Dołącz do nas

Felietony Stadion

Dlaczego stadion w nowej lokalizacji to dobry pomysł?

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Po wczorajszej konferencji prasowej w mediach rozgorzała dyskusja dotycząca GKS-u. Spore poruszenie wśród przedstawicieli mediów, kibiców i mieszkańców miasta wywołała kwestia zmiany miejsca budowy nowego stadionu dla GieKSy.

Według nowych założeń Prezydenta Katowic jak i wydziału inwestycji miasta Katowice nowy obiekt miałby stanąć w rejonie ulic Dobrego Urobku, Upadowej i Bocheńskiego. Obecnie jest to tern na którym oprócz rozległego lasu znajdują się też pozostałości po poligonie wojskowym, wykorzystywane obecnie przez miłośników gry w paintball. Warto podkreślić, że tereny te są w 100% własnością miasta.

W rozmowach ze znajomymi, podczas czytania forum, komentarzy czy wpisów na facebooku i twitterze co jakiś czas natrafiam na stwierdzenie – „stadion tylko na Bukowej!” czy „to jest nasz dom” i… całkowicie ich nie rozumiem. To znaczy, jasne – każdy z nas Bukową ma w sercu, każdy przeżył tam wiele emocjonujących chwil i ma z tym stadionem masę niezapomnianych wspomnień. Zgadzam się też, że Bukowa mimo wyrastających jak grzyby po deszczu nowych stadionów i mimo nadgryzania naszych trybun przez ząb czasu wciąż ujmuje klimatem. Jestem w stanie założyć się, że wielu z Was chciałoby w Ekstrakalsie przynajmniej przez rok dopingować GKS z wysokości obecnego Blaszoka. I macie racje – byłby to powrót do lat 90-tych, kiedy nasz stadion pod względem atmosfery był czołówką w Polsce.

Jednak to wszystko nie może w mojej ocenie wpływać na stawianie zaporowej tezy pod hasłem „stadion tylko na Bukowej” – w kwestii nowego obiektu musimy patrzeć dalej, przyszłościowo. Prawda jest jednak taka – jak słusznie zauważył prezydent miasta – że na Bukowej obecnie pod nowy stadion nadaje się już tylko płyta boiska ( z charakterystyczną, niezmienną od lat „górką” na środku boiska 😉 ). Cała reszta zostałaby wyburzona i zastąpiona nowymi trybunami i nowym oświetleniem.

Niestety budowa stadionu na Bukowej byłaby utrudniona poprzez dosyć gęstą zabudowę otaczającą stadion. Wielu z nas było już na nowym stadionie Górnika w Zabrzu i na własne oczy mogło się przekonać, ile taki stadion wraz z całą infrastrukturą zajmuje miejsca. Przy Bukowej jest po prostu zbyt ciasno, i właśnie tym przekonuje mnie nowa lokalizacja – tam jest po prostu dużo miejsca. Warto pamiętać o tym, że stadion to nie tylko trybuny, ale także parkingi, drogi dojazdowe, parking dla gości itd. W planach miasta przewija się również pomysł budowy hali sportowej, która w przyszłości ma być bazą dla siatkarzy, kilka boisk treningowych itd. Na to wszystko potrzeba miejsca, którego w okolicach nowego stadionu po prostu brakuje.

Wyobrażacie sobie, że ze stadionu będzie można wyjechać od razu na autostradę A4 lub ulicę Bocheńskiego, zamiast 30-40 minut stać na parkingu żeby wjechać na jednopasmową ulicę Złotą. Jak to mówią – „Niebo a ziemia”. Przy ulicy Upadowej ( a już za kilka lat mam nadzieję ulicy Górniczego Klubu Sportowego ) będziemy mieli okazję stworzyć swój własny dom, leżący zaledwie kilka kilometrów dalej niż obecna Bukowa, będący w pełni w granicach miasta, stojący na gruntach należących do miasta, widoczny z autostrady już z daleka.

O zmianie podejścia włodarzy miasta do GKS-u planuję osobny tekst, ale nie sposób nie zauważyć, że zarówno Waldemar Bojarun, jak i co ważniejsze prezydent Marcin Krupa wypowiadają się o stadionie w bardziej zaangażowany sposób niż dotychczas Piotr Uszok. Krupa zwraca uwagę na to, że potrzebna będzie również hala sportowa, podkreśla że chciałby aby stadion pięknie się prezentował i był kolejną wizytówką miasta tuż przy autostradzie itd. To w mojej ocenie są kolosalne, a nie tylko pozorowane zmiany, z których powinniśmy się cieszyć.

Oczywiście trzeba mieć świadomość, że przed nami jeszcze długa droga, a Urzędowi Miasta trzeba „patrzeć na ręce” i wymagać konkretnych terminów. Trzeba mieć również świadomość, że omawiane wczoraj „pomiary geologiczne” raczej nie będą tylko formalnością ze względu na to, że w tym rejonie przez wiele lat kopalnia Wujek wydobywała węgiel. Ja jednak jestem dobrej myśli i mam wrażenie, że w kwestii stadionu zaczęło się prawdziwe nowe otwarcie, i jak już w końcu powstanie – to wszyscy będziemy z niego zadowoleni i dumni.

19 komentarzy
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

19 komentarzy

  1. Avatar photo

    asdfg

    8 lipca 2016 at 14:02

    Jak zwykle 0 konkretów. Padła jedynie nowa lokalizacja dla zamydlenia oczu kibicom. Kiedy jakieś projekty? Kiedy te „pomiary geologiczne”? Kiedy pierwsza wbita łopata? Oczekiwaliśmy chyba nieco więcej po wczorajszej konferencji, a tymczasem stadion był tematem pobocznym.

    Stawiam dolary przeciw orzechom, że za chwilę ten temat znów ucichnie na dłuuugie miesiące.

    Pozdro GieKSiarze!

  2. Avatar photo

    Tom

    8 lipca 2016 at 15:10

    Ja bym poszedł z miastem na kompromis, oni ustalają miejsce, a kibice wygląd stadionu, czyli ta złota perełka której miasto nam wybudować nie chciało.

