecydowanie. Śmiechy śmiechami, ale w życiu.

asdfg
8 lipca 2016 at 14:02
Jak zwykle 0 konkretów. Padła jedynie nowa lokalizacja dla zamydlenia oczu kibicom. Kiedy jakieś projekty? Kiedy te „pomiary geologiczne”? Kiedy pierwsza wbita łopata? Oczekiwaliśmy chyba nieco więcej po wczorajszej konferencji, a tymczasem stadion był tematem pobocznym.
Stawiam dolary przeciw orzechom, że za chwilę ten temat znów ucichnie na dłuuugie miesiące.
Pozdro GieKSiarze!
Tom
8 lipca 2016 at 15:10
Ja bym poszedł z miastem na kompromis, oni ustalają miejsce, a kibice wygląd stadionu, czyli ta złota perełka której miasto nam wybudować nie chciało.
roberto
8 lipca 2016 at 15:11
Panowie Nie ważne gdzie ważne z kim!! to My kibice jestesmy najważniejsi nawet jak by ten stradion miał powstac na ksieżycu to ja jako kibic GieKSy zrobie wszystko zeby byc na kazdym meczu.Ino GieKSa!!
Mecza
8 lipca 2016 at 17:20
Ja już ochłonąłem. Na początku szok i bardzo duża niechęć ale po przemyśleniu jest ZA z tym że to jest info dla naiwniaków (obym się mylił) Powstał już nie jeden projekt, na które wydano miliony podobno (a może nie?) a teraz jak już niby nie ma wyjścia zmiana lokalizacji! Kolejne projekty, kolejne wirtualnie wydane pieniądze, będzie masa analiz, specjalistów, minie 5 lat i kolejny albo obecny prezydent powiedzą że z powodu niezależny od UM tam się nie da wybudować stadionu bo szkody górnicze itp itd. Może Krupa się boi i lepiej mydlić oczy, Uszokowi to się udawało.
Mecza
8 lipca 2016 at 18:55
Jeszcze jedno zdanie. Walczmy proszę o formę docelową 15tys. a nie z możliwością rozbudowy. Strach pomyśleć jak taki dziwoląg może wyglądać. Pośmiewisko prowincji w stosunku do Katowic, patrząc tylko na Górny Śląsk. Do Jaworzna tyskich kibiców przyjeżdżało 200-300 a w Tychach mają frekwencję w 2 lidze na poziomie Ekstraklasy. Jeśli ma to być 12tys to niech będzie docelowe 12 tys ale wypas maksymalny. Pseudo rozwiązania z 3 trybunami podobne do Zabrza do będzie kompromitacja. Nie chcę takiego stadionu.
Irishman
9 lipca 2016 at 07:05
Zacząć muszę niestety od wątpliwości.
No, bo ile już było, tylko ostatnimi czasy podobnych konferencji, na których ogłaszano kolejne wersje jak to miał wyglądać nasz stadion?
A ile było różnych problemów, z którymi trzeba się było zmierzyć przy okazji rozbudowy naszego stadionu przy Bukowej? To zaczęło się przecież jeszcze za czasów Mariana Dziurowicza, od praw własności do działek, na których się znajduje, od granic miast itp. itd. I teraz, gdy wydaje się, że wszystko udało się jakoś załatwić dowiadujemy się… że zaczynamy od początku. Co prawda nie będzie już kłopotów z prawami własności oraz z tym, że stadion nie leży w granicach miasta Katowice ale dojdą poważne problemy geologiczne związane ze szkodami górniczymi. Oczywiście u nas, na Śląsku to niby chleb powszechny, ale jednak trzeba pamiętać, że inaczej zabezpiecza się takie pola eksploatacji węgla znajdujące się pod obszarem zurbanizowanym, a inaczej pod nieużytkami, takimi jak potencjalna lokalizacja naszego nowego stadionu.
Pozostaje mieć także nadzieję, że ekologowie nie będą mieć większych uwag co do wycinki lasu koniecznej dla wybudowania stadionu.