  3. Avatar photo

    roberto

    8 lipca 2016 at 15:11

    Panowie Nie ważne gdzie ważne z kim!! to My kibice jestesmy najważniejsi nawet jak by ten stradion miał powstac na ksieżycu to ja jako kibic GieKSy zrobie wszystko zeby byc na kazdym meczu.Ino GieKSa!!

  4. Avatar photo

    Mecza

    8 lipca 2016 at 17:20

    Ja już ochłonąłem. Na początku szok i bardzo duża niechęć ale po przemyśleniu jest ZA z tym że to jest info dla naiwniaków (obym się mylił) Powstał już nie jeden projekt, na które wydano miliony podobno (a może nie?) a teraz jak już niby nie ma wyjścia zmiana lokalizacji! Kolejne projekty, kolejne wirtualnie wydane pieniądze, będzie masa analiz, specjalistów, minie 5 lat i kolejny albo obecny prezydent powiedzą że z powodu niezależny od UM tam się nie da wybudować stadionu bo szkody górnicze itp itd. Może Krupa się boi i lepiej mydlić oczy, Uszokowi to się udawało.

  5. Avatar photo

    Mecza

    8 lipca 2016 at 18:55

    Jeszcze jedno zdanie. Walczmy proszę o formę docelową 15tys. a nie z możliwością rozbudowy. Strach pomyśleć jak taki dziwoląg może wyglądać. Pośmiewisko prowincji w stosunku do Katowic, patrząc tylko na Górny Śląsk. Do Jaworzna tyskich kibiców przyjeżdżało 200-300 a w Tychach mają frekwencję w 2 lidze na poziomie Ekstraklasy. Jeśli ma to być 12tys to niech będzie docelowe 12 tys ale wypas maksymalny. Pseudo rozwiązania z 3 trybunami podobne do Zabrza do będzie kompromitacja. Nie chcę takiego stadionu.

  6. Avatar photo

    Irishman

    9 lipca 2016 at 07:05

    Zacząć muszę niestety od wątpliwości.
    No, bo ile już było, tylko ostatnimi czasy podobnych konferencji, na których ogłaszano kolejne wersje jak to miał wyglądać nasz stadion?
    A ile było różnych problemów, z którymi trzeba się było zmierzyć przy okazji rozbudowy naszego stadionu przy Bukowej? To zaczęło się przecież jeszcze za czasów Mariana Dziurowicza, od praw własności do działek, na których się znajduje, od granic miast itp. itd. I teraz, gdy wydaje się, że wszystko udało się jakoś załatwić dowiadujemy się… że zaczynamy od początku. Co prawda nie będzie już kłopotów z prawami własności oraz z tym, że stadion nie leży w granicach miasta Katowice ale dojdą poważne problemy geologiczne związane ze szkodami górniczymi. Oczywiście u nas, na Śląsku to niby chleb powszechny, ale jednak trzeba pamiętać, że inaczej zabezpiecza się takie pola eksploatacji węgla znajdujące się pod obszarem zurbanizowanym, a inaczej pod nieużytkami, takimi jak potencjalna lokalizacja naszego nowego stadionu.
    Pozostaje mieć także nadzieję, że ekologowie nie będą mieć większych uwag co do wycinki lasu koniecznej dla wybudowania stadionu.
    (Może nie od rzeczy byłoby, aby teren budowy przeczesali także… saperzy? 😉 😉 😉 )

    JEDNAK, gdyby udało się rozwiać wszelkie wątpliwości i szybko przezwyciężyć ewentualne problemy trzeba przyznać, że sam pomysł może okazać się wręcz genialny!
    Jasne, że serca takich starszych kibiców jak ja, na zawsze pozostaną już na Bukowej 1 i mam nadzieję, że bez względu na to jakie będą losy tego miejsca zadbamy, aby został jakiś ślad po naszym starym, ukochanym „Estadio”. Ale przecież dla nas wszystkich nie sentymenty, a dobro GieKSy jest najważniejsze, a musimy przyznać, że stara lokalizacja jest trochę jak gorset nie pozwalający się rozwinąć – mniej więcej jak ta I liga nie pozwalająca z kolei na rozwój sportowy.
    Tymczasem:
    – nowe miejsce otwiera ogromne możliwości jeśli chodzi o rozbudowę infrastruktury sportowej i około-sportowej;
    – sama budowa będzie tam szybsza, łatwiejsza oraz mniej uciążliwa dla mieszkańców Katowic;
    – pomimo (a może tym bardziej), że to peryferia miasta, można wymyślić takie rozwiązania komunikacyjne, które umożliwią znacznie szybsze dotarcie do stadionu (szczególnie w godzinach szczytu) – można np. wyobrazić sobie ukłon UM wobec mieszkańców Dębu i Wełnowca w postaci nowej (darmowej) linii autobusowej „B-1”, łączącej te dzielnice z nowym stadionem w dniach meczów;
    – podczas budowy stadionu drużyna nadal będzie miała gdzie rozgrywać swoje mecze (być może nawet w ekstraklasie?).
    No, a jeśli chodzi o same Katowice jest to świetny sposób na to, aby ożywić kolejne jego dzielnice co powinno wpłynąć na rozwój całego miasta.

    Podsumowując więc….. albo nie! Poczekam z wnioskami, aż pierwsza łopata zostanie wbita na Załęskiej Hałdzie. Bo jednak ciągle mam te wątpliwości, o których wspomniałem na początku, a które chyba wszyscy mamy, tylko nie wszyscy się do tego przyznajemy.

  7. Avatar photo

    ...

    9 lipca 2016 at 11:11

    Dobra lokalizacja bo przy autostradzie i jeszcze raz autostradzie … WOW ! Żaden argument nie jest tu usprawiedliwieniem. Ja kocham to miejsce jak i korki czy brak miejsca w dzień meczu i to czy widać stadion z autostrady to raczej marne pocieszenie ! Stadion GieKSy tylko na Bukowej !

  8. Avatar photo

    Nicolaus

    9 lipca 2016 at 11:59

    Lokalizacja wzięta z d…argument co do wyjazdu na A4 żaden,Bocheńskiego dzień w dzień zakorkowana,wyjazd w stronę Ligoty ciasny,bez możliwości poszerzenia.Ewentualny dojazd środkami komunikacji miejskiej bardzo ograniczony.
    Jeśli sięgnąć wstecz od pamiętnej obietnicy Uszoka,wydano na wykup działek,oświetlenie i projekty (jeśli rzeczywiście nimi były),grubą kasę i nagle okazuje się,że ciasna zabudowa przeszkadzać ma w budowie??? Trybuny trzeba robić od nowa? przecież to wiadome od samego początku było.
    Fakt faktem,teren estadio jest znakomitym terenem deweloperskim,sąsiedztwo parku to idealne miejsce na apartamentowce i może o to tu chodzi z nową lokalizacją.
    Pomiary geologiczne w proponowanej lokalizacji potrwają kupę czasu i pochłoną furę kasy,po których oczywiście okaże się koszt zbrojenia terenu gigantyczny ze względu na szkody górnicze.Przejedźcie się i zobaczycie jak to tam wygląda…w linii prostej z 700m od Wujka.
    Jeśli ktoś koniecznie się upiera,niech miasto weźmie pod uwagę lokalizację po byłym stadionie Gwardii na Kościuszki – teren duży,dojazd dogodny,za względu na wzniesienie zapewne dużo mniejsze ewentualne problemy geologiczne.
    Napiszmy sobie szczerze,gdyby miasto chciało aby był nowy stadion – byłby od dawna.To nic innego jak kolejna gra na zwłokę…

  9. Avatar photo

    roberto

    9 lipca 2016 at 11:59

    Irishman@@ Świetnie to opisałeś,ja też jestem starym kibicem,i jestem bardzo zadowolony z propozycji lokalizacji stadionu (a mieszkam w Debie) B1 nie pozwala na zbyt wielką inwestycje to jest stadion + hala dla siatkarzy(a takie propozycje tez sa) juz pomijajac miejsca parkingowe no i dojazd a w szczegolnosci wyjazd 2tys ludzi na meczu a potem paraliz na 40 min calej dzielnicy.Mam nadzieje tylko ze to nie jest kolejna proba skłócenia kibicow w celu przeciagania rozpoczecia budowy nowego stadionu(pamietamy pierwszy projekt i protest kibiców)Oby wszystko szlo w dobrym kierunku a juz nie długo bedziemy znowu móc sie cieszyc z sukcesów nie tylko piłkarzy ale też hokeistów i siatkarzy!!Ino GieKSa

  10. Avatar photo

    roberto

    9 lipca 2016 at 12:07

    nikolaus@@Tak na marginesie silesia city center stoi na kopalni Gottwald dało sie?? Stadion GieKSy jest w lini prostej 600 metrów od w/w kopalni.Wiec twoj argument nie jest az tak przekonujacy.I tak jeszcze jedno ekspluatacje wegla nie prowadzi sie tak blisko szybów!!!Wiec spokojnie!!

  11. Avatar photo

    Greg.

    9 lipca 2016 at 14:21

    Kurwa jak stare baby na targu argumenty kontra urojona wyobraźnia
    Primo kurwa nowa lokalizacja jak najbardziej za juz pomijając ze sentyment zawsze zostanie na bukowej
    To jakie jeszcze plusy są lokalizacja od zawsze problem bo stadion leży na granicy rozbudować tez sie nie opłaca
    Bo za duże koszta lepiej zbuzyc i nowy postawić ten nasz stadion był perełka w latach 80 teraz to wyglada jak rozwalajacy sie barak ludzie tam gdzie my będziemy tam zawsze będzie Gieksa nie ma sie co przywiązywać do miejsca szczególnie ze to dalej są Katowice i smrody z ligoty bedą miały ciepło

  12. Avatar photo

    qwerty123

    9 lipca 2016 at 14:30

    Hałda ładna okolica a budowa stadionu tam to nie dość że marginalizowanie klubu daleko na obrzeża katowic, niszczenie okolicy która się zregenerowała, to jeszcze budowa będzie droższa z uwagi na budowe dróg, dostosowanie okolicy pod budowę itp. Taka prawda zbudowano operę jakby było ich za mało, rynek opierdolili na betonową pustynie. A prezydent taktuje kluby sportowe jak piąte koło u wozu. To że da pare mln na kluby to robi na odpierdol. Miasto na I miejscu powinno wspierać z własnej inicjatywy kopalnie co mają problemy i przemysł, i by sie znalazła kasa na kluby sportowe z tych zakładów jak za dawnych lat. A te co na każdym kroku opery i muzea to mogliby odpuścić bo z miasta robią relikt. Rozumiem jedno-trzy muzea a nie 15 i opery także. A burzenie starych trybun na B1 to była jasna sprawa chyba żeby były warunki na budowe nowego. Jak santiago bernabeu mają przebudowywać a stadion leży w centrum miasta. To po co miasto przeznaczało pieniądze pod budowe stadionu, to takie ekspertyzy mogli robić wcześniej. Pralnia brudnych pieniędzy jak nic. Miał być projekt nowy nie ma go jakby nie było wcześniejszych zatwierdzonych

  13. Avatar photo

    qwerty123

    9 lipca 2016 at 14:43

    I jeszcze żeby nikt mnie nie posądzał o sentymenty stadion mogli by równie dobrze postawić np. na dąbrówce czy burowcu. O ile te ugory pod miasto należą mogli by tam zbudować. I grut bezpiecznieszy pod budowe stadionu