(Może nie od rzeczy byłoby, aby teren budowy przeczesali także… saperzy? 😉 😉 😉 )
JEDNAK, gdyby udało się rozwiać wszelkie wątpliwości i szybko przezwyciężyć ewentualne problemy trzeba przyznać, że sam pomysł może okazać się wręcz genialny!
Jasne, że serca takich starszych kibiców jak ja, na zawsze pozostaną już na Bukowej 1 i mam nadzieję, że bez względu na to jakie będą losy tego miejsca zadbamy, aby został jakiś ślad po naszym starym, ukochanym „Estadio”. Ale przecież dla nas wszystkich nie sentymenty, a dobro GieKSy jest najważniejsze, a musimy przyznać, że stara lokalizacja jest trochę jak gorset nie pozwalający się rozwinąć – mniej więcej jak ta I liga nie pozwalająca z kolei na rozwój sportowy.
Tymczasem:
– nowe miejsce otwiera ogromne możliwości jeśli chodzi o rozbudowę infrastruktury sportowej i około-sportowej;
– sama budowa będzie tam szybsza, łatwiejsza oraz mniej uciążliwa dla mieszkańców Katowic;
– pomimo (a może tym bardziej), że to peryferia miasta, można wymyślić takie rozwiązania komunikacyjne, które umożliwią znacznie szybsze dotarcie do stadionu (szczególnie w godzinach szczytu) – można np. wyobrazić sobie ukłon UM wobec mieszkańców Dębu i Wełnowca w postaci nowej (darmowej) linii autobusowej „B-1”, łączącej te dzielnice z nowym stadionem w dniach meczów;
– podczas budowy stadionu drużyna nadal będzie miała gdzie rozgrywać swoje mecze (być może nawet w ekstraklasie?).
No, a jeśli chodzi o same Katowice jest to świetny sposób na to, aby ożywić kolejne jego dzielnice co powinno wpłynąć na rozwój całego miasta.
Podsumowując więc….. albo nie! Poczekam z wnioskami, aż pierwsza łopata zostanie wbita na Załęskiej Hałdzie. Bo jednak ciągle mam te wątpliwości, o których wspomniałem na początku, a które chyba wszyscy mamy, tylko nie wszyscy się do tego przyznajemy.
...
9 lipca 2016 at 11:11
Dobra lokalizacja bo przy autostradzie i jeszcze raz autostradzie … WOW ! Żaden argument nie jest tu usprawiedliwieniem. Ja kocham to miejsce jak i korki czy brak miejsca w dzień meczu i to czy widać stadion z autostrady to raczej marne pocieszenie ! Stadion GieKSy tylko na Bukowej !
Nicolaus
9 lipca 2016 at 11:59
Lokalizacja wzięta z d…argument co do wyjazdu na A4 żaden,Bocheńskiego dzień w dzień zakorkowana,wyjazd w stronę Ligoty ciasny,bez możliwości poszerzenia.Ewentualny dojazd środkami komunikacji miejskiej bardzo ograniczony.
Jeśli sięgnąć wstecz od pamiętnej obietnicy Uszoka,wydano na wykup działek,oświetlenie i projekty (jeśli rzeczywiście nimi były),grubą kasę i nagle okazuje się,że ciasna zabudowa przeszkadzać ma w budowie??? Trybuny trzeba robić od nowa? przecież to wiadome od samego początku było.
Fakt faktem,teren estadio jest znakomitym terenem deweloperskim,sąsiedztwo parku to idealne miejsce na apartamentowce i może o to tu chodzi z nową lokalizacją.
Pomiary geologiczne w proponowanej lokalizacji potrwają kupę czasu i pochłoną furę kasy,po których oczywiście okaże się koszt zbrojenia terenu gigantyczny ze względu na szkody górnicze.Przejedźcie się i zobaczycie jak to tam wygląda…w linii prostej z 700m od Wujka.