  14. Avatar photo

    Mecza

    9 lipca 2016 at 17:06

    @qwerty123, spokojnie na Dąbrówce będzie plan w 2020 a na Burowcu w 2022, na końcu będzie inicjatywa w Szopienicach albo na Nikiszu pod hasłem „Zdobywamy nowych kibiców, to ma sens!” Tak się będziemy bujać. Przypomniało mi się że Krupa podczas kampanii prezydenckiej obiecywał basen na Zawodziu przy Monte Cassino, oczywiście okazało się że nie da się tu wybudować:) Krupa sprawia pozytywne wrażenie np.inicjatywa 1 głównego klubu w mieście jest super ale jestem sceptyczny co do wykonania. Wydaje się uczniem Uszoka jak długo lawirować a jak się nie da dłużej to uciec. Sytuacja polityczna niepewna, kto wybuduje kiedyś stadion może być pociągnięty do odpowiedzialności za niegospodarność. Wystarczy mieć w ogóle jaja aby to zrobić bo na prowincji to zrobili ale w Katowicach nadal nie ma. Kolejny pomysł że obok stadionu powstanie hala dla siatkarzy jest też śmieszna skoro miasto wydało kilka milionów na spodek w ostatnich latach. Są nowe inicjatywy super ale po co było wydawać (wydali?)miliony na kolejne projekty stadionu, odnowę spodka czy w perspektywie województwa na stadion śląski (ten mnie nie interesuje wcale) Kiedyś powiedziałem że Spodek trzeba zrównać z ziemią, Stadion Śląski zrównać z Ziemią. Tyle co poszczególne miasta dołożyły do budowy (nie wybudowania) stadionu Śląskiego pozwoliłoby na nowe stadiony w Katowicach, Zabrzu, Bytomiu, Chorzowie itd (wymieniłbym więcej miast ale kumate miasta sobie poradziły) Stadion Śląski kiedyś będzie otwarty ale po co (chyba tylko dla przeciwników budowy innych stadionów na śląsku, przecież cały śląsk może grać na śląskim) Spodek? Budowa JEDNEGO kompleksu sportowego który mógłby służyć piłkarzom, siatkarzom, hokeistom, bokserom i innym była w zasięgu finansowym miasta ale lepiej było udawać że się inwestuje.Piszę impulsywnie, nie jestem blisko tych co podejmują decyzje dlatego ich nie rozumiem, kibicuję mocno nowej lokalizacji (po przemyśleniu) ale po kilku latach obietnic nie wierzę i tyle.

  15. Avatar photo

    tomassi

    9 lipca 2016 at 20:02

    Mecza…dzięki
    Super wartościowe komentarze
    Sam jestem kibicem który pierwszy mecz Gieksy przeżył na Śląskim
    (GKS-Rangers G.) Na Bukowej niezapomniane chwile itd.
    Nową lokalizację rozumiem. Ale kluczowe są teraz terminy. Czy rok na wbicie przysłowiowej łopaty to dobry czas? Nie wiem ale myślę że powinni się wyrobić, jeżeli to wszystko nie ma drugiego dna. Teraz o projekcie: ktoś już to pisał „zabierają nam Bukową to robią mega wypasiony stadion na 15.000 bez żadnych przeróbek do budowy itp.” Kurde w innych mniejszych dużo biedniejszych miastach można to do cholery czemu nie w KATOWICACH?!!!

  16. Avatar photo

    Larry

    10 lipca 2016 at 00:34

    A Jugola też przeniosą?

  17. Avatar photo

    pawelas197

    10 lipca 2016 at 13:21

    hehe dobre)

  18. Avatar photo

    rudi

    11 lipca 2016 at 15:47

    TAK , stadion w nowej lokalizacji.Może nosić nazwę : „STADION BUKOWY W KATOWICACH”
    Jeśli tylko powstanie jestem ZA .

  19. Avatar photo

    Grzegorz K-ce

    11 lipca 2016 at 19:33

    Nowy stadion w kochłowickim lesie ?
    Może na Muchowcu – lepszy dojazd ?!

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Felietony Piłka nożna

Opór przed rozwojem

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Przed trójmeczem wyjazdowym postanowiłem sobie określić liczbę punktów i swój stosunek do potencjalnej zdobyczy. Z góry przepraszam za przekleństwa. Ale jakoś musiałem stopniować. Mając w głowie naszą indolencję we wcześniejszych wyjazdach miałem więc w głowie coś takiego:

2 punkty – ch…owe k…a minimum
3 punkty – ch…owe minimum
4 punkty – minimum
5 punktów – dobrze
6 punktów – bardzo dobrze
7 punktów – kapitalnie
9 punktów – idealnie.

Już po pierwszym z tych trzech meczów cieszyłem się, że „ch…owe minimum” osiągnęliśmy, a do minimum brakuje jednego punktu. A do „dobrze” zaledwie dwóch remisów. Co było potem wszyscy wiemy. „Ch…owe minimum” ostatecznie zostało osiągnięte, ale patrząc z perspektywy, że już na początku, a potem nie pociągnęliśmy – frustracja jest tym większa.

Naprawdę niewiele zabrakło i niewiele trzeba było zrobić, żebyśmy po meczu z Górnikiem nie musieli już wracać do tych nieszczęsnych wyjazdów i odmieniania tego słowa – w negatywnym kontekście – przez wszystkie przypadki. Gdybyśmy wczoraj choćby zremisowali po średniej grze – można by było na ten moment uznać, że jako tako wszystko wróciło do normy – tu wygrana na wyjeździe, tu porażka, tu czasem remis wpadnie. Niestety to, co działo się zarówno tydzień temu w Gliwicach, jak i wczoraj w Lubinie każe myśleć, że kapitalne skądinąd zwycięstwo w Zabrzu było jakąś niesamowitą anomalią. Tym bardziej, jeśli spojrzymy na postawę Górnika w tym sezonie. I że to był wypadek przy pracy, tylko w pozytywną stronę.

Nie chce nawet myśleć, co by było, gdybyśmy przy Roosevelta przegrali, a przecież było tego bardzo blisko. Bilans sześciu porażek w siedmiu meczach wyjazdowych to katastrofa, ale siedem na siedem to już by była karykatura. Nawet outsiderzy nie mają takich bilansów. Na szczęście w Zabrzu wygraliśmy i ten wyłom w tragicznej wyjazdowej postawie jednak się pojawił.