Jeśli ktoś koniecznie się upiera,niech miasto weźmie pod uwagę lokalizację po byłym stadionie Gwardii na Kościuszki – teren duży,dojazd dogodny,za względu na wzniesienie zapewne dużo mniejsze ewentualne problemy geologiczne.
Napiszmy sobie szczerze,gdyby miasto chciało aby był nowy stadion – byłby od dawna.To nic innego jak kolejna gra na zwłokę…
roberto
9 lipca 2016 at 11:59
Irishman@@ Świetnie to opisałeś,ja też jestem starym kibicem,i jestem bardzo zadowolony z propozycji lokalizacji stadionu (a mieszkam w Debie) B1 nie pozwala na zbyt wielką inwestycje to jest stadion + hala dla siatkarzy(a takie propozycje tez sa) juz pomijajac miejsca parkingowe no i dojazd a w szczegolnosci wyjazd 2tys ludzi na meczu a potem paraliz na 40 min calej dzielnicy.Mam nadzieje tylko ze to nie jest kolejna proba skłócenia kibicow w celu przeciagania rozpoczecia budowy nowego stadionu(pamietamy pierwszy projekt i protest kibiców)Oby wszystko szlo w dobrym kierunku a juz nie długo bedziemy znowu móc sie cieszyc z sukcesów nie tylko piłkarzy ale też hokeistów i siatkarzy!!Ino GieKSa
roberto
9 lipca 2016 at 12:07
nikolaus@@Tak na marginesie silesia city center stoi na kopalni Gottwald dało sie?? Stadion GieKSy jest w lini prostej 600 metrów od w/w kopalni.Wiec twoj argument nie jest az tak przekonujacy.I tak jeszcze jedno ekspluatacje wegla nie prowadzi sie tak blisko szybów!!!Wiec spokojnie!!
Greg.
9 lipca 2016 at 14:21
Kurwa jak stare baby na targu argumenty kontra urojona wyobraźnia
Primo kurwa nowa lokalizacja jak najbardziej za juz pomijając ze sentyment zawsze zostanie na bukowej
To jakie jeszcze plusy są lokalizacja od zawsze problem bo stadion leży na granicy rozbudować tez sie nie opłaca
Bo za duże koszta lepiej zbuzyc i nowy postawić ten nasz stadion był perełka w latach 80 teraz to wyglada jak rozwalajacy sie barak ludzie tam gdzie my będziemy tam zawsze będzie Gieksa nie ma sie co przywiązywać do miejsca szczególnie ze to dalej są Katowice i smrody z ligoty bedą miały ciepło
qwerty123
9 lipca 2016 at 14:30
Hałda ładna okolica a budowa stadionu tam to nie dość że marginalizowanie klubu daleko na obrzeża katowic, niszczenie okolicy która się zregenerowała, to jeszcze budowa będzie droższa z uwagi na budowe dróg, dostosowanie okolicy pod budowę itp. Taka prawda zbudowano operę jakby było ich za mało, rynek opierdolili na betonową pustynie. A prezydent taktuje kluby sportowe jak piąte koło u wozu. To że da pare mln na kluby to robi na odpierdol. Miasto na I miejscu powinno wspierać z własnej inicjatywy kopalnie co mają problemy i przemysł, i by sie znalazła kasa na kluby sportowe z tych zakładów jak za dawnych lat. A te co na każdym kroku opery i muzea to mogliby odpuścić bo z miasta robią relikt. Rozumiem jedno-trzy muzea a nie 15 i opery także. A burzenie starych trybun na B1 to była jasna sprawa chyba żeby były warunki na budowe nowego. Jak santiago bernabeu mają przebudowywać a stadion leży w centrum miasta. To po co miasto przeznaczało pieniądze pod budowe stadionu, to takie ekspertyzy mogli robić wcześniej. Pralnia brudnych pieniędzy jak nic. Miał być projekt nowy nie ma go jakby nie było wcześniejszych zatwierdzonych
qwerty123
9 lipca 2016 at 14:43
I jeszcze żeby nikt mnie nie posądzał o sentymenty stadion mogli by równie dobrze postawić np. na dąbrówce czy burowcu. O ile te ugory pod miasto należą mogli by tam zbudować. I grut bezpiecznieszy pod budowe stadionu
Mecza
9 lipca 2016 at 17:06
@qwerty123, spokojnie na Dąbrówce będzie plan w 2020 a na Burowcu w 2022, na końcu będzie inicjatywa w Szopienicach albo na Nikiszu pod hasłem „Zdobywamy nowych kibiców, to ma sens!” Tak się będziemy bujać. Przypomniało mi się że Krupa podczas kampanii prezydenckiej obiecywał basen na Zawodziu przy Monte Cassino, oczywiście okazało się że nie da się tu wybudować:) Krupa sprawia pozytywne wrażenie np.inicjatywa 1 głównego klubu w mieście jest super ale jestem sceptyczny co do wykonania. Wydaje się uczniem Uszoka jak długo lawirować a jak się nie da dłużej to uciec. Sytuacja polityczna niepewna, kto wybuduje kiedyś stadion może być pociągnięty do odpowiedzialności za niegospodarność. Wystarczy mieć w ogóle jaja aby to zrobić bo na prowincji to zrobili ale w Katowicach nadal nie ma. Kolejny pomysł że obok stadionu powstanie hala dla siatkarzy jest też śmieszna skoro miasto wydało kilka milionów na spodek w ostatnich latach. Są nowe inicjatywy super ale po co było wydawać (wydali?)miliony na kolejne projekty stadionu, odnowę spodka czy w perspektywie województwa na stadion śląski (ten mnie nie interesuje wcale) Kiedyś powiedziałem że Spodek trzeba zrównać z ziemią, Stadion Śląski zrównać z Ziemią. Tyle co poszczególne miasta dołożyły do budowy (nie wybudowania) stadionu Śląskiego pozwoliłoby na nowe stadiony w Katowicach, Zabrzu, Bytomiu, Chorzowie itd (wymieniłbym więcej miast ale kumate miasta sobie poradziły) Stadion Śląski kiedyś będzie otwarty ale po co (chyba tylko dla przeciwników budowy innych stadionów na śląsku, przecież cały śląsk może grać na śląskim) Spodek? Budowa JEDNEGO kompleksu sportowego który mógłby służyć piłkarzom, siatkarzom, hokeistom, bokserom i innym była w zasięgu finansowym miasta ale lepiej było udawać że się inwestuje.Piszę impulsywnie, nie jestem blisko tych co podejmują decyzje dlatego ich nie rozumiem, kibicuję mocno nowej lokalizacji (po przemyśleniu) ale po kilku latach obietnic nie wierzę i tyle.
tomassi
9 lipca 2016 at 20:02
Mecza…dzięki
Super wartościowe komentarze
Sam jestem kibicem który pierwszy mecz Gieksy przeżył na Śląskim
(GKS-Rangers G.) Na Bukowej niezapomniane chwile itd.
Nową lokalizację rozumiem. Ale kluczowe są teraz terminy. Czy rok na wbicie przysłowiowej łopaty to dobry czas? Nie wiem ale myślę że powinni się wyrobić, jeżeli to wszystko nie ma drugiego dna. Teraz o projekcie: ktoś już to pisał „zabierają nam Bukową to robią mega wypasiony stadion na 15.000 bez żadnych przeróbek do budowy itp.” Kurde w innych mniejszych dużo biedniejszych miastach można to do cholery czemu nie w KATOWICACH?!!!
Larry
10 lipca 2016 at 00:34
A Jugola też przeniosą?
pawelas197
10 lipca 2016 at 13:21
hehe dobre)
rudi
11 lipca 2016 at 15:47
TAK , stadion w nowej lokalizacji.Może nosić nazwę : „STADION BUKOWY W KATOWICACH”
Jeśli tylko powstanie jestem ZA .
Grzegorz K-ce
11 lipca 2016 at 19:33
Nowy stadion w kochłowickim lesie ?
Może na Muchowcu – lepszy dojazd ?!