Liczyliśmy jednak na to, że wygrana – i to w takich okolicznościach – da drużynie przełącznik na te wyjazdy, że w końcu siłą rozpędu zespół zacznie grać na innych stadionach niż Katowice. Tym bardziej, że przeciwników mieliśmy słabszych. Choć Piast się podnosi, to całkiem niedawno przegrywał 0:4 u siebie z Wieczystą w pewnym momencie meczu. Za to Zagłębie – toporne, beznamiętne i bezjajeczne, było tą ekipą, z którą drużyna mająca aspiracje powinna sobie w tym momencie sezonu poradzić. Albo przynajmniej nie przegrać. A już na pewno nie dać się tak kompletnie zdominować.

Naprawdę trudno mi uwierzyć, że na tle naszej drużyny, toporni na co dzień przeciwnicy, wyglądają jakby byli wirtuozami piłki. Wiadomo, że z tą wirtuozerią to lekka przesada, ale z tym, że wyglądali jak drużyna dobra i szybka już nie. Jak Miedziowi męczyli bułę czy kompromitowali się w Pucharze Polski, tak zorientowawszy się, że przyjechał „wyjazdowo najlepszy” GKS Katowice, nagle zaczęli być szybcy, dynamiczni, wygrywający pojedynki, mający pomysł na grę, atakujący i stwarzający sytuacje.

Choć to tak naprawdę tylko wrażenie. Zagłębie wcale nie zagrało wybitnego meczu. Solidny i dobry tak. Ale nic szczególnego.

Powtórzę taktykę naszych przeciwników i co tam trener mówi im w szatni. Brzmi to mniej więcej tak: „Wicie kurwa, chłopacy, kurwa rozumicie, naciście, biegajcie kurwa, uderzajcie ze łba i z bara, kurwa i oni się wtedy pogubią. A potem jak kurwa kurwa strzelicie, to oddajcie im balik, bo oni kurwa nie wiedzą, co z nim zrobić i przewracają się na chałce”.

Tak widzę odprawy przedmeczowe u naszych przeciwników.

Absolutnie niepojęte jest to, jak my  na wyjeździe zapominamy każdy aspekt gry w piłkę. Bo jak wspomniałem – wyniki to jedno. Można przegrać, można nawet przegrać 2-3 mecze z rzędu. Nieszczęśliwy splot okoliczności, jakiś kryzys, błąd sędziego, po prostu słabszy moment. Ale u nas to nie jest kryzys. To jest jakieś totalne odcięcie od umiejętności i mentalu. To jest tak systemowy problem, że właśnie jedno zwycięstwo w Zabrzu kompletnie nie zmienia tego obrazu.

I ostatecznie w defensywie jesteśmy ultrasłabi, a w ofensywie to my gramy toporny futbol. Pod przykrywką rozgrywania ataku pozycyjnego i specyficznej tiki taki, pierdyliarda podań wszerz boiska i kompletnego braku brania na siebie odpowiedzialności za podjęcie decyzji – o ostatnim podaniu, o pójściu jeden na jeden a wysokości pola karnego, o strzale. A jak już ktoś taką decyzję raz na jakiś czas podejmie, to jakość wykonania jest bardzo słaba.

Dobra, odwlekałem. Robię teraz krótką przerwę od pisania i oglądam skrót. Miejcie mnie w swojej opiece.

<ogląda skrót>

<idzie ochłonąć po obejrzeniu skrótu>

<z niechęcią wraca po godzinie do pisania>

Nie, po prostu nie dało się na to patrzeć. Jak już stworzyliśmy sobie najlepszą okazję, to Marcel zachował się absolutnie kuriozalnie – będąc w dobrej pozycji w polu karnym, taki rzut karny pod lekką presją, po prostu podał piłkę do bramkarza. Koszmar. Podobnie jak tracone bramki. W pierwszej sytuacji mieliśmy déjà vu z Gliwic. Czyli znów wysoko ustawiona obrona i prostopadłe podanie za plecy na skrzydło. Gdzie oczywiście nie było Wasyla, więc już byliśmy ugotowani, bo nasi obrońcy bardziej w centrum boiska nie byli w stanie nic zaradzić. Arek nie przeciął, Alan dał się wyprzedzić i mieliśmy bramkę.

Drugi gol to po pierwsze rozklepanie nas jak dzieci. Ale to jeszcze pół biedy – czasem przeciwnik zrobi na tyle dobrą akcję, że przechytrzy rywala, zdarza się. Natomiast tyle luzu, ile miał Kosidis w polu karnym w momencie, gdy dostawał podanie, to jest kolejny defensywny kryminał tego sezonu. Plus wisienka na torcie, czyli nasz kapitan, który chyba sam nie wie, co chciał w tej sytuacji zrobić. On się normalnie, najnormalniej w świecie położył się w tej akcji. Tak jakby chciał zniknąć, nie uczestniczyć w tym evencie. Nie doskok, nie blok, nawet nie markowanie czegokolwiek. On się po prostu położył na boisku. To już druga taka sytuacja, po uchyleniu się przy trzecim golu dla Piasta.

Fatalna też była sytuacja, w której jednym podaniem rywale dosłownie przeszyli całą naszą trójkę środkowych obrońców i Sypek wyszedł sam na sam.

I tutaj muszę trochę napisać o zawodnikach, bo ode mnie ze względu na jednak summa summarum fajny poprzedni sezon, puchary i całokształt ekstraklasy w wydaniu zespołu, mieli trochę parasola ochronnego. No i jak to mówią, bez osobistych wycieczek, bo ja lubię tych piłkarzy, ale wkurzają mnie niemiłosiernie czasem, no i ostatnio zawodzą. Więc panowie nie obrażajcie się, tylko po prostu… się ogarnijcie.

Zacznę od wspomnianego Arka. Nie chcę być złym prorokiem, ale to trochę wygląda tak, jakby ząb czasu trochę nadgryzł naszego kapitana. Chciałbym wierzyć, że w jego przypadku to jest tylko kryzys formy. Natomiast patrząc na postawę jednak naszej ikony tej nowej GieKSy, to w ostatnim czasie po prostu Arek Jędrych nie daje rady. Jest wolny, daje się wyprzedzać zawodnikom rywala, popełnia proste błędy, gdy piłka jest w jego pobliżu, gdy się broni, serce podchodzi do gardła. W niektórych meczach w dość prostych sytuacjach kilka razy grał na alibi (wybicie na aut), tak jakby sam dobrze wiedział, że piłka się go nie słucha. Źle się ustawia. Niestety – Arek jest w tym sezonie tak słaby jak znakomicie wykonuje rzuty karne. Ogólnie wszyscy wiemy, jak dużo dał GieKSie i jako szef na boisku – dokąd nas doprowadził. Jednak czas mija. I nie chodzi mi o to, żeby zawodnika teraz gdzieś totalnie odstawić. Jednak nie może być nietykalny, jeśli chodzi o pierwszy skład, tylko dlatego, że jest kapitanem i tak ważną postacią dla tego zespołu. Z tym tematem – piłkarsko i psychologicznie, jeśli chodzi o całą drużynę – sztab trenerski musi sobie poradzić.

Oczywiście to nie jest jedyny zawodnik, który zawodzi i absolutnie nie można z niego robić kozła ofiarnego. Bo zawala cała drużyna. Przede wszystkim boli to, że nie widać żadnego progresu, choćby w porównaniu z poprzednim sezonie. GieKSa utknęła w nie wiadomo czym, a niektórzy piłkarze wręcz zaliczyli regres.

Straszliwie zleciał z formą Marcin Wasielewski. Ten walczak, ten dzik, którego znamy z poprzednich sezonów, teraz gra tak beznamiętnie i nieefektywnie. Dodatkowo brakuje mu decyzyjności, woli – mimo że ma dobrą sytuację – gdzieś tam się obrócić i szukać Alana Czerwińskiego. O wygranych pojedynkach na boku możemy zapomnieć.

Mateusz Kowalczyk ogólnie dobrze, że wrócił do składu, lepiej go mieć niż nie mieć. Tragedii nie ma, ale to jednak nie jest to. W tej jego destrukcji i kreacji początku akcji nie ma błysku, o ile można mówić o błysku w destrukcji. Nie no – można jak najbardziej.

Borja Galan teraz jest kontuzjowany, ale przecież też totalnie zjechał z formą.

Eman Marković to mam wrażenie, że sobie krótkim fragmentem na wiosnę bardzo wysoko zawiesił poprzeczkę i sam nie wiem, jaki to jest zawodnik. Bo wtedy do czasu swojej eksplozji był ultraprzeciętny, a w tym sezonie jest bardzo słaby, nie licząc pojedynczych momentów.

Mateusz Wdowiak próbowany na wahadle też ostatecznie – jak to ktoś napisał – „przychodził jako rezerwowy Zagłębia i dalej wygląda jak rezerwowy Zagłębia”. Ja osobiście zawsze sobie dużo obiecuję, jak Mateusz wchodzi na boisko, ale na oczekiwaniach się kończy. Ciągle w niego wierzę i chciałbym go mimo wszystko zobaczyć więcej na boisku.

Marcela póki co ekstraklasa w GieKSie chyba jednak weryfikuje. Problem polega na tym, że gdy w GieKSie zaczynał, widzieliśmy zawodnika szybkiego, z potencjałem, z błyskiem, który jednak nie ma chłodnej głowy. Mieliśmy nadzieję, że jak tę głowę ustabilizuje, to będzie lepiej. Niestety teraz nawet tego potencjału nie widać. Również stał się toporny i bardzo słaby w swojej grze. I zastanawiam się, czy to przypadkiem nie jest jego poziom.

Erik Jirka od czasu, kiedy przyszedł do GKS również kompletnie nic nie wnosi. Wiele sobie obiecywałem po tym transferze, pamiętając go z Piasta. Ostatecznie próbuje jakiś szum robić na skrzydle, ale efektu z tego nie ma żadnego.

Bartek Nowak niedawno w wywiadzie w Canal Plus mówił, że chce częściej uderzać na bramkę. I tutaj wychodzi paradoks, bo ja mam wrażenie, że jakby strzelał częściej, to byłby mniej samolubny. A tak wychodzi na to, że on po prostu uwielbia szukać tych swoich podań i choć pozornie jest to gra dla zespołu, to jest to jednak bardziej… egoistyczne. Bartek naprawdę, weź uderz czasem z tego dystansu czy z pola karnego i nie szukaj na siłę podania. Technikę masz to po prostu strzelaj, a nie kombinuj. Czekamy na Twoje gole, nie tylko asysty.

Choć i tak nawet w takim żenującym meczu całego zespołu Bartek potrafił ze dwa razy świetnie obsłużyć kolegów…

Dla mnie wielkim zawodem jest Bartosz Wolski. Zdania są podzielone, jedni mówią, że gra dobrze, inni że nie. Może nawet w statystykach i analizach liczbowych wychodziłoby, jakie to Bartek ma świetne parametry, że byłoby sto odbiorów, podań progresywnych i innych badziewi. Tyle, że jakoś tego nie widać na boisku. Zawodnik jest przezroczysty, nasz środek pola nie istnieje, poza beznamiętnym przekazywaniem sobie piłki w poprzek boiska.

I tak dalej, i tak dalej, można by jeszcze mówić o np. Pau Reście, Lukasie Klemenzu itd…

Do tego wiecznie kontuzjowany Adam Zrelak, Olek Paluszek dochodzący do siebie w nieskończoność, Damian Rasak, który wraca, wraca, ale wrócić nie może.

Aha, jeszcze bramkarz Gabriel Kobylak. Meczów nie zawala, ale też nie wybrania. Sam fakt, że o nim zapomniałem trochę też mówi, że mamy bramkarza póki co przezroczystego, choć w tym przypadku akurat nie powiedziałbym, że to wada. Ale nie jest też to zaleta.

Tak naprawdę jedynym piłkarzem, który zrobił widoczny progres jest Ilja Szkurin. I tu jest kolejny niesamowity paradoks. W poprzednim sezonie, gdy widzieliśmy tę waleczną GieKSę, biorącą odpowiedzialność za różne wydarzenia boiskowe, Ilja jawił się jako ten, który nie za bardzo chce wracać, walczyć, angażować się w tę intensywną grę.

A tu nagle nastąpiło odwrócenie. Ilja się tej GieKSiarskiej gry nauczył, a reszta wygląda, jakby zapomniała. I to teraz nasz napastnik wygląda na tego, który najbardziej odpowiedzialnie pracuje. Cofa się po piłkę, próbuje rozgrywać, notuje nawet skuteczne interwencje we własnym polu karnym. Walczy z przeciwnikami w pojedynkach. Tak, Ilja zaliczył duży progres. Nie jego winą jest to, że partnerzy nie potrafią mu dostarczyć dobrej piłki do wykończenia. Ale swoich bramek już w tym sezonie i tak trochę strzelił. Naprawdę to zawodnik, do którego mam najmniej pretensji, w zasadzie to nie mam żadnych. I to cieszy. Ilja, tak trzymaj.

Tym razem trener nie mówił naokoło o efektywności czy jej braku. Powiedział wprost, co zadecydowało i że nie jest dla niego akceptowalne tak dać się zdominować. Wiadomo, że jest to konferencja prasowa i i tak jest dość dyplomatyczny, ale przynajmniej nie słyszeliśmy, że było dobrze, skoro nie było. A było fatalnie.

Jedynie nie zgodziłbym się z trenerem z tym „niefortunnym” terminarzem na początku. To znaczy wiem, że odniósł się jedynie do proporcji meczów u siebie i na wyjeździe. Ale patrząc na samych przeciwników, to schody akurat dopiero się zaczną.

No bo sorry, ale póki co graliśmy w większości z drużynami słabymi lub przeciętnymi. Motor to za chwilę będzie się dramatycznie bronił przed spadkiem, Wisła Płock czy Radomiak mają swoje problemy i w wielkiej formie nie są, Piast gra w kratkę, Zagłębie – swój głównie remisowy antyfutbol (oprócz meczu z GKS). Jeszcze takimi badziewiakami jest Cracovia, z którą nie wyobrażam sobie nie wygrać. Cracovia bowiem jest chyba jeszcze słabsza niż Zagłębie, a trener Bartosz Grzelak… nie wiem co tam robi, bo Pasy wyglądają fatalnie od jego przyjścia.

No ale przecież przed nami starcia z Rakowem, który przecież chce się odbudować i w końcu wygrał pierwszy mecz, a już na Lechu wyglądał dobrze. Zagramy niedługo z Koroną, która świetnie się spisuje w tym sezonie. Będzie Widzew, który z nową miotłą w końcu będzie chciał zacząć coś grać w tej lidze. A przecież dopiero przed nami Jagiellonia, Lech, Legia. I na koniec roku Wisła, która kto wie, czy się nie rozpędzi, bo z Jagiellonią zagrała wybitnie. Jeśli my się nie ogarniemy, to mogą nastać ciężkie czasy.

I nie możemy liczyć na te mecze u siebie. Bo statystyka i zdrowy rozsądek mówi, że prędzej pogubimy jakieś punkty na własnym stadionie niż zaczniemy regularnie je zdobywać na wyjazdach. Z prostej przyczyny – łatwiej utracić coś, co trzyma się wielkim wysiłkiem niż nagle wskoczyć na swoje wyżyny.

Czasem robimy dobrą minę do złej gry, chcemy wierzyć, że porażki czegoś będą uczyć, że wpłyną na rozwój. Rzadziej tak się wydarza, częściej jednak wnioski nie są wyciągane. Nie tylko w piłce, ale i w życiu. Taki jest świat. Dlatego też zawsze wierzę, że na przykład taka wygrana z Górnikiem będzie przełamaniem. A potem przychodzą takie „spektakle” jak z Piastem i Zagłębiem.

Jedyną moją nadzieją, której akurat się trzymam, to fakt, że w szerszym kontekście trener Górak i piłkarze z podobnych tarapatów kilkukrotnie już wyszli i potem było świetnie. Więc tu nawet nie chodzi o to, że nie mam optymizmu, bo ten u mnie nie słabnie. Ale pojawia się – myślę uzasadniona – niecierpliwość i frustracja, że po raz kolejny musimy się z czegoś wygrzebywać.

Kontynuuj czytanie

Kibice Piłka nożna SK 1964 Społecznie Stadion

Budżet Obywatelski – głosujemy!

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Zachęcamy wszystkich kibiców GKS Katowice, którzy są mieszkańcami Katowic, do głosowania w Budżecie Obywatelskim na Projekt Ogólnomiejski „Arena Katowice – stwórzmy strefę codziennego relaksu dla całych rodzin przy naszej GieKSie!”. 

Głosowanie w ramach Budżetu Obywatelskiego potrwa do środy 23 września do godziny 23:59. Do głosowania potrzebujemy numeru PESEL oraz nazwiska pańskiego matki. Następnie z puli dostępnych projektów ogólnomiejskich wybieramy ten o ID „M/19/XIII” o tytule „Arena Katowice – stwórzmy strefę codziennego relaksu dla całych rodzin przy naszej GieKSie!„, który został zgłoszony przez Agnieszkę Piątek

Po wybraniu projektu musimy mu przyznać punkty od 1 do 3. My zachęcamy oczywiście do przyznania maksymalnej liczby punktów. Na sam koniec musimy zatwierdzić wszystko bezpłatnym SMS-em, który otrzymamy z systemu po podaniu naszego numeru telefonu. Głosować można raz, ale na jeden numer telefonu można otrzymać 5 kodów potwierdzających, więc jeśli ktoś z Waszej rodziny nie posiada telefonu komórkowego (np. osoby starsze), to możecie jej pomóc w głosowaniu.

W środę 16 września o 12:00, dokładnie w połowie głosowania, opublikowano bieżące wyniki. Nasz projekt ma na koncie 5438 punktów i zajmuje drugie miejsce na liście projektów ogólnomiejskich. Wyprzedza „doposażenie katowickiego OSP” (4974 punkty), ale ma mniej niż „kastracja, sterylizacja, chipowanie oraz szczepienia zwierząt” (6085 punktów). 

Szczegóły projektu dostępne są tutaj, a instrukcja głosowania tutaj. Głosujemy natomiast na stronie internetowej bo.katowice.eu. Zachęcamy wszystkich kibiców GieKSy nie tylko do głosowania, ale także do przekazywania informacji pozostałym sympatykom/mieszkańcom Katowic. 

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Dopiero był na Nowej Bukowej

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Sobotni mecz pomiędzy Zagłębiem Lubin i GKS Katowice poprowadzi pan Tomasz Kwiatkowski z Warszawy. Na liniach pomagać mu będą Marek Arys i Marcin Lisowski. Sędzią technicznym będzie Dorian Skwara, a na VAR-ze zasiądą Damian Kos i Dawid Golis.

Urodzony w 1978 roku Tomasz Kwiatkowski swoją sędziowską karierę rozpoczął w sezonie 2007/08 w ówczesnej trzeciej lidze i na tym właśnie poziomie prowadził mecze przez trzy sezony. Na zapleczu ekstraklasy zadebiutował w sezonie 2010/11, a na najwyższym poziomie rozgrywkowym pierwszy raz sędziował w sezonie 2013/14 i od tamtej pory jest etatowym ekstraklasowym arbitrem. Jego największym sukcesem jest sędziowanie w finale Pucharu Polski w 2024 roku, kiedy to Wisła Kraków pokonała na Stadionie Narodowym Pogoń Szczecin po dogrywce 2:1.

Arbiter był sędzią VAR podczas niedawnych Mistrzostw Świata w USA, Kanadzie i Meksyku. Jako główny arbiter VAR pracował przy meczach Argentyna – Algieria, Egipt – Iran, Hiszpania – Austria i Francja – Hiszpania. Jako AVAR lub VAR Support był obecny przy spotkaniach: Holandia – Japonia, Szwajcaria – Bośnia i Hercegowina, Ekwador – Curacao, Norwegia – Senegal, Szkocja – Brazylia, Chorwacja – Ghana, Francja – Szwecja i Kanada – Maroko.

W obecnym sezonie Tomasz Kwiatkowski poprowadził na razie trzy mecze, w których pokazał 7 żółtych kartek, żadnej czerwonej i podyktował jeden rzut karny – dla GKS Katowice w starciu z Wisłą Płock, bo to właśnie było jedno z tych trzech spotkań prowadzonych przez arbitra.

W przeszłości sędzia prowadził wiele spotkań GieKSy i… od pewnego czasu tendencja w wynikach meczów prowadzonych przez arbitra jest na korzyść GKS. Przede wszystkim Kwiatkowski był rozjemcą na otwarciu Nowej Bukowej, kiedy to GieKSa w spektakularnych okolicznościach pokonała Górnika Zabrze 2:1. Ostatnio w niemniej dramatycznym meczu GKS wygrał z Radomiakiem 3:2, a w pamięci zapadła nam decyzja VAR, po której arbiter anulował trzeciego gola dla gości. To nie pierwsza sytuacja, w której decyzja o „niebycie” uratowała nam skórę. W przedostatniej kolejce sezonu 2023/24 i derbach Trójmiasta w doliczonym czasie gry sędzia został wezwany przed monitor, by obejrzeć sytuację z potencjalnym rzutem karnym dla Arki. Jakkolwiek większość decyzji po VAR jest zmienianych, tak tutaj arbiter podtrzymał werdykt o nieprzyznaniu jedenastki, a to dało szansę GieKSie walki o awans w ostatniej kolejce.

Ostatnim meczem, który sędziował GieKSie było wspomniane starcie z Wisłą Płock w sierpniu, które GKS wygrał 5:0. Ostatni raz Zagłębiu Lubin sędzia ten prowadził mecz w maju, gdy gospodarze zremisowali z Cracovią 0:0.

Mecze GieKSy prowadzone przez Tomasza Kwiatkowskiego:

Sezon 2011/12
Pogoń Szczecin – GKS Katowice 1:0 (3 żółte kartki)
Sandecja Nowy Sącz – GKS Katowice 0:0 (1 żółta kartka)

Sezon 2012/13
GKS Katowice – Kolejarz Stróże 2:0 (3 żółte kartki, 1 czerwona kartka, 1 rzut karny wykorzystany przez Przemysława Pitrego)

Sezon 2013/14
GKS Katowice – Miedź Legnica 1:0 (6 żółtych kartek, 1 rzut karny wykorzystany przez Sławomira Dudę)
Sandecja Nowy Sącz – GKS Katowice 1:0 (2 żółte kartki)

Sezon 2016/17
GKS Katowice – Miedź Legnica 0:2 (1 żółta kartka)

Sezon 2022/23
GKS Katowice – Zagłębie Sosnowiec 3:1 (4 żółte kartki, 1 rzut karny wykorzystany przez gości)

Sezon 2023/24
GKS Katowice – Górnik Zabrze 0:4 (4 żółte kartki) – Puchar Polski

Sezon 2024/25
Piast Gliwice – GKS Katowice 2:2 (2 żółte kartki)
GKS Katowice – Piast Gliwice 0:0 (2 żółte kartki)
GKS Katowice – Górnik Zabrze 2:1 (2 żółte kartki)

Sezon 2025/26
GKS Katowice – Radomiak Radom 3:2 (9 żółtych kartek)
Motor Lublin – GKS Katowice 2:5 (5 żółtych kartek, 1 czerwona kartka dla gospodarzy)
Raków Częstochowa – GKS Katowice 1:0 (2 żółte kartki)

Sezon 2026/27
GKS Katowice – Wisła Płock 5:0 (2 żółte kartki, rzut karny dla GKS)

Bilans: 15 meczów, 7 zwycięstw, 3 remisy, 5 porażek. Bramki: 23-17.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